Co ma Fidesz, czego nie ma PiS?

foto: European People's Party, licencja CC BY 2.0 via Flickr.com
foto: European People’s Party, licencja CC BY 2.0 via Flickr.com

Charyzmatyczny przywódca dużej partii – pozornie ten opis pasuje do obydwu panów. Ale tylko pozornie: Wiktor Orban osiągnął znacznie więcej niż Jarosław Kaczyński mógłby. Jasne, że Polska po 89′, a Węgry, to dwa różne światy. Jednak, patrząc z perspektywy obecnych dni, to lider PiS ma przed sobą wzór do naśladowania. W niczym jego osiągnięciom nie ujmując.

Przede wszystkim Fidesz (skrót od pierwszych liter od Fiatal Demokratak Szövetsége – Związek Młodych Demokratów) jest partią, która przeszła swoisty polityczny lifting. Dzięki ogromnej mobilizacji elektoratu oraz akcji tworzenia organizacji społecznych partia rozrosła się nie tylko liczebnie, ale wrosło jej poparcie. Sięgnęła do ludzi przez ludzi, co pozwoliło jej już na 3 kadencję rządów pod przewodnictwem Orbana. Nie stało się to od razu – ten program był konsekwentnie wdrażany od 2002 roku po utracie władzy. PiS po swojej klęsce zdecydowanie „schował się w skorupie”, co do dzisiaj daje PO i PSL-owi  możliwość odwoływania się do haseł typu: „a gdy rządziło Prawo i Sprawiedliwość…”. A frakcja Orbana nie pozwoliła sobie na takie błędy.

Fidesz natychmiastowo, mając pełnię władzy, wprowadził zapowiadane reformy: rozpoczął radykalny proces redukcji odprowadzania kapitału poza kraj przez obce banki wprowadzając tzw. podatek kryzysowy. Wszystko odpowiednio w 2010 i 2011 roku. Legalnie.

Ograniczył także wpływy Trybunału Konstytucyjnego i banku centralnego. Gdy „Pomarańcza” – bo tak w kuluarach nazywana jest partia Orbana – w kwietniu 2010 dochodziła do władzy, udział banków zagranicznych na Węgrzech był bardzo podobny do tego w Polsce – wynosił aż 70 proc. Premier zaplanował nacjonalizację tego sektora, co widać po propozycjach chociażby węgierskiego Szechenyi Bank, który proponuje wykup węgierskiego oddziału austriackiego  Raiffeisen Bank. W 2011 roku, wskutek reform, państwo wyegzekwowało od 11 zagranicznych banków karę w wysokości 31 mln euro za stworzenie karteli. Banki włoskie czy hiszpańskie nazywają Węgry „koszmarem”. Próbują interweniować na najwyższych szczeblach Unii i MFW. A przywódca Fideszu nic sobie nie robi z pogróżek Komisji Europejskiej i dalej wdraża tzw. radykalne reformy. Wzrost gospodarczy na rok 2014 oszacowano na ok. 3 proc. PKB, podczas gdy poprzednio rządząca lewicowa frakcja gospodarkę po prostu skopała.

– Próbuję prowadzić politykę, która jest korzystna dla narodu węgierskiego. Nie jest w zakresie moich obowiązków to, by zadowalać wielkie międzynarodowe koncerny czy banki, pozwalając im zabierać dochody do swoich krajów – tłumaczył wtedy Orban. Dzięki temu społeczeństwo odetchnęło. Podatek PIT obniżono do poziomu 16 proc. – najniższego w Europie. Dostawcy prądu musieli dostosować się do rynku i obniżyć ceny prądu o 20 proc. Viktor Orban wie, że radykalne reformy w gospodarce wymagają czasu, dlatego zdecydował się na wprowadzenie najwyższego podatku dochodowego, aż 27 proc. Jednak Węgrom to nie przeszkadza, partia premiera cieszy się stabilnym, dającym większość poparciem.

Jasnym było, że tak zdecydowane zmiany, zwłaszcza w sferze bankowości, odbiją się na gospodarce. Kurs forinta znacznie spadł, a bezrobocie wzrosło. Jednak i na to Wiktor Orban miał pomysł – wprowadził szeroko zakrojony program robót publicznych finansowanych przez państwo. W dziedzinie gospodarki postawił na małe i średnie, ale rodzime przedsiębiorstwa oraz inwestycje rządowe. Obniżył podatek CIT z 16 do 15 proc.

Zupełnie inne jest także podejście Orbana do koalicjantów. Gdy w 1998 roku pierwszy raz dochodził do władzy, rządził wespół z Węgierskim Forum Demokratycznym i Partią Drobnych Rolników. Ta ostatnia bardzo „napsuła krwi” najmłodszemu w Europie premierowi, który postanowił ją wchłonąć. Jednak, mimo radykalizmu i karności w szeregach koalicji, nigdy nie pozwolił sobie na wycofanie się i brak szacunku. Notabene, „młodzian” próbował dojść do władzy już w 1992 i 1996 roku, co wówczas się nie udało. Jednak pozostały wybory do Europarlamentu i w myśl dyscypliny partyjnej lider Fideszu doprowadził do przegrupowania kadr i totalnego zwycięstwa, co pozwalało myśleć o wygranej także na krajowym podwórku w przyszłości.

Takiego rodzaju zdecydowane działania proponuje też PiS. Wejście w życie ich propozycji znacznie ułatwia postawa prezydenta Dudy. Takie działania wywołały recesję na początku drugiej kadencji węgierskiego „dyktatora”, ale on musiał i dał radę sobie z tym poradzić.  Miejmy nadzieję, że kandydatka z ramienia  PiS również ten ciężar uniesie oraz że tylko na obietnicach się nie skończy.

Węgierski polityk skupił się także na polityce prorodzinnej. Pracująca matka w tym kraju ma szansę na 3 letni pobór wypłaty na poziomie 70 proc. pensji.

Reasumując: przed Prawem i Sprawiedliwością dużo pracy. Mogą poprawić swój wizerunek chociażby przez obserwowanie  linii polityka premiera Orbana. Jego przykład – jeżeli partia Kaczyńskiego chce dojść i utrzymać władzę oraz zaufanie społeczne –  ma wiele do zaoferowania.

foto: Derzsi Elekes Andor, "Békemenet a Köröndön 2014.03.29 - Egy az ország, licencja CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons
foto: Derzsi Elekes Andor, „Békemenet a Köröndön 2014.03.29 – Egy az ország, licencja CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons

Przekaż wieści dalej!

Kamil Podowski

Kamil Podowski

Student dziennikarstwa na WSKSiM. Miłośnik piłki nożnej, Polonii Warszawa i Cracovii. Uwielbia prozę Sapkowskiego i filmy z Jackiem Gyllenhalem. Eurosceptyk i konserwatysta, zwolennik polityki Orbana.

Więcej artykułów autora

Kamil Podowski

Kamil Podowski

Student dziennikarstwa na WSKSiM. Miłośnik piłki nożnej, Polonii Warszawa i Cracovii. Uwielbia prozę Sapkowskiego i filmy z Jackiem Gyllenhalem. Eurosceptyk i konserwatysta, zwolennik polityki Orbana.

One thought on “Co ma Fidesz, czego nie ma PiS?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.