Diabeł wcale nie tkwi w szczegółach (RECENZJA)

Walka z rasizmem czy homofobią, której jesteśmy współcześnie świadkami, to zdaniem autora pretekst do promowania lewicowej agendy i rewolucji kulturalno-obyczajowej. W książce „Okultystyczne korzenie światowej rewolucji” wraca do początków komunizmu, sięgających aż starożytności, by zrozumieć przyczyny tego zjawiska.

Przemierzając karty historii przypomina m.in. założenia ezoterycznej doktryny orfizmu i jego naśladowców, nowożytne źródła reformacji obnażające religijny wymiar komunizmu aż do ukazania jego satanistycznego i antychrześcijańskiego wymiaru.

– Marks pisał wiele o tym, że Bóg jest jego największym wrogiem i chciałby zająć jego miejsce. Najsłynniejszy literacki utwór Marksa to z pewnością „Oulanem”. Warto zwrócić uwagę na tytuł tego utworu. „Oulanem” to anagram świętego słowa „Emmanuel”, które jest biblijnym imieniem Chrystusa (po hebrajsku „Bóg z nami”). Termin „Oulanem” ma wielkie znaczenie dla satanistów, którzy podczas czarnych mszy wykorzystują odwróconą symbolikę chrześcijańską – wprowadza w zagadnienie Michał Krajski.

Autor pokazuje komunizm jako rewolucję, bunt przeciwko wszelkiemu porządkowi, który – w imię zaprzestania walk – zionie nienawiścią do ludzkości. Swoją tezę podpiera faktami historycznymi i liczbami ofiar sięgającymi ponad 100 mln osób.

Zauważa także, że choć fiasko rewolucji komunistycznej w Europie dobitnie pokazało, że poglądy Karola Marksa na temat ekonomii, polityki, społeczeństwa czy historii były chybione, to jednak pogańskie podejście do człowieka i kultury pozwoliły na odrodzenie się ruchu na całym świecie.

– Chodzi o odrzucenie zasad, odpowiedzialności, dotychczasowych zwyczajów i zastąpienie ich przez wolność rozumianą jako całkowita swoboda. Chodzi o postawienie w centrum samego siebie, beztroską zabawę i dowolne zaspokajanie wszelkich swoich popędów, czemu patronuje antyczny Narcyz – pisze autor.

Dodaje, że choć zwolennicy rewolucji kulturowej nie nazywają siebie otwarcie bogami i często odcinają się od wszelkich wierzeń religijnych, to jednak „tam, gdzie krytykuje się wszelkie zasady, które od wieków uznawane były za prawo nadane przez Boga i odrzuca się istnienie samego Stwórcy, to z konieczności człowiek jest traktowany jak bóg”.

Taki stan rzeczy prowadzi natomiast do satanizmu, który wcale nie musi się wiązać z wiarą w osobowego Szatana. Nawet najbardziej zagorzali jego propagatorzy jak Alistair Crowley czy Anton Szandor LaVey uważali szatana za ukrytą siłę natury odpowiedzialną za bieg ziemskich spraw, w której imię promowali wszelkie dewiacje.

Nie inaczej było w przypadku Marksa i jego zwolenników. – Kołem napędowym rewolucji było dzielenie ludzi i rozbudzanie w nich nienawiści do siebie nawzajem. Bardzo często w szeregi komunistów wstępowali ci, którzy uwierzyli, że są poszkodowani i w końcu będą mogli wymierzyć sprawiedliwość swoim oprawcom: panom, kułakom, czarnym, mizoginom, itd. Komuniści zawsze wskazywali wroga, którego należało znienawidzić i zniszczyć (…). Jeśli uznamy, że głównym hasłem szatana jest to pozostawione przez tradycję chrześcijańską: „nie będę służył!”, to komunizm i wzniecana w jego imię rewolucja, jest jego pełną manifestacją” – zauważa publicysta.

Pokazuje też, że gdziekolwiek komuniści dochodzili do władzy, tam rozpoczynały się prześladowanie chrześcijan. Także dzisiaj wszędzie tam, gdzie komunizm dochodzi do głosu w postaci systemu politycznego lub rewolucji obyczajowej, chrześcijaństwo jest atakowana i ośmieszane.

Książka wydana przez Frondę otwiera oczy nie tylko na korzenie jednego z najbardziej znaczących prądów w historii, ale i na jego okultystyczne korzenie. 333 strony zamkniętej w czerwonej okładce z białymi napisami lektury mówiącej o zapleczu tego, co dzieje się w przestrzeni publicznej.

Pozycję polecam wszystkim, którzy nie dają się zwieść wykrzywionej tolerancji i szukają źródła współczesnych bolączek społecznych. Tym, którzy widzą, że diabelstwo to nie kwestia jedynie szczegółów, ale założeń.

Książka jest dostępna do zamówienia na stronie Wydawnictwa Fronda.

Przekaż wieści dalej!

Przemysław Pojasek

Przemysław Pojasek

Kapłan diecezji świdnickiej, absolwent PWT, WSD Diecezji Świdnickiej i WSKSiM, od listopada redaktor świdnickiej edycji "Gościa Niedzielnego", na co dzień pasjonat książek, fotografii, grafiki komputerowej i oczywiście teologii, w kontaktach z ludźmi radosny i otwarty na innych.

Więcej artykułów autora

Przemysław Pojasek

Przemysław Pojasek

Kapłan diecezji świdnickiej, absolwent PWT, WSD Diecezji Świdnickiej i WSKSiM, od listopada redaktor świdnickiej edycji "Gościa Niedzielnego", na co dzień pasjonat książek, fotografii, grafiki komputerowej i oczywiście teologii, w kontaktach z ludźmi radosny i otwarty na innych.

One thought on “Diabeł wcale nie tkwi w szczegółach (RECENZJA)

  • Avatar
    25 lipca 2020 at 20:15
    Permalink

    333 strony… PSZYPADEG? Nie sondze… ;-)

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.