Biografia subiektywna

Cenckiewicz i Chmielewski, "Prezydent Lecz Kaczyński 2005-2010", wyd. Fronda
Cenckiewicz i Chmielewski, „Prezydent Lecz Kaczyński 2005-2010”, wyd. Fronda

„Prezydent. Lech Kaczyński 2005-2010” to książka, z której Wydawnictwo Fronda wydaje się być szczególnie dumne – można to wywnioskować po intensywnej promocji czy obecności Andrzeja Dudy na jej premierze Nie powinno to dziwić, ponieważ Sławomir Cenckiewicz i Adam Chmielecki zebrali bardzo bogatą bibliografię i na jej podstawie stworzyli przejrzysty przekrój całej prezydentury. Mimo to nie traktowałabym tej publikacji jako obiektywnego, w pełni naukowego zapisu.

Prezydentura historyczna

Prezydenturę Lecha Kaczyńskiego można określić jako historyczną głównie z trzech powodów. Pierwszy z nich to niewątpliwie zachowanie mediów w stosunku do głowy państwa – chyba po raz pierwszy w historii Polski urzędujący prezydent musiał mierzyć się z taką nieprzychylnością prasy i większości stacji telewizyjnych. Nie była to zwykła niechęć wynikająca z różnicy poglądów, ale coś, co autorzy – moim zdaniem słusznie – nazywają „przemysłem pogardy”. Kampanie wyborcze (parlamentarna i prezydencka) w 2005 roku stanowią cezurę wyznaczającą różnicę poziomów prezentowanych wiadomości politycznych, przy czym wtedy właśnie zaczął on bardzo szybko spadać.

Powód drugi to szeroko opisana w książce polityka historyczna prowadzona przez Lecha Kaczyńskiego. To on zaczął honorować odznaczeniami państwowymi tych działaczy „Solidarności”, o których woleli nie pamiętać  jego poprzednicy (nieraz z powodu osobistych urazów). To za jego prezydentury zaczęto przywracać pamięć o Żołnierzach Wyklętych, będących dzisiaj wzorem patriotyzmu dla sporej części młodzieży.

Wreszcie to dzięki jego inicjatywie, jeszcze jako prezydenta Warszawy oraz później, otwarto Muzeum Historii Żydów Polskich oraz Muzeum Powstania Warszawskiego. Warto też wspomnieć o jego niezwykle ważnej roli w powstrzymaniu militarnej inwazji Rosji na Gruzję, czym zdobył szacunek i sympatię Gruzinów oraz zapisał się na stałe w ich historii. Jego ówczesne działania spotkały się z uznaniem nawet ze strony jego największych oponentów, takich jak Adam Michnik, który otwarcie wyraził mu na łamach „Gazety Wyborczej” swoje uznanie.

Po trzecie wreszcie – Smoleńsk. Miejsce historyczne i symboliczne – ze względu na to, że w przeciągu 70 lat dwukrotnie właśnie tam, na tamtej ziemi, w tamtych lasach, zginęła elita polskiej inteligencji i  polskiej armii. Symboliczne jeszcze w kontekście polityki, jaką Lech Kaczyński prowadził w stosunku do Rosji i jego działań mających na celu upamiętnienie zbrodni katyńskiej, a także jego walki o zakwalifikowanie jej oficjalnie jako ludobójstwo.

Łyżka dziegciu

Muszę ją dodać do beczki miodu, jaką stanowią praktycznie same pozytywne recenzje książki. Za pewien mankament uważam to, że w „pełnej, naukowej biografii”, jak określają ją sami autorzy, brak jest komentarzy z drugiej sceny politycznej. Cytowane są wspomnienia i komentarze głównie przyjaciół i bliskich współpracowników Lecha Kaczyńskiego, prawie w ogóle nie ma tu spojrzenia polityków, którzy również go znali, pracowali z nim, ale pozostawali w opozycji. Ten brak proporcji czyni biografię prezydenta bardzo subiektywną, przez co trudno ją uważać za faktycznie pełną. Przy bogatej bibliografii i naprawdę imponującej ilości cytowanych materiałów źródłowych, ta jednostronność stanowi pewną słabość książki.

Trudno tez nie zwrócić uwagi na sporą ilość literówek, które nie powinny się pojawić w tak ważnej dla wydawnictwa pozycji. Klasyczne „połykanie” liter można jeszcze usprawiedliwić tym, że pierwsze wydania (a takim jest „Prezydent”) charakteryzują się większą ilością błędów niż wydania kolejne. Natomiast niedopuszczalne są błędy tego typu: „Symbolem fałszywego  pojednania polsko-rosyjskiego na gruzach katastrofy smoleńskiej mogą być słowa Donalda Tuska z czerwca 2009 roku” – dalej następuje cytat,  w którym pojawia się wzmianka o tragicznym locie. Z oczywistych względów nie mogła być to więc wypowiedź z roku 2009, w zasadzie nie wiadomo, o jaki rok mogłoby w ogóle tu chodzić. To najpoważniejszy błąd w całej książce, jednak zawierający się w jej ostatnich zdaniach, więc pozostawia na końcu lektury pewną dezorientację.

„Prezydenta” polecam tym wszystkim, którzy chcą poznać Lecha Kaczyńskiego takim, jakim znali go ludzie mu najbliżsi, tak na gruncie prywatnym, jak i zawodowo-politycznym. Stanowi bardzo przejrzyste podsumowanie jego prezydentury, dostarcza też wielu ciekawych faktów, które nie były eksponowane w mediach. Jednak moim zdaniem na prawdziwie obiektywna biografię musimy jeszcze bardzo długo poczekać, napiszą ją dopiero przyszłe pokolenia. Dla nas jest to postać zwyczajnie zbyt „bliska”, wciąż budząca pewne emocje. A to czyni bezstronną ocenę prawie niemożliwą.

Przekaż wieści dalej!

Aleksandra Moskwa

Aleksandra Moskwa

Z wykształcenia polonistka, obecnie poświęcająca się wychowaniu córki. Katoliczka zakochana w Duchu Świętym. Zawsze z książką w ręku i w miarę możliwości ze słuchawkami z dobrą muzyką na uszach. Niepoprawna optymistka. Blogerka

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
Facebook

Pozostaw swój komentarz

kontrrewolucjanet

Nawet nie wiemy, że u nas byłeś :(

Wyłącz proszę swojego adblocka i dodaj nas do zaufanych stron. Nie wyświetlimy Ci żadnego wyskakującego okienka poza tym, które widzisz