„Mój braciszek ssał pierś zamordowanej mamy”. Wspomnienia i apel świadka rzezi wołyńskiej (WIDEO)

Był luty 1945. Polska miejscowość – Puźniki. To tam, podobnie jak w dziesiątkach innych miejscowości na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej popłynęły strumienie niewinnej, polskiej krwi. Jednym ze świadków tych przerażających wydarzeń, które zgotowali naszym przodkom ukraińscy ludobójcy była pani Stefania Pasieka z domu Haniszewskich (ur. 30.09.1930). W rzezi wołyńskiej zamordowano jej brata oraz matkę, a trzy dni po utracie najbliższych na zawał zmarł jej ukochany ojciec

W jednym momencie, będąc w żałobie, a przed oczami mając rozszarpane ludzkie ciała, spalone zwłoki i zrujnowaną wioskę, mając niecałe 15 lat przejęła obowiązki matki i pani domu.

– Jankowi (16-letniemu bratu – przyp. JM) powybijali zęby, połamali ręce i żywcem wrzucili w ogień. Mamę z ciocią zamordowano w rowie Borkowskiego. A mój brat Julek, który miał wtedy rok i trzy miesiące był razem z nimi. Zamordowane mama z ciocią upadły na niego. Julek przeżył, leżał pod ciałami, ssał mleko z piersi mamy razem z krwią. Gdy mnie zobaczył przytulił się do mnie i powiedział „mama”. Od tego dnia, będąc nastolatką, stałam się matką dla swojego brata – w rozmowie ze mną wspomina pani Stefania i ze łzami opowiada jak przez całe życie, zwłaszcza w Święta Bożego Narodzenia tęskniła za najbliższymi, oraz jak za komuny wytykano ją palcami, insynuując, że w bardzo młodym wieku została mamą.

Pani Stefania wspomina, że od 1940 roku Polacy żyli w przeraźliwym strachu. Każdego popołudnia, około godziny 17, z obawy przez ukraińskimi mordercami chowali się w kryjówkach.

– Co w nich wstąpiło? Jeszcze niedawno żyliśmy ze sobą po sąsiedzku, w przyjaźni. Wspólnie śpiewaliśmy, modliliśmy… I nagle jakby Diabeł w nich wstąpił! – opowiada pani Stefania. Podpalili wkoło całą wioskę. Dziś w jej miejscu rośnie las.

Jak świadek rzezi wołyńskiej zapatruje się na filoukraińską politykę współczesnych władz? Nie przebiera w słowach.

– Nie wierzę w to – może jestem na mylnej drodze – ale nie wierzę w to, że oni są przyjaźnie nastawieni do Polaków. Tylko, że potrzebują teraz pomocy, pracy i świecą dobrymi oczami. Nigdy w życiu nie przyznają się do winy i nie uderzą się w pierś, bo to jest naród – jak kiedyś mówili czerwonoarmijcy – który nie przyzna się do winy i nie wystawi do nas ręki. Nie wierzę im, że oni kiedykolwiek będą przyjaźni do Polski i polskich ludzi – mówi świadek ludobójstwa na Wołyniu i apelu, by państwo polskie opamiętało się w kwestii sprowadzania do kraju Ukraińców, bo w pewnym momencie będzie już za późno.

– Dlaczego to robili, co Polacy byli winni, co moi krewni byli winni? – retorycznie pyta pani Pasieka i podkreśla: Ja nie mam nienawiści, ponieważ jestem głęboko wierząca i wierzę, że każdy człowiek będzie odpokutowywał sam za siebie.

Zachęcam do obejrzenia kolejnego odcinka z cyklu ROZMOWA ZE ŚWIADKIEM RZEZI WOŁYŃSKIEJ. Zachęcam do obejrzenia wspomnień pani Wiesławy Farbiszewskiej i pana Romana Strągowskiego. Niebawem opublikuję kolejne nagrania. Dziękuję za wsparcie tego ważnego dla Polski projektu!

przedruk z: wprawo.pl

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
TwitterFacebook

Kontrrewolucja.net

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.