Czy ty naprawdę wierzysz w krzyż Chrystusa?

Oto historia życia 12 ludzi. Pokazano tyleż samo różnych postaw życiowych, środowisk, zupełnie odmiennych charakterów, doświadczeń i podejścia do życia. Najważniejsze, że drogi tych ludzi przecinają się u stóp Krzyża, zostają włączone w Krzyż Chrystusa.

Jednym z zeszłorocznych najdziwniejszych filmowych fajerwerków, przynajmniej z gatunku kina chrześcijańskiego, był niskobudżetowy obraz „Bóg nie umarł”. Rozgrywający się w uniwersyteckim kampusie dramat pokazywał walkę miedzy młodym, pełnym gorliwej wiary studentem, a “postępowym” aktywistą z profesorskiej katedry. Chłopak nie podzielał poglądów uczelnianego autorytetu, jednak żeby zaliczyć filozofię, musiał udowodnić, że Bóg istnieje.

Film został oczywiście zmiażdżony przez amerykańską lewicową krytykę i liberalne media. Mimo tego zyskał ciepłe międzynarodowe przyjęcie ze strony widowni. Dowodzą tego finanse producentów i dystrybutorów – 2 miliony dolarów włożone w produkcję i dystrybucję, przyniosło ogromny sukces w postaci 62 milionowego zysku i zasłużonej sławy.

Pora powtórzyć sukces

Współpraca Chucka Konzelmana i Cary’ego Salomona, twórców poprzedniego scenariusza, zaowocowała nowym filmem w reżyserii Jonathana Gunna – „Czy naprawdę wierzysz?” (oryg. „Do you belive?”).

Tytułowe pytanie zyskuje w życiu bohaterów dramatyczne uzasadnienie. Wcześniej chyba nie wszyscy z nich roztrząsali kwestię – czy można żyć bez wiary w Boga, czy życie bez niej ma jakiś sens?

Owa dwunastka – często wbrew swoim przekonaniom – odkrywa w sposób niespodziewany moc płynącą od Chrystusowego Krzyża. Na początku historii leży przypadkowe spotkanie ulicznego kaznodziei (Delroy Lindo) z miejscowym pastorem (Ted McGinley). Duchowny przeżywa w tym momencie zaskakujące ponowne nawrócenie. Czarny kaznodzieja pyta – “Czy ty naprawdę wierzysz w Krzyż Chrystusa?”. Pastor doznaje także wstrząsu na dźwięk słów pochodzących z Listu Św. Jakuba Apostoła: „Wiara bez uczynków jest martwa” (Jk 2), które najwyraźniej dotychczas nie robiły na nim wrażenia. Uświadamiają mu teraz, jak ważna jest – prócz szczerej modlitwy – aktywność w czynieniu dobra.

Naśladowanie Krzyża zmienia człowieka i jego życie

Wkrótce spotyka ciężarną nastolatkę, uciekinierkę z domu (Madison Pettis) i wbrew swojej żonie (Tracy Melchior), podejmuje się opieki nad dziewczyną. Jego zakrystianin (Brian Bosworth), który w przyszpitalnej poczekalni poznaje młodą bezdomną matkę (Mira Sorvino) i jej córeczkę (Makenzie Moss), ofiarowuje im swoje mieszkanie, a sam nocuje na ulicznej ławce. Pomimo, iż szkodzi w ten sposób swojemu zdrowiu.

W domu strażaka (Liam Matthews) i jego żony, pielęgniarki (Valerie Dominguez), zjawia się niespodziewany gość (Joseph Julian Soria). To jego szwagier. Cierpi psychicznie na skutek urazów wyniesionych z pola walki, depresji i dręczą go myśli samobójcze. Podobnie cierpi młoda kobieta (Alexa PenaVega), odrzucona przez swojego okrutnego ojca. Starzejące się małżeństwo (Lee Majors i Cybil Shepherd), nadal nie może się pogodzić ze śmiercią jedynej córki, potrąconej śmiertelnie przez pijaka za kierownicą.

Czarny gangster „Piękniś” (Shwayze), który znajdując schronienie w kościele pastora przed policyjną obławą po rabunku, obiecuje Panu Bogu poprawę życia i pokutę za swoje grzechy.

Białe i czarne charaktery

Widzimy też przedstawicieli „świeckiego humanizmu”. Panią adwokat szydzącą z ludzi wierzących, za to zachłanną na pieniądze (Andrea Logan White). Także jej cynicznego męża, lekarza (Sean Astin), który nie wierzy w cuda i okazuje irracjonalną wściekłość na widok pary odmawiającej modlitwę przed posiłkiem.

Autorzy scenariusza trochę uprościli kwestię antagonizmów na tle religijnym i nierównomiernie rozłożyli akcenty dotyczące postaw etycznych. Umieszczając „schwarz-charaktery” wyłącznie po stronie amerykańskich „białych kołnierzyków” jakby zapomnieli, że na mityngi American Atheists (Amerykańskich Ateistów) zjeżdżają tłumy wolnomyślicieli i przedstawicieli innych organizacji zwalczających religię. Z całego USA ciągną „humaniści”, którzy jednak reprezentują różne warstwy społeczne.

Innym uproszczeniem byłaby wiara, że nawrócenie i przemiana życia jest wartością stałą i niewzruszalną. Ludzie często gubią się, upadają, wracając do poprzednich grzechów. Najczęściej gdy nie znajdują wokół siebie dobrych przykładów życia i wsparcia. Manifestacyjne unoszenie krzyża i głośno wyrażany zachwyt nad słowami pastora (księdza także), to jeszcze nie wszystko. My – katolicy – mamy od tego jednak Sakrament pokuty, skruchę i drogę nawrócenia zawartą w magisterium Kościoła. Czy mają to protestanci – pozostaje kwestią otwartą.

Co z nasza wiarą ? 

Powtórzone za ulicznym kaznodzieją „Czy naprawdę wierzysz?” musi wzbudzać rezonans. Film ma w sobie wiele scen, które bardzo głęboko poruszają realizmem i uczciwością. Każdemu z nas trudno czasami przychodzi logicznie wytłumaczyć ogarniający nas niekiedy ciąg zdarzeń, gdy czas ulega przyspieszeniu, a wokół pojawiają się ludzie, których nigdy wcześniej nie spodziewalibyśmy się spotkać. Tak dzieje się np. z dwojgiem niedoszłych samobójców – wspomnianym okaleczonym psychicznie żołnierzem i bardzo samotną piękną dziewczyną. Podobnie rzecz się ma z nawróconym bandytą, który oddaje zrabowane pieniądze i przeżywa głęboko swoją odzyskaną wiarę w Boga. Także z małżeństwem, otrzymującym od losu rekompensatę po śmierci córki, w postaci dzieciątka, które urodziła nastolatka.

Nie będę rzecz jasna zdradzał szczegółów. Na przedpremierowym seansie, w którym uczestniczyłem, obserwowałem ludzi, którzy przyszli na pokaz filmu. O którym zapewne wcześniej zbyt wiele nie słyszeli (nb. amerykańska prapremiera miała miejsce w marcu). Sala była jednak pełna i widzowie – sądząc po reakcjach – nie doznali z pewnością zawodu. Siedziałem w otoczeniu damskiej publiczności, więc spontanicznie wyrażane przez kobiety emocje jedynie o tym przekonują.

Piękne i dobre warsztatowo kino, pełne zastanawiających zwrotów akcji, emanujące prawdą i dobrem. Mogę jedynie ten obraz szczerze Państwu polecić.

Plakat filmu "Czy naprawdę wierzysz?"
Plakat filmu „Czy naprawdę wierzysz?”

Przekaż wieści dalej!

Grzegorz Mucha

Grzegorz Mucha

Z urodzenia Warszawiak, z zamiłowania historyk, z wykształcenia administratywista i politolog, z potrzeby serca publicysta, z przekonania prawicowiec

Więcej artykułów autora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.