Kilka refleksji o posłudze uzdrawiania wspomnień

T. Pauline Edwards, „Mała droga uzdrowienia”, wyd. Monumen

Nowa propozycja wydawnictwa Monumen doskonale wpisuje się w dyskusję dotyczącą działalności ruchu tzw. odnowy w Duchu Świętym i szeregu innych wspólnot głoszących potrzebę  tworzenia alternatywnych dróg ewangelizacji. Stanowi bowiem  szczegółowy opis procesu uzdrawiania wspomnień traktowanego przez wielu jako jeden z charyzmatów danych współczesnemu Kościołowi.

Zacząć od siebie

Autorką i bohaterką „Małej drogi uzdrowienia” jest Therese Pauline Edwards – osoba głęboko zaangażowana w dzieło nowej ewangelizacji, inicjatorka  i przewodniczka spotkań, podczas których odbywa się modlitwa o uzdrowienie wspomnień. Część rozważań poświęca ona opisowi ścieżki, jaką przebyła, by dojrzeć do swojego powołania.

Okazuje się, że Therese, obecnie z oddaniem działająca dla dobra innych, przeszła w swoim życiu również etap zwątpienia i odejścia od Boga. Fragment skupiający się na jej drodze do nawrócenia stanowi  jeden z najmocniejszych punktów książki. Niesie on za sobą istotny komunikat:  chęć zmieniania świata na lepsze należy poprzedzić  uporządkowaniem własnego wnętrza.

Ład niekontrolowany

Kolejne segmenty „Małej drogi uzdrowienia” niestety nie są już tak absorbujące. Zgodnie z opisem na stronie wydawcy w książce, oprócz historii nawrócenia Therese, odnajdziemy również  świadectwa osób, które doświadczyły uwolnienia od bolesnych wspomnień oraz opis samej metody modlitwy o uzdrowienie zamieszczony w postaci krótkiego podręcznika instruktażowego.

Zasugerowana warstwa kompozycyjna nie do końca odzwierciedla to, co rzeczywiście dostaje do ręki  czytelnik. Oprócz wymienionych części w „Małej drodze uzdrowienia” pojawiają się jeszcze inne podrozdziały, których rozmieszczenie wygląda na nieco przypadkowe.

Chaos w kompozycji wzmacniany jest jeszcze przez wrażenie braku selekcji  informacji. Pewne opinie, myśli powtarzają się dosyć natrętnie, a inne (często interesujące, jak te dotyczące obecności złych duchów podczas modlitwy o uzdrowienie) zostają jedynie zasygnalizowane bez późniejszej kontynuacji.

Raczej na nie

Czy wobec znaczących przeszkód w odbiorze książki da się w niej znaleźć coś wartościowego? Wydaje się, że tak. Podczas lektury można trafić na fragmenty pełne ufności w moc Ducha Świętego oraz pokazujące obecność Bożą w życiu każdego człowieka  z  nowej, niespotykanej perspektywy. Działają one naprawdę budująco i otwierają pole do refleksji nad trzecią Osobą Boską.

Krótką listę pozytywów niweczy niestety myśl przewodnia przewijająca  się na kartach książki. Ostateczna jej ocena zależeć będzie oczywiście od stosunku czytelnika do metod nowej ewangelizacji, jednak posługa uzdrawiania wspomnień i cała jej otoczka  zostaje moim zdaniem przedstawiona przez T. Pauline Edwards zbyt liberalnie i sielankowo.

Przez całą książkę autorka wydaje się forsować tezę, że ten rodzaj  posługi charyzmatycznej może podjąć każdy, kto przeczyta kilkunastostronicową instrukcję, w każdych warunkach, a jej skuteczność jest niemalże stuprocentowa. Za to realnym zagrożeniom duchowym poświęca znikomą ilość miejsca.

Rzecz jasna – moim celem nie jest ani negowanie wiary autorki, ani pomocy skierowanej do osób zranionych. Wydaje mi się jednak, że stosunek T. Pauline Edwards do posługi charyzmatyków czasem jest bliski beztroski i infantylizmu, a opis jej małej drogi uzdrowienia momentami niebezpiecznie zbacza w rejony dalekie od wiary Kościoła.

Książka jest dostępna do zamówienia na stronie Wydawnictwa Monumen.

Przekaż wieści dalej!

Avatar

Anna Cegielska

Licealistka, wielbicielka książek i piłki nożnej

Więcej artykułów autora

Avatar

Anna Cegielska

Licealistka, wielbicielka książek i piłki nożnej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.