Bogu i Królowi

Nie jest niczym odkrywczym, że w dzisiejszym świecie nie dzieje się dobrze. Całkowity pragmatyzm polityczny mocarstw, które traktują inne narody – w tym również Polaków – jak swoje pionki sprawia, że jesteśmy pozornie suwerenni. Ku pomocy mocarstwom spieszą wielkie koncerny medialne. Jednak nie chodzi jedynie o dominację polityczną. Rewolucja wszędzie tam, gdzie przejmuje władzę, systematycznie dokonuje przemian obyczajowych.

Dzieje się tak od samego początku, czyli od 1789 roku. Wtedy to właśnie zdobyto Bastylię i przez ponad 200 lat wmawiano nam: „lud Paryża przemówił i przyniósł światu oświecenie”. Jednak czy rzeczywiście czyn ten był głosem ludu? Czy nie była to jednak zaplanowana i sfinansowana przez kogoś innego akcja? Chłodna analiza rozwiewa propagandowy bełkot, którym indoktrynowano chyba każdego z nas od czasów szkolnych.

Kłamstwa „naukowe”

„Wolność, równość i braterstwo” miały miejsce jedynie pod gilotyną. Oczekiwana przez wielu ówczesnych rewolucja nie przyniosła dobrobytu i wolności. Wręcz przeciwnie, z jeszcze większą zawziętością szukała „wrogów rewolucji”, by ich zniszczyć.

W bajki o zdobyciu fortu przez spontaniczny zryw nie może wierzyć nikt, kto ma pojęcie o prowadzeniu wojen. Rzekoma spontaniczność miała miejsce stosunkowo niedawno w Syrii czy na Ukrainie. Jak się okazało, „spontaniczność” wyrażała się w wielomilionowych kwotach amerykańskich i europejskich srebrników. Podobnie i francuscy żołnierze, którzy wysłani zostali do pacyfikacji buntu z pewnością nie przeszli na stronę mieszczan bezinteresownie.

Każdy z nas słyszał także o wielkiej biedzie, która panowała wśród chłopów i mieszczan, pogardliwie określanych „trzecim stanem”. Nikt chyba nie będzie negował, że tak właśnie było. Jednak nikt nie śpieszył w szkole z informowaniem nas, że „trzeci stan” we Francji znajdował się w o wiele lepszej sytuacji niż chłopi w państwach niemieckich czy w Anglii. Dlaczego tamci nie dokonali rewolucji? Czy byli gorsi albo głupsi? A może jednak w nieujawnionych planach zrywu chodziło o coś więcej, niż o poprawę losu najbiedniejszych, których zresztą po przewrocie zostawiono swojemu losowi?

Gdy rewolucja zapanowała już nad Francją, niektórzy zaczęli dostrzegać jej zło. Jednymi z pierwszych, którzy stawili czoła temu złu, byli powstańcy wandejscy. Stawili oni zbrojny opór ciemiężcom, choć zapłacili za to wysoką cenę

Kontrrewolucja

4 lata po zaprowadzeniu nowego porządku, w departamencie wandejskim wybuchło chłopskie powstanie. Pierwotnie z powodu zignorowania praw mieszkańców przekształciło się szybko w powstanie katolickie i lojalistyczne. Ostatecznie powstańcy ogłosili się Wielką Armią Katolicką i Królewską. Po zaciętych walkach Wandea została wyzwolona spod jarzma rewolucyjnego rządu francuskiego.

Chłopi popełnili jednak błąd. Zamiast zorganizować dalszą kampanię, spoczęli na laurach. Nie byli zainteresowani walką za innych swoich rodaków. To dało czas Francji na zmobilizowanie armii, która zniszczyła armię powstańczą. W konsekwencji dziesiątki (wg innych źródeł nawet setki!) tysięcy Wandejczyków zostało brutalnie wymordowanych. Jest to przemilczana w szkołach prawda o rządach rewolucji, która w ciągu kilku pierwszych lat panowania dopuściła się do pierwszego w historii nowożytnej Europy ludobójstwa.

Uczymy się na ich błędach

Minęło ponad 200 lat, a rewolucja cały czas odnosi zwycięstwa. Laicyzacja cywilizacji europejskiej, która przecież niedawno podbiła świat, niszczy naszą tożsamość kulturową. Walka Europy z jej wiarą oraz więzami narodowymi rzuca złowieszczy cień na naszą przyszłość, tym bardziej, jeśli spojrzymy na pragmatyzm amerykański, rosyjski czy części imigrantów z krajów muzułmańskich.

Mówimy: Dość! Chcemy wpływać na rządzących, by działali w interesie swego państwa i narodu. Chcemy mieć wpływ na swój los. Chcemy wolności. Władza bowiem winna być troską o dobro wspólne, nie areną walk ugrupowań i ich liderów o wpychanie swoich ideologii oraz o wyciąganie pieniędzy. Rzucamy wymagania mediom. Te bowiem mają służyć społeczeństwu i patrzeć na ręce władzy. Nie zaś tak jak obecnie, że sprawują wobec władzy usługi, zamiast ją monitować. Jedyny zaś profesjonalizm mediów objawia się w dysponowanych przez nich kapitałem i pozorami, które stwarzają.

Rzucamy jeszcze jedno wyzwanie. Jest ono trudne i niepopularne: chcemy zmienić społeczeństwo. Nie jesteśmy finansowani przez żadne ugrupowanie, więc możemy sobie pozwolić na takie słowa. Nie będzie bowiem społeczeństwo zdolne do rozwoju, jeśli nie wyzwoli się – jako wspólnota – ze swoich narodowych grzechów. Żaden ustrój nie zapewni uczciwości i szczęścia społeczeństwu. To zaś składa się z jednostek. Jeśli nie zaczniemy potępiać cwaniactwa, oszustwa, kłamstwa, kradzieży, nadużywania władzy i pijaństwa w naszym środowisku, to choćby sam Chrystus przybył z konstytucją dla naszego państwa, to nie będzie ono działać jak powinno. Bowiem konstytucja nie zmusi nikogo do trzeźwego myślenia, uczciwości, dbania o Kościół i ojczyznę. Sprawujące władzę elity pochodzą przecież zawsze ze społeczeństwa. Jeśli my będziemy nierozważni, pijani, słabi i mierni, to czy ktoś liczy na to, że elity będą inne?

Powstańcy określili komu służą: Bogu i królowi. W tamtych czasach było jasne, kogo na króla można obrać. Jednak czasy się zmieniły. Rewolucja wytępiła znaczną większość elit i szlachetnych rodów. W czasach obecnych nie widać żadnego godnego pretendenta do zaszczytnego tytułu monarchy. Jednak większość z nas ma już Króla przez duże „K”. „Chrystus Wodzem, Chrystus Królem, Chrystus Zbawcą nam”. Choć nie jest to dosłowne tłumaczenie naszej maksymy „Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat”, to dobrze oddaje to, komu my służymy: Bogu i Królowi.

Rozpoczynamy kontrrewolucję.

Przekaż wieści dalej!

Dominik Cwikła

Dominik Cwikła

Rzymski katolik, mąż, dziennikarz, aktywny obrońca życia. Jestem założycielem i redaktorem naczelnym portalu Kontrrewolucja.net. Wydałem też Gazetę "Rycerstwo", prowadziłem audycję historyczno-rozrywkową "Tak było" (nieregularnie coś czasem nagram - szczegóły na moim profilu na fb) oraz w Radiu Strefa Chwały audycję historyczną "Christian Story". Dotychczas pisałem na kilku portalach i w kilku gazetach. Aktywny obrońca życia, monarchista, bezpartyjny. Pracowałem w kilku redakcjach, m.in. jako wicenaczelny wSensie.pl. Obecnie redaktor portalu nczas.com.

Więcej artykułów autora - Strona autora

Śledź mnie na:
TwitterFacebook

Dominik Cwikła

Dominik Cwikła

Rzymski katolik, mąż, dziennikarz, aktywny obrońca życia. Jestem założycielem i redaktorem naczelnym portalu Kontrrewolucja.net. Wydałem też Gazetę "Rycerstwo", prowadziłem audycję historyczno-rozrywkową "Tak było" (nieregularnie coś czasem nagram - szczegóły na moim profilu na fb) oraz w Radiu Strefa Chwały audycję historyczną "Christian Story". Dotychczas pisałem na kilku portalach i w kilku gazetach. Aktywny obrońca życia, monarchista, bezpartyjny. Pracowałem w kilku redakcjach, m.in. jako wicenaczelny wSensie.pl. Obecnie redaktor portalu nczas.com.