Pan Cogito i cnota milczenia

J. Siedlecka, „Pan od poezji”, Wyd. Fronda

Wkrótce po tym, jak Joanna Siedlecka opublikowała swój pierwszy artykuł o Zbigniewie Herbercie, zadzwonił do niej… sam bohater tekstu, pytając z właściwą dla siebie dozą humoru: „Pani się do mnie dobiera? Pani pewnie chodzi po ludziach i pyta?”. Bardzo nie w smak było mu domniemane reporterskie śledztwo dotyczące jego osoby. Zaproponował spotkanie, podczas którego mógłby zrelacjonować własny życiorys. Niestety nigdy do niego nie doszło. Herbert zmarł kilka miesięcy po pamiętnym telefonie.

Jednak to wydarzenie stanowiło dla Joanny Siedleckiej punkt przełomowy. Postać poety dowcipnego i czarującego, a jednocześnie tającego w sobie rany przeszłości, milczącego o sprawach, które bolą najbardziej, zainspirowała ją do wniknięcia w tajemnicę „oceanu o nazwie Herbert”. Właśnie tak powstała książka „Pan od poezji” wydana przez  Wydawnictwo Fronda.

Reporterski patchwork

Na tle pozycji o tematyce biograficznej „Pan od poezji” wyróżnia się formą już od pierwszych rozdziałów. W książce o Herbercie autorka nieczęsto oddaje głos głównemu bohaterowi, ciężar relacji przesuwając na jego otoczenie – rówieśników,  bliskich przyjaciół,  rodzinę, nauczycieli czy kolegów po piórze.

„Pan od poezji” jest właściwie zbiorem wspomnień osób powiązanych z  Herbertem. Ich wypowiedzi nie tylko z wielu perspektyw opisują Benia (jak zwykli nazywać poetę rodzice). Szeroko nakreślają również realia historyczne, które w istotny sposób wpłynęły na życiorys Herberta – sytuację Kresów w dobie II wojny światowej czy reakcję  środowiska literatów muszącego określić swoje poglądy względem wzbierającej fali komunizmu.

Próba tak kompletnego odtworzenia wizerunku Herberta na tle wydarzeń politycznych jego epoki jest zabiegiem bardzo udanym. Uwiarygadnia  książkę i daje czytelnikowi nadzieję na przeniknięcie świata poety, który przecież  celowo unikał jednoznaczności, przybierając wyszukane kostiumy i maski literackie.

Herbertów dwóch?

Konsekwentne dążenie do prawdy skutkuje jednak pewnym zgrzytem na poziomie oceny moralnej bohatera biografii. Joanna Siedlecka nie boi się bowiem czasem odejść od wizerunku Herberta dającego się zamknąć w zgrabnej, szkolnej formułce „poeta niezłomny”.

Herbert Siedleckiej ma też bardziej przyziemne oblicze – zawstydzony ucieczką z walczącego Lwowa, zmyśla relację o swoim udziale w AK. Zapytany o swoją sytuację po wojnie, ma tendencję do wyolbrzymiania, ot, choćby zwyczajną pracę w biurze kopalni torfu zamieniając w historię o wyczerpującej pracy fizycznej.

Pozostaje pytaniem

Czytelnikowi zaabsorbowanemu losami poety nasunie się pytanie – który obraz Herberta jest bliższy prawdy? Człowiek „wyprostowany wśród tych, co na kolonach” czy raczej budujący swoją biografię na podwalinach kłamstwa? Odpowiedź na to pytanie ukazuje kolejną zaletę książki Joanny Siedleckiej – autorka stanowczo unika zakwalifikowania Herberta do szufladki „dobry” lub „zły”.

Paradoksalnie upadki Herberta wcale nie są dowodem jego dwulicowości, rozbieżności między tym, na kogo kreował siebie w poezji a tym, kim był naprawdę. Lektura jego życiorysu nasuwa raczej skojarzenie z bohaterem antycznym – Herbert, uwikłany w fatum historii XX wieku, czasem błądzi, czasem grzeszy współczesną hybris, jednak na horyzoncie jego działań zawsze góruje maksymalizm etyczny.

Wnikanie w świat tak skomplikowanej osobowości  niewątpliwie inspiruje. Herberta pragnie się zgłębiać dalej, a kolejnym etapem podróży może być sięgnięcie do tego, co Joanna Siedlecka celowo ograniczała w swojej książce – twórczości samego poety. Pan Cogito wreszcie samodzielnie przemówi, a my zrozumiemy go głębiej, prawdziwiej…

Książka jest dostępna do zamówienia na stronie Wydawnictwa Fronda.

Przekaż wieści dalej!

Anna Cegielska

Licealistka, wielbicielka książek i piłki nożnej

Więcej artykułów autora

Anna Cegielska

Licealistka, wielbicielka książek i piłki nożnej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.