Chrześcijanin na wojnie

foto: Dominik Cwikła/Kontrrewolucja.net
foto: Dominik Cwikła/Kontrrewolucja.net

Święty Paweł w Liście do Rzymian pisał: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12,21). W związku z tym fragmentem chciałbym zastanowić się, co w dzisiejszym świecie oznacza „nie dać się zwyciężyć złu”? Jak w kontekście konfliktów zbrojnych mamy rozumieć te słowa z Pisma Świętego? Czy chrześcijanin może iść na wojnę? Czy można zabić człowieka?

Gdzie był Bóg?

1 września 1939 roku był dniem rozpoczęcia II Wojny Światowej. Miliony osób zostało zamordowanych w bestialski sposób. Wielu żołnierzy poległo w obronie własnego kraju. Dzieci straciły rodziców, żony mężów. Europa, a chwilę później cały świat, zamieniły się w jeden wielki cmentarz. Do dzisiaj ludzkość zadaje sobie pytanie, czy można było tego uniknąć? Innym pytaniem, jakie stawia sobie cywilizacja, to gdzie był wówczas Bóg? Z teologicznego punktu widzenia, jako osoba duchowna, mógłbym zaskoczyć wszystkich i napisać, że nie znam odpowiedzi na powyższe pytania.

Co zatem wiem? Bóg kocha każdego człowieka i nie chce śmierci grzesznika – zależy mu, aby ten się nawrócił i otrzymał życie wieczne. Miłość Boga jest tak wielka, że obdarzył On ludzi wolnością. Niestety, już od momentu grzechu pierworodnego człowiek nie radził sobie z darem, jakim jest ta wolność. II Wojna Światowa jest dowodem na to, jak łatwo wpaść w sidła grzechu i przez to stać się niewolnikiem zła. Zło jest brakiem kontroli nad wolnością, którą odbiera grzech.

Wojna sprawiedliwa

Kościół, na tle historii,ciągle dojrzewał do przemyśleń w kwestii uczestnictwa chrześcijan w konfliktach zbrojnych. Na początku potępiano wszelkie przejawy agresji zbrojnej. W średniowieczu mówiono już o tak zwanej „wojnie sprawiedliwej”. Taki konflikt spełniać musiał kilka warunków:

  1. Nigdy celem wojny nie może być zabijanie nieprzyjaciół, wolno walczyć jedynie w obronie zagrożonego życia, wolności lub własności;
  2. W wojnie należy odrzucić wszelkiego ducha zemsty, nienawiści i chciwości;
  3. Dążyć należy do jak najszybszego przywrócenia pokoju;
  4. Decyzję o wojnie podejmować może jedynie monarcha;
  5. Nie wolno angażować do walki kobiet, dzieci ani duchownych.

Ludzie uznawali „wojnę sprawiedliwą” za dopuszczalną. Dochodziło z tej racji do nadużyć. W takich konfliktach chrześcijanin nie miał wyrzutów sumienia, że zabija, niszczy. Sumienie ludzkie było usypiane.

Myśl po Soborze Watykańskim II

Ojcowie Soborowi podkreślili, że nie ma czegoś takiego jak „wojna sprawiedliwa”. Każdy przejaw agresji jest w swej istocie zły. Konflikt zbrojny natomiast może być, pod pewnym kryteriami, usprawiedliwiony etycznie. Dzieje się tak, kiedy jest słuszna przyczyna działania zbrojnego oraz towarzyszy jej konkretna, dobra intencja. Słuszna przyczyna znajduje swoje uzasadnienie, gdy spełnione są trzy warunki:

  1. Wykorzystanie wszystkich możliwych środków pokojowych rozstrzygnięć;
  2. Przewidywana możliwość osiągnięcia zamierzonych skutków;
  3. Humanitarny sposób prowadzenia wojny z użyciem właściwej broni.

„Nie daj się zwyciężać złu”

Święty Paweł jasno wskazał nam, że nie możemy pozwolić na zło w naszym życiu. Wypada zatem stwierdzić, że etycznie usprawiedliwiona zdaje się być wojna prowadzona w obronie ludzkości, narodu, kultury. Chrześcijanin ukazuje w ten sposób upór i nie pozwala zmienić się w „chłopca do bicia”.

Sobór Watykański II potępił tzw. „wojny totalne”, w których niszczy się całe miasta, zabijając obywateli. Zaznaczył przy tym, że chrześcijanin nie może liczyć tylko na łaskę wroga. Każdy człowiek jest wezwany do zaprzestania szerzenia zła, a przez to do podjęcia działań obronnych. Wyklucza się jednak przy tym stosowanie siły większej od koniecznej – na przykład nie można broniąc swojego miasta burzyć miasta wroga, na zasadach zemsty. Należy szukać takiego rozwiązania, które wykorzystałoby możliwość użycia broni w sposób humanitarny.

Obrona własna

W Katechizmie Kościoła Katolickiego, w punktach od 2307 do 2317, czytamy wytyczne na temat obrony własnego życia i możliwości użycia siły wobec napastnika. Te punkty występują w KKK przy rozdziale piątego przykazania Dekalogu: „Nie zabijaj”. Zabijanie jest grzechem, ponieważ człowiek stawia siebie wtedy w miejsca Boga i pragnie decydować o życiu swoim albo drugiego człowieka. Co w sytuacji, kiedy podczas samoobrony dojdzie do zabójstwa napastnika? Przykładowo, chrześcijanin – podczas wojny – w obronie swojego życia strzela do wrogiego żołnierza i go zabija.

Cele podczas samoobrony mogą być dwa:

  1. Zamierzony – obrona własnego życia
  2. Niezamierzony – zabicie napastnika.

Chrześcijański zakaz zabijania nie oznacza, że nie możemy unieszkodliwić napastnika. Każdy z nas ma prawo do życia. W imię obrony swojego życia nie stajemy się winni zabójstwa, o ile nie było one zamierzonym celem. Wyobraźmy sobie, że napastnik ma broń w ręku i jego intencją jest zabicie nas albo naszych bliskich. Dąży do tego celu i jest gotowy to zrobić. Naszą intencją natomiast staje się obrona własnego życia. Sięgamy po możliwe środki i unieszkodliwiamy przeciwnika, raniąc go śmiertelnie. Czyn, którego się dopuściliśmy, może zostać usprawiedliwiony, ponieważ nasz obrona własnego życia była celem ostatecznym.

W innym przypadku wyobraźmy sobie, że człowiek pijany zaczyna nam ubliżać. My, w obronie swojego imienia, atakujemy tego człowieka i go zabijamy. Zastosowane środki unieszkodliwiające napastnika były nieadekwatne do zagrożenia, przez co dopuszczono się nadużycia. Trzeba pamiętać, że jeżeli środki bezkrwawe wystarczą do obrony przed napastnikiem i zachowania bezpieczeństwa, należy się do nich ograniczyć.

Można iść na wojnę czy nie?

Państwo, postrzegane jako grupa obywateli oraz jako dobro wspólne, zasługuje na konieczną obronę własną. Jeżeli wyczerpane zostaną wszelkie możliwości rozwiązania konfliktu w sposób pokojowy, można zastosować środki unieszkodliwiające napastnika.

Jeżeli żołnierz-chrześcijanin służy ojczyźnie, jej dobremu imieniu i w jej obronie, może spełniać powierzone mu rozkazy, o ile mają one prowadzić do pokoju. Chrześcijaństwo, choć odrzuca przemoc, podkreśla prawo do życia i dobra wspólnego, jakim jest ojczyzna. Zabijanie drugiego człowieka jest ostatecznym środkiem, który może być wykorzystany po wyczerpaniu wszelkich sposobów na rozwiązaniu konfliktu w sposób pokojowy.

Przekaż wieści dalej!

Rafał Kusiak

Rafał Kusiak

W 2007 roku wstąpiłem do Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu. Święcenia kapłańskie otrzymałem 19 czerwca 2013 roku z rąk Biskupa Krzysztofa Nitkiewicza. Od 1 sierpnia 2013 roku do 30 czerwca 2014 roku byłem wikariuszem parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Rudkach. Z dniem 1 lipca zostałem skierowany na studia specjalistyczne w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu na kierunek dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Interesuję się patrologią i duchowością monastyczną. Ponadto lubię pracę z młodzieżą, zwłaszcza w strukturach Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Jako kapłan na portalu poruszam sprawy wiary oraz tematykę społeczną.

Więcej artykułów autora

Rafał Kusiak

Rafał Kusiak

W 2007 roku wstąpiłem do Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu. Święcenia kapłańskie otrzymałem 19 czerwca 2013 roku z rąk Biskupa Krzysztofa Nitkiewicza. Od 1 sierpnia 2013 roku do 30 czerwca 2014 roku byłem wikariuszem parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Rudkach. Z dniem 1 lipca zostałem skierowany na studia specjalistyczne w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu na kierunek dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Interesuję się patrologią i duchowością monastyczną. Ponadto lubię pracę z młodzieżą, zwłaszcza w strukturach Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Jako kapłan na portalu poruszam sprawy wiary oraz tematykę społeczną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.