Nawrócenia konwertyty

G. K. Chesterton, "Źródło i mielizny", Wydawnictwo Fronda
G. K. Chesterton, „Źródło i mielizny”, Wydawnictwo Fronda

Gilbert Keith Chesterton był nawróconym na katolicyzm anglikaninem – do konwersji skłoniły go przede wszystkim  jego konserwatywne poglądy oraz bardzo krytyczny stosunek do socjalizmu. Kościół anglikański, a także pozostałe odłamy protestanckie, były dla niego zbyt otwarte na postęp i laicyzację, przez co zatraciły prawdziwy sens wiary i odeszły od idei chrześcijańskich.  „Źródło i mielizny” to zbiór doskonałych felietonów, pisanych charakterystycznym dla tego autora językiem, bardzo celnie punktujących wszystkie wady i absurdy tych ruchów religijnych, które odłączyły się od Źródła, jakim jest katolicyzm.

Sześć nawróceń

Najważniejszym i najbardziej poważnym tekstem zawartym w książce „Źródło i mielizny” wydawnictwa Fronda jest „Moich sześć nawróceń”. Tytuł zaskakujący, bo jak można nawrócić się aż sześć razy? A nawet siedem, biorąc pod uwagę, że Chesterton pisząc ten esej był już po konwersji na katolicyzm. Autor już na wstępie wyjaśnia, że chodzi mu o sytuacje, które spowodowałyby jego nawrócenie, gdyby nie doszło do niego wcześniej lub gdyby się jeszcze wahał. Niezwykle celnie punktuje największe słabości protestantyzmu, który zna bardzo dobrze – był przecież wychowywany w rodzinie wyznającej anglikanizm.

Chesterton zwraca uwagę na zmienność idei odłamów protestanckich – coś, co można było uznać za dogmat w jednym pokoleniu wyznawców, już w następnym okazuje się być nieaktualne, przestarzałe i wymagające reformy. Przykładem może tu być Boskie Prawo Królów, które było podstawowym prawem rodzącego się anglikanizmu, ale które przestało być poważnie traktowane już po kilku dziesięcioleciach. Punktuje też podstawowe jego zdaniem błędy teologów protestanckich, które popełnili, odrzucając katolicyzm. Mianowicie – wraz ze „starą” religią odrzucili to, co było w niej ludziom najbliższe, czyli między innymi modlitwę za zmarłych czy kult maryjny.

Krytycznie odnosi się do stanowiska protestanckich pastorów w sprawach antykoncepcji i akceptacji rozwodów – stanowiska, które liberalizowało się już w latach 30. ubiegłego wieku i z czasem dopuszczało coraz więcej ustępstw. Chesterton zwrócił uwagę na niezmienne i – według niektórych – surowe nauczanie Kościoła katolickiego dotyczące małżeństwa, czystości i obrony życia. Owa niezmienność stanowi siłę, dzięki której fundamentalne wartości nie rozmywają się i nie tracą na znaczeniu, tak jak stało się wśród heretyków, którzy zgubili chęć nadążenia za światem i dostosowania się do niego.

Dobrym przykładem słabości, żeby nie powiedzieć absurdu, który opisuje Chesterton jest sprawa „Modlitewnika”, czyli księgi regulującej liturgię anglikańską. Zawarte w niej modlitwy, pisane w XVI wieku, odznaczają się niezwykłym kunsztem literackim i z obiektywnego punktu widzenia mogą być uznawane za jedną z pereł poezji sakralnej. Z czasem, wraz ze zmianami ideologicznymi i dogmatycznymi, „Modlitewnik” postanowiono zreformować i uwspółcześnić. A jako że anglikanizm to religia państwowa, nowy kształt liturgii i wszystkie teksty mające jej służyć musiał być zatwierdzony przez brytyjski parlament. Doszło więc do sytuacji, gdzie nad „Księgą Porządku Służby Bożej” głosowali politycy, w tym ateiści oraz jeden hinduski zoroastrianin, będący równocześnie członkiem partii komunistycznej. Tego typu absurdalnych przykładów znajdziemy w esejach Chestertona dużo więcej.

Źródło, które nie wysycha

Oprócz licznych argumentów przeciwko wyznaniom protestanckim autor skupia się też na innych problemach charakterystycznych dla swoich czasów. Krytycznie wypowiada się na temat rodzącej się wówczas idei komunizmu oraz rozwijającego się w Niemczech hitleryzmu. Oba te zjawiska analizuje w oparciu o naukę Kościoła katolickiego, odwołując się do głoszonych przez niego nauk i wartości. Czytając eseje Chestertona dzisiaj, można być zaskoczonym, jak trafnie przewidział los systemów totalitarnych i komunistycznych – przypomnę raz jeszcze, że pisał o tym w roku 1935, a więc przed II wojną światową, kiedy nic jeszcze nie zapowiadało jej wybuchu.

Książka „Źródło i mielizny” z pewnością spotka się z pozytywnym odbiorem ze strony wielbicieli Gilberta Keitha Chestertona. Gorzej może być w przypadku osób, które nie zgadzają się z jego poglądami – tych nie przekona nawet jego logiczna argumentacja. Jednak sam autor doskonale zdawał sobie z tego sprawę, nie zabiegał też o sympatię swoich przeciwników, mimo że wyrażał się o nich z szacunkiem (chociaż zdarzało się, że również z ironią). Za swój cel obrał dawanie świadectwa wiary oraz głoszenie, że katolicyzm jest jedynym źródłem, które nie zmienia swojego biegu wraz z nowymi ideologiami. A każdy jego odłam, mimo początkowych obietnic, prowadzi jedynie na mielizny, na których łatwo osiąść, utrudniając sobie powrót. Jednak nigdy nie jest on niemożliwy.

Przekaż wieści dalej!

Aleksandra Moskwa

Aleksandra Moskwa

Z wykształcenia polonistka, obecnie poświęcająca się wychowaniu córki. Katoliczka zakochana w Duchu Świętym. Zawsze z książką w ręku i w miarę możliwości ze słuchawkami z dobrą muzyką na uszach. Niepoprawna optymistka. Blogerka

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
Facebook

Pozostaw swój komentarz

kontrrewolucjanet