Protesty rolników? „Ukraina była naszym rynkiem, teraz sprzedają u nas”

YouTube

Michał Kołodziejczak ze Stowarzyszenia Polskich Producentów Ziemniaków i Warzyw w wywiadzie dla „Newsweeka” wyjaśnia, w jak coraz gorszym stanie znajduje się polskie rolnictwo. W ostrych słowach krytykuje też slogany rządowe dotyczące wsi. – Ten „Plan dla wsi” to tylko wyborczy slogan – stwierdza.

– Bo my jako rolnicy nie czujemy się poważnie traktowani przez ministerstwo. Myślą tam, że polski rolnik jest idiotą, który nie widzi, że ktoś chce go oszukać. Przecież ten „Plan dla wsi” to tylko wyborczy slogan – powiedział Kołodziejczak. Zauważył również, że minister zapowiedział przedstawienie szczegółów „Planu dla wsi” po wakacjach. A wówczas będzie już trwać kampania wyborcza. – Nic nie robi! Jego pycha i buta go zgubią – ocenił pracę ministra Ardanowskiego Kołodziejczak.

Lider Stowarzyszenia podkreślił też, że głównym problemem rolników jest „spekulacja oraz brak dostępu do rynku czy do pośredników, którzy handlują z marketami”, nie zaś – jak twierdzą politycy partii rządzącej, susza. – Powodem pierwszych protestów w marcu były ziemniaki. Nie dosyć, że nie byliśmy w stanie sprzedać towaru, to gdy już się udało, dostawaliśmy za kilogram 20 gr. A w markecie widzimy cenę 2,50 zł. Za kapustę na skupie – 15 gr, a w sklepie – 2 zł – przypomina.

Zauważa też, że pojawił się „ukraiński problem”. – Unia Europejska zniosła cła na 1,5 mln ton zboża. A ponieważ na Ukrainie zboże jest dużo tańsze, to zdominowało nasz rynek. My nie jesteśmy w stanie z tymi cenami konkurować. Poza tym polskie MSZ daje dofinansowanie Ukraińcom na produkcję malin, teraz chce dotować ich sery. Szkoda, że nam ktoś tego nie da. Mamy więc w sklepach ukraiński towar – alarmuje Kołodziejczak.

– Za dwa-trzy lata, gdy gospodarstwa poupadają, okaże się, że nasze bezpieczeństwo żywnościowe jest zagrożone. I ziemniaki nie będą kosztowały 2 zł, ale 7 zł, bo największe sieci marketów dogadają się co do cen. Gdy nie ma konkurencji, łatwiej o zmowę cenową. W naszym interesie, a także ludzi z miast, jest jednak to, by towar był tańszy, bo wtedy go więcej schodzi – zauważa prezes SPPZiW.

– W kierunku zachodnim rynek jest nasycony. Czesi robią to, co zwykle, czyli doszukują się w każdym towarze przekroczenia norm. Rynek ukraiński do niedawna był naszym klientem, teraz u nas sprzedaje. No i do tego wszystkiego dochodzi rosyjskie embargo. Ja nie rozumiem naszej polityki dyplomatycznej. Polska chroni Ukrainę, która nas nie szanuje, z kolei po wielu latach handlu z Rosją nagle rozmowy zostają z nią przerwane. Zostawmy historię, dla nas liczy się przede wszystkim handel. Jak mówił Churchill, nie ma ani stałych przyjaciół ani stałych wrogów. Są stałe interesy. Nie chcemy śpiewać rosyjskich pieśni patriotycznych, my patrzymy na tych ludzi jako dawnych partnerów biznesowych – podkreśla Michał Kołodziejczak.

Podkreślił również, że rolnicy oczekują „normalnej polityki międzynarodowej, bo ta, co jest teraz, nie idzie w parze z naszymi interesami”. – Gdyby na naszych szerokościach geograficznych mieszkali Francuzi, to zrobiliby wszystko, by wykazać, jak wiele mogą skorzystać na handlu z Rosją – powiedział. – Przykładem jest gospodarstwo moich rodziców, którym teraz kieruję. My w stu procentach handlowaliśmy z Rosją. A tam potrzebują naszych produktów. Kilka dni temu dzwonił do mnie znajomy Azer z Moskwy i pytał, czy mamy buraki. U nich nie ma. U nas są, ale nie możemy ich sprzedać. I możemy sobie z tym Azerem tylko pogadać, co by to było, gdyby nie było embarga – wyjaśnił Kołodziejczak.

Prezes SPPZiW zauważył też problem braku reprezentacji rolniczej. Jak zauważył, obecnymi reprezentantami są działacze partyjni. Skrytykował fakt, że na czele Solidarności Rolników Indywidualnych stoi Teresa Hałas, poseł PiS. – Z kolei u nas, na ziemi łódzkiej, rolnikami zajmuje się poseł Robert Telus z PiS. Ja nie mówię, że to jest zły człowiek, ale interesy partii i interesy chłopów często się rozchodzą. Nie wiem, czy Telus w negocjacjach będzie bronił naszego stanowiska, PiS-u, a może będzie to stanowisko wyważał? – tłumaczy rolniczy lider.

– PiS-owi poparcie spadnie. Jeszcze się zdziwią, jak im spadnie. To są sprawy, które dotykają każdego konsumenta. Mój głos już na pewno stracili – podsumował.

kresy.pl

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
TwitterFacebook

Kontrrewolucja.net

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.