Gorzka kremówka

„Rycerstwo”, nr 1 (5)/2018 – gazetarycerstwo.pl

Patrząc na okładkę najnowszego numeru „Rycerstwa” zdziwiłam się mocno. Jezus z ciastkiem? Ale jak to? Nie chodzi bynajmniej o słowa  „słodki Jezu”, lecz o zjawisko określane jako kremówkowy katolicyzm. Kremówkową określa się wiarę powierzchowną, niedzielną, a przede wszystkim – odległą od tego, co powinno być w jej centrum. Taka wiara jest równie krucha jak pamięć osób, które z wszystkich możliwych wypowiedzi Jana Pawła II zapamiętały żart o kremówkach.

W kontaktach z osobami niewierzącymi bądź „letnimi” katolikami odnoszę wrażenie, że wyobrażają sobie oni Kościół katolicki jako wspólnotę ogromnie jednorodną, myślącą tak samo i mówiącą tym samym głosem. Każdy, kto przebywa na forach czy grupach katolickich w sieci, gdzie toczy się życie młodych wiernych, wie doskonale, że to postrzeganie jest odległe od rzeczywistości. Spolaryzowane mocno nurty są już na tyle wyraźne i długotrwałe, że można zacząć poddawać je analizie. I to właśnie jest w moim odczuciu główny temat najnowszego numeru „Rycerstwa”.

Jednym z nurtów kształtujących obecnie sporą rzeszę wiernych (także tych nowo nawróconych) jest swoista pentekostalizacja, czyli nasycenie Kościoła katolickiego zjawiskami mającymi swoje źródło w amerykańskich kościołach zielonoświątkowych. Przede wszystkim chodzi o coraz bardziej popularne wspólnoty charyzmatyczne, takie jak Odnowa, które krytycznej (choć uczciwej) analizie poddaje Dominik Cwikła, ale także o związaną z nimi otoczkę. Wszelkiego rodzaju chwalenie Boga tańcem (również podczas Mszy świętej), religijność oparta na emocjach czy ekspresyjnych gestach, i w końcu to, co można nazwać „klawym Kościołem”, który również przyszedł do nas zza oceanu. Generalnie wszystko to, co zakłada, że Msza święta jest sama w sobie po prostu nudna i trzeba ją urozmaicać na wszelkie możliwe sposoby, by przyciągnąć wiernych do kościołów. A także o zjawisko „dobroludzizmu”, który wypaczył nauczanie Jezusa do tego stopnia, by uznać je za w ogóle niepotrzebne do bycia zbawionym. Ewentualnie w interpretowaniu owego nauczania tak, że w zasadzie niewiele z niego zostaje.

Kolejne zjawisko, które również ma się doskonale na Zachodzie, jest niemal całkowite odrzucenie zdobyczy współczesnej nauki. Paradoksalnie, choć w Stanach dotyczy przede wszystkim baptystów, w Polsce rozpowszechniło się głównie w środowiskach tradycjonalistycznych. Przejawia się to przede wszystkim w traktowaniu Biblii jako nie księgi objawionej, lecz jako kroniki historycznej czy rozprawy biologicznej. Jan Kwapisz stara się udowodnić, że nauka naprawdę nie gryzie się z wiarą, lecz jest z nią spójna.

Z kolei jedna z moich ulubionych publicystek, Ewelina Jędrasik, bierze pod lupę inny współczesny prąd szerzący się nie tylko w Kościele zresztą – odwrócenie hierarchii i stawianie zwierząt wyżej niż ludzi. Autorka zastanawia się jak połączyć troskę o dobro powierzonych nam, ludziom, istot żywych, z opieką nad potrzebującymi ludźmi? Czy to możliwe, że w dzisiejszym świecie łatwiej znaleźć zwolenników ratowania bezdomnych zwierząt niż skazanych na śmierć ludzi?

Rozważania na temat wyżej wspomnianych prądów w Kościele katolickim są wyjątkowo ważne właśnie ze względu na najmłodszych wiernych. Ich życie i religijność kształtuje się w dużej mierze we wspólnotach i w sieci, a tam nie zawsze mądrzy hierarchowie są w stanie zapanować nad teologiczno-etycznym bałaganem, który może nieźle w głowach namieszać.

Przekaż wieści dalej!

Magdalena Gotowicka

Magdalena Gotowicka

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Z wykształcenia polonistka, z zamiłowania pożeraczka filmów. Pasjonatka twórczości Tolkiena.

Więcej artykułów autora

Magdalena Gotowicka

Magdalena Gotowicka

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Z wykształcenia polonistka, z zamiłowania pożeraczka filmów. Pasjonatka twórczości Tolkiena.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.