Bo to wielcy pisarze byli…? (RECENZJA)

Sławomir Koper przyzwyczaił już swoich czytelników do propozycji alternatywnego podejścia do historii. Przyglądając się jego twórczości, trudno nie odnieść wrażenia, że najbardziej pociąga go to, co przez innych przemilczane. Bo prywatne, bo wstydliwe, bo niepasujące do funkcjonującego w świadomości społecznej mitu. I właśnie próbą rozprawienia się z serią mitów ciążących na sylwetkach czołowych polskich pisarzy jest książka „Sekretne życie autorów lektur szkolnych. Nie tacy święci jak i ich malują” wydana przez Wydawnictwo Fronda.

Twórców poddanych zabiegowi odbrązowienia jest w książce osiemnaścioro. Może wydawać się, że to dużo, ale w praktyce każdej z postaci poświęcono jeden, krótki rozdział. Dodatkowo, nie zawiera on w sobie kompletnej biografii danego artysty. Jest raczej wyimkiem z niej mającym zaprezentować jedynie to, co stanowiło mało znaną stronę autora lektury szkolnej.

Spotkamy się więc z feministką numer jeden – Marią Konopnicką, wyruszającym na wesele do lunaparku, Konstantym Ildefonsem Gałczyńskim czy Bolesławem Prusem – początkującym, lecz zapalonym cyklistą, który nie zważając na ponoszone porażki („Mam już wszystkie kalesony popękane, parę spodni w naprawie […] na ciele pełno sińców i – jeszcze nie przejechałem ani kroku”) obiecał sobie, że nauczy się jeździć na rowerze.

Jednak nawet pomimo tego, że autor sygnalizuje we wstępie chęć pokazania jak najszerszej gamy sekretów, jakie skrywali pisarze, to na pierwszy plan i tak wysuwają się przeżycia miłosne – nieudane związki, zdrady, podwójne życie, homoseksualizm, uzależnienie od seksu. W konsekwencji, czytając o entej zmianie partnera dokonanej przez kolejnego pisarza, właściwie wpadamy w monotonię nazwisk i  następnych mniej lub bardziej ciekawych przyczyn zrywania związków. Dlatego też książkę raczej warto sobie dawkować, ot chociażby po rozdziale dziennie.

W kontekście zarysowanej treści, słuszne wydaje się także pytanie o celowość poruszania właśnie takiej tematyki. Tym bardziej, że „Sekretne życie autorów lektur szkolnych” wywołało w mediach społecznościowych mieszanie reakcje. Zaciekawienie korespondowało z wyrazami głębokiego zniesmaczenia. Zarzucano Sławomirowi Koprowi wpisywanie się w modę na niszczenie autorytetów, próbę fascynowania czytelnika plotką, a czasem zadawano pytanie „Co nas to w ogóle obchodzi?”.

Owszem, książka czasami opisuje zdarzenia, które niekoniecznie muszą być nieodłącznym elementem kojarzącym się z danym pisarzem i pisarką.  Ale wydaje mi się, że  jednocześnie broni się po części przyświecającą jej ideą, którą nakreślił we wstępie  Sławomir Koper, a po części jej realizacją.

Deklarowana przez niego próba przedstawienia literatów w „szlafroku i kapciach”- tak, by nabrali cech ludzkich i byli obiektem zainteresowania jak najszerszego grona odbiorców –  jest moim zdaniem udana. Udało się bowiem autorowi, w bądź co bądź krótkich rozdziałach,  sprawnie nakreślić rys charakterologiczny każdego z pisarzy, prezentując go poprzez zapadające w pamięć wydarzenia.

Sporo także w książce efektów pracy z tekstami źródłowymi – oddawania głosu samym twórcom czy też przytaczania relacji ich przyjaciół. To wszystko sprawia, że książka odsuwa się od płaszczyzny literackiej plotki w stronę stojącej na dobrym poziomie literackiej ciekawostki/anegdoty. Uzupełniona świetnymi rysunkami Jana Tatury pozycja wydana przez wydawnictwo Fronda jest godna polecenia.

Książka jest dostępna do zamówienia na stronie Wydawnictwa Fronda.

Przekaż wieści dalej!

Avatar

Anna Cegielska

Studentka, wielbicielka książek i piłki nożnej

Więcej artykułów autora

Avatar

Anna Cegielska

Studentka, wielbicielka książek i piłki nożnej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.