Ks. Tymoteusz Szydło chce porzucić kapłaństwo. „Świeckim w małżeństwach poprzeczkę stawia się znacznie wyżej”

Ks. Tymoteusz Szydło chce porzucić kapłaństwo. W oświadczeniu wysłanym do KAI przekonuje, że powodem są „plotki i domysły” oraz niemożność „pokonania kryzysu wiary i powołania”.

Ks. Tymoteusz Szydło/fot. YT/Studio TV NIEDZIELA

– W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem – przekonuje w oświadczeniu wysłanym do KAI przez jego pełnomocnika Macieja Zaborowskiego ks. Tymoteusz Szydło.

– W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – dodaje ks. Szydło.

Przyznaje, że w kontaktach z mediami popełniał błędy. Szczególnie chodzi o nie sprzeciwianie się próbom kojarzenia z PiS i dając uwikłać się w wydarzenia sprzyjające takim opiniom.

– Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania – twierdzi ks. Tymoteusz Szydło.

– W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji – zaznaczył.

Przeprosił też osoby zawiedzione jego decyzją. – Zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni – podkreśla.

Problem z formacją kapłanów

Katolicki profil „I komu to przeszkadzało” na Twitterze zauważa, że „świeckim w małżeństwach poprzeczkę stawia się znacznie wyżej”.

– Z całym szacunkiem, ale serio? W 2,5 roku wygasł w nim zapał neoprezbitera, osiągnął stan kryzysu duchowego, zdiagnozował go, zdecydował się na urlop i dogłębnie przemyślał sprawę o odejściu z kapłaństwa? Świeckim w małżeństwach poprzeczkę stawia się znacznie wyżej – podsumował.

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
TwitterFacebook

Kontrrewolucja.net

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.