Joga to nie gimnastyka

Pixabay

– Gdybyś hinduskiemu joginowi powiedział, że nad Wisłą joga jest techniką relaksacyjną czy rodzajem ćwiczeń gimnastycznych, to facet umarłby ze śmiechu. Gdyby ten człowiek usłyszał: „Chodzę na jogę, bo chcę się zrelaksować albo mam krzywy kręgosłup”, złapałby się za głowę – ostrzega Maciej Sikorski, który przez lata praktykował jogę.

Przed zagłębianiem się w praktykę medytacyjną wypływającą wprost z religii indyjskich przestrzegają od co najmniej 20 lat zarówno księża egzorcyści, którzy mieli styczność z osobami uprawiającymi jogę, jak i sami dawni jej adepci. Mimo wszystko wciąż wielu chrześcijan, również katolików, uważa, że można łączyć jogę z wiarą w Jezusa i traktować ją jako swego rodzaju ćwiczenia rozciągające albo sposób na relaks. Na uczelniach często joga jest jedną z sekcji sportowych w ramach zajęć wychowania fizycznego. Już w latach 90. św. Jan Paweł II ostrzegał: – Wypada chyba przestrzec chrześcijan, którzy z entuzjazmem otwierają się na rozmaite propozycje pochodzące z tradycji religijnych Dalekiego Wschodu, a dotyczące na przykład technik i metod medytacji oraz ascezy. W pewnych środowiskach stało się to wręcz rodzajem mody, którą przejmuje się bezkrytycznie – pisał wówczas papież. Od 1994 r. niewiele się zmieniło.

 – Nie ma jogi gimnastycznej. Nie ma i koniec. Joga jest u swych podstaw całkowicie sprzeczna z chrześcijaństwem. Popkultura łyka bezkrytycznie pewne elementy wschodniej duchowości, ale czy fakt, że karty tarota znajdziesz w kolorowym piśmie dla pań, świadczy o tym, że są one czym innym niż praktyka, w której siedziałem intensywnie przez wiele lat? – pyta Maciej Sikorski, który opublikował niedawno książkę na temat swojego nawrócenia oraz dramatycznych przejść, do których zaprowadziła go fascynacja wschodnią duchowością. – Joga doprowadza do przewartościowania pewnych potencjałów, prowadzi do rozwoju paranormalnych zjawisk. Mamy lewitujących czy odpornych na ból joginów. Też doświadczałem podobnych stanów, w pewnym momencie słyszałem myśli innych ludzi – wspomina Sikorski.

Zdaniem autora hinduska filozofia połączona z medytacją stała się popularna na Zachodzie w latach 60. Z Indii przeszczepili ją zafascynowani Wschodem hippisi. – Joga trafiła do Europy, a ludziom starano się wcisnąć kit, że to zwykłe ćwiczenia. Niestety większość kupiła tę bajkę. Sam intensywnie zajmowałem się jogą przez kilkanaście lat. Mieszkałem przez wiele miesięcy na farmie ruchu Ananda Marga, gdzie każdego dnia przez wiele godzin praktykowałem jogę pod okiem dady, czyli nauczyciela – opowiada Sikorski. – Dla nas było oczywiste, że nie chodzimy na fitness, ale zgłębiamy pewną duchowość. Byłem na intensywnym kursie jogi w Szwecji, studiowałem w szkole ezoterycznej, gdzie była ona jednym z obowiązkowych przedmiotów – dodaje.

MGOT/gosc.pl, milujciesie.org.pl

 

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
TwitterFacebook

Kontrrewolucja.net

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.