Niezatapialni w Warszawie

Marcin Ludwicki, „Niezatapialni i łódź podwodna”, wyd. Fronda

W czasach, gdy amerykańscy filmowcy powołują do życia kolejne fikcyjne postacie, niezwykłe losy trzech braci Rodowiczów powoli popadają w zapomnienie. A szkoda, bo ich historia to niemal gotowy scenariusz sensacyjnego filmu, o wiele ciekawszego niż niejedna szpiegowska opowieść spod znaku Hollywood. W scenariuszu tym znalazłyby się tajne przejścia, ukryta radiostacja, poszukiwanie zaginionych krewnych, walka z opresyjnym aparatem państwowym PRL, a nawet życie wśród Indian.

Konstruktorzy, wynalazcy, patrioci

Nazwisko Rodowicz kojarzy się dziś niestety głównie z przebrzmiałej sławy piosenkarką. Niektórzy pamiętają jeszcze, choćby ze szkoły, o Janie Rodowiczu „Anodzie”. Autor „Niezatapialnych” zdecydował się przybliżyć czytelnikom historię pozostałych członków tej niezwykłej rodziny, w której patriotyzm był jedną z wartości przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

Marcin Ludwicki koncentruje się przede wszystkim na losach trzech braci: Stanisława, Władysława i Kazimierza. Poznajemy również ich ojca, Stanisława seniora, niezwykłego inżyniera i wynalazcę, a także patriotę. Zamordowany przez NKWD w Katyniu przekazał swoim trzem synom zarówno talenty techniczne, jak i miłość do ojczyzny.

Autor nie trzyma się przy tym typowej dla biografii zasady chronologii, przeskakując często w czasie i przestrzeni. Korzysta m.in. z wspomnień i pamiętników, lecz wplata je w tekst tak umiejętnie, że nie sprawiają wrażenia przytaczanych fragmentów. Wędrówkę rozpoczynamy na warszawskim Żoliborzu, który w latach 20. był bardziej peryferią niż elitarną dzielnicą, przez wielu uznawaną wręcz za okolice miasta.

To właśnie tam, na osiedlu oficerskim, osiedliła się rodzina Rodowiczów. Mimo że urodziłam się w stolicy i wydawało mi się, jakobym znakomicie znała historię swojego miasta, obraz dawnego Żoliborza zaskoczył mnie. Książka pana Ludwickiego obfituje w plastyczne, niemalże namacalne opisy dawnej Warszawy, które mocno działają na wyobraźnię. Po drodze wędrujemy razem z Rodowiczami także na tereny Kresów, a nawet do Ameryki Południowej.

Radiostacja w piwnicy, Polak wśród Indian

„Łódź podwodna” w tytule może wydawać się nieco myląca – nie tylko ze względu na konotacje z jednostką pływającą. Samej tajnej radiostacji poświęcona jest zaledwie cząstka publikacji Ludwickiego, proporcjonalnie wcale nie największa.

Dowiadujemy się, jak w ogóle Stanisław Rodowicz wpadł na pomysł zbudowania „Łodzi”, jak wyglądało jej zbudowanie i funkcjonowanie, dlaczego tak trudno było Niemcom zlokalizować radiostację i jaką tragiczną cenę ponieśli bracia za swoje zaangażowanie w walce o wolną Polskę.

Paradoksalnie właśnie część poświęcona losom rodziny Rodowiczów w PRL wydała mi się najbardziej smutna. O ile w czasach wojny bohaterowie i ich najbliżsi mieli mnóstwo nadziei, o tyle komuna im ją w zasadzie zabrała. Wyrok śmierci na Stanisława wydała ta sama stalinowska prokurator, która skazała gen. Fieldorfa „Nila”. Spora część książki poświęcona jest poszukiwaniom najbardziej tajemniczego z Rodowiczów, Kazimierza, który zdecydował się wyemigrować do Ameryki Południowej. Po latach odcięcia Polski od zachodniego świata Wojciech Rodowicz odkrył, iż jego „wujek Kazik” przez długi czas żył wśród wenezuelskich Indian.

Gdy trudna historia jest codziennością…

Na pewno ogromną zaletą „Niezatapialnych” jest sama fascynująca historia trzech braci – autorowi udało się zaprezentować ją w sposób, który naprawdę wciąga. Nie tylko skorzystał bowiem ze źródeł historycznych, ale i umiejętnie je posplatał ze sobą. Właśnie dlatego całość jest wartką opowieścią, która przypominała mi historie opowiadane przez pamiętającego te czasy dziadka bardziej niż „sztywną” książkę pełną dat i wydarzeń.

Nieco zamętu wprowadza spora liczba osób przewijających się przez opowieść. Momentami miałam wrażenie, że gubię się w pokrewieństwie między poszczególnymi osobami, jednak pomogło rozrysowanie „na szybko” małego drzewka genealogicznego.

Jedyne, do czego miałabym zastrzeżenia, to przepuszczone przez korektę linijki pozbawione spacji, a także czcionka użyta przy bibliografii – jest tak mikroskopijna, że wymaga niemalże użycia lupy. Może to rozdrażnić zwłaszcza starsze osoby. Wydawnictwo Fronda postawiło na nowoczesną okładkę skonstruowaną z miękkiego, odpornego na zagięcia, zalania i wszelkiego rodzaju inne przygody materiału. Książka wciągnęła mnie na tyle, że przez kilka dni nosiłam ją ze sobą dosłownie wszędzie – fizycznie nie ucierpiała ani trochę. Wielki plus również za zdjęcia na eleganckim kredowym papierze, ukazujące samych bohaterów, ale i np. starą Warszawę.

Polecam „Niezatapialnych” wszystkim zainteresowanym historią, zarówno wojenną, jak i najnowszą, ale nie tylko. Na pewno wciągnie ona pasjonatów techniki szpiegowskiej, a także miłośników Warszawy, ciekawych jak rozwijało się i rozrastało to miasto.

Książka dostępna do zamówienia na stronie Wydawnictwa (TUTAJ)

Przekaż wieści dalej!

Magdalena Gotowicka

Magdalena Gotowicka

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Z wykształcenia polonistka, z zamiłowania pożeraczka filmów. Pasjonatka twórczości Tolkiena.

Więcej artykułów autora

Pozostaw swój komentarz

kontrrewolucjanet

Nawet nie wiemy, że u nas byłeś :(

Wyłącz proszę swojego adblocka i dodaj nas do zaufanych stron. Nie wyświetlimy Ci żadnego wyskakującego okienka poza tym, które widzisz