„Czarne jest białe”

6 marca, jak co roku w okolicach Dnia Kobiet, ulicami większych polskich miast przeszła Manifa – neofeministyczna demonstracja mająca podobno na celu zwrócenie uwagi na kwestie związane z równouprawnieniem kobiet. Hasła przyświecające temu lewicowemu eventowi są z roku na rok coraz bardziej absurdalne. Tegoroczne brzmiało: „Aborcja w obronie życia”. Skąd pomysł, żeby uznać zabójstwo za obronę życia?

foto: Facebook
foto: Facebook

Wartość życia ludzkiego

Czy każde życie ludzkie jest cenne, bez względu na to czy mówimy o lekarzu czy sprzątaczce, osobie niepełnosprawnej czy zdrowej, człowieku dorosłym czy dziecku w okresie prenatalnym, Europejczyku czy Afroamerykaninie? Tak, każde. Człowiek to człowiek, każda osoba ma swoją godność i swoje prawa, z których pierwszym jest prawo do życia. Wszyscy jesteśmy równi przed Bogiem.

Z drugiej strony wiemy jak wyglądają realia. Prawa maja ci, którzy potrafią o nie zawalczyć. Osoby ubogie, chore, niepełnosprawne, starsze, dzieci, zwłaszcza te w okresie prenatalnym, to grupy mniej uprzywilejowane. Często nie umieją się obronić, gdy spotyka je jakaś krzywda. Są słabsi, nieproduktywni. Ich prawa, także prawo do życia, są poddawane dyskusji. Wszystko pod płaszczykiem humanitaryzmu. Po co taka słaba, cierpiąca osoba ma się „męczyć”? Trzeba jej pomóc. „Pomóc” znaczy coraz częściej zakończyć jej życie. Czyli zamordować.

Ciekawe to „lekarstwo”. Ponoć dobre na chorobę, cierpienie czy samotność. To fakt, śmierć jest końcem nieszczęść, przynajmniej dla osoby, która umiera. Ale nawet idąc tym tropem trudno znaleźć sens w haśle „Aborcja obroną życia”. Morderstwo obroną życia? Czyjego? Dziecko w wyniku tak zwanej aborcji ginie. A matka? Może poprawi się jakość jej życia, na jakiś czas. Ale na dłuższą metę morderstwo jej nie uszczęśliwi.

foto: YouTube
foto: YouTube

Odbieranie życia – kontrowersje

Kara śmierci jest najwyższym i najbardziej ostatecznym wymiarem kary. Coraz mniej państw ją stosuje, gdyż jest zbyt kontrowersyjna. No bo jak można pozbawić życia człowieka? Nawet jeśli ten człowiek jest pedofilem, mordercą lub terrorystą. Nawet jeśli jego zbrodnie zostały udowodnione przed sądem czy gdy sam się do nich przyznał. Taki człowiek wciąż będzie będzie miał obrońców, którzy powiedzą, że nawet jeśli skazana osoba jest zbrodniarzem to przecież może mieć w sobie iskrę dobra. Może za kilka lub kilkanaście lat okaże skruchę, zrobi coś dobrego. A może ta osoba została skazana niesłusznie? To przecież możliwe. Wykonanie kary śmierci odbiera skazanemu szansę na to żeby odkupił swoje winy. Odbiera mu szansę na wszystko.

Wiele osób uważa za kontrowersyjną profesję żołnierza. Co jest zadaniem żołnierza? Zabijanie ludzi. Oczywiście mówimy o sytuacji konfliktu zbrojnego, gdy żołnierz, broniąc swojego kraju i swoich rodaków, zabija żołnierzy wrogiej armii. Robi to w słusznej sprawie, ale fakty wyglądają tak, że odbiera komuś życie. Są ludzie nazywający żołnierzy „mordercami dzieci”. Czy wyobrażamy sobie jednak kraj bez armii? Chyba nie.

Trzecią kontrowersją jest kwestia obrony praw zwierząt. Jest coraz więcej organizacji działających m.in. na rzecz maltretowanych zwierząt domowych czy tez w obronie ginących gatunków. Działacze tych organizacji podkreślają, że zwierzęta też czują, też mają swoją godność i powinny być traktowane przez ludzi z szacunkiem. Zachęcają do diety wegetariańskiej i rezygnacji z noszenia ubrań ze skór i futer. Wszystko dlatego, żeby biedne zwierzęta nie były hodowane w barbarzyńskich warunkach i nie były zabijane w okrutny sposób. Nie sposób im odmówić racji w niektórych kwestiach – człowiek okrutny wobec zwierząt w pewnym momencie może się się okazać okrutny także w stosunku do innych ludzi. Oby tylko nie przerodziło się to w stawianie zwierząt ponad człowiekiem. Wiemy bowiem, że od hasła „traktujmy zwierzęta jak ludzi” brakuje bardzo niewiele do „traktujmy ludzi jak zwierzęta”.

No właśnie – skoro więc wielu z nas potępia wykonywanie kary śmierci nawet na wielokrotnych mordercach i uważa żołnierzy walczących na wojnie za zabójców, a okrucieństwo wobec zwierząt nas mierzi, to jak możemy się zgadzać z twierdzeniem, że morderstwo dziecka to coś dobrego? Jak możemy przymykać oko na to, że dzieci w okresie prenatalnym są mordowane? I jak możemy spokojnie słuchać takich haseł jak „Aborcja w obronie życia”?

Mniejsze zło?

W prawie polskim są obecnie trzy przypadki, gdy legalnie można zabić dziecko: gdy ciąża jest skutkiem czynu zabronionego (gwałt, kazirodztwo), gdy ciąża zagraża życiu lub zdrowiu (nagminnie wykorzystywany dodatek do prawa) kobiety oraz sytuacja, gdy dziecko uległo poważnemu i nieodwracalnemu uszkodzeniu. W takich przypadkach morderstwo jest ponoć najlepszym rozwiązaniem dla kobiety. Dla dziecka podobno też. Przynajmniej tak twierdzą neofeministki.

Oczywistym jest, że przemoc seksualna jest dla kobiety wielkim dramatem. A zajście w ciążę w wyniku gwałtu może być wręcz druzgocące. Czy jednak dodawanie do tego kolejnego aktu przemocy jakim jest zabójstwo dziecka jest rozwiązaniem? Skazywanie dziecka na śmierć za to co zrobił jego ojciec? Mogę zrozumieć kobiety, ktore nie są w stanie wychować dziecka poczętego w tak traumatycznych okolicznościach. Nie musi go wychowywać – niech je urodzi i odda do adopcji. Niech da mu szansę na życie zamiast wyroku śmierci.

Sytuacja, w której ciężarna kobieta dowiaduje się, że donoszenie ciąży zagraża jej zdrowiu albo i życiu, także jest dramatyczna. Jednak biorąc pod uwagę szybki rozwój medycyny i wszelkie eksperymentalne terapie, mordowanie dziecka jest tutaj drogą na skróty. Bardzo często można pomóc matce donosić ciążę do momentu, gdy możliwe będzie cesarskie cięcie i dziecko będzie w stanie przeżyć poza organizmem matki. Trzeba na to oczywiście odpowiednich środków medycznych. A jeszcze bardziej potrzeba przekonania, że płód to nie szkodnik, który zagraża matce, tylko maleńkie dziecko, które ma takie samo prawo do życia jak jego matka. Która kobieta nie poświęciłaby swojego zdrowia czy nawet życia żeby ratować zagrożone dziecko? Skoro poświęciłaby się, aby ratować dziecko, które już urodziła, to czy dziecko w okresie prenatalnym nie jest warte tego samego? Świadomość, że walczy nie tylko o siebie ale także o dziecko powinna dodać kobiecie sił zamiast popychać ją do decyzji o dokonaniu zabójstwa.

Chory człowiek ma prawo do życia. Chore dziecko ma prawo do życia. Chore dziecko w okresie prenatalnym ma prawo do życia. To chyba jedyna racjonalna odpowiedź na trzecią sytuację – wskazania do zabójstwa ze względu na uszkodzenie płodu. Jeśli człowiek jest chory, to powinno się go leczyć, a nie zabijać. Zresztą taka sytuacja daje pole do wielu nadużyć. Diagnoza dziecka w okresie prenatalnym jest trudna, lekarz może się pomylić, stwierdzić wadę rozwojową tam, gdzie jej nie ma i skazać na śmierć zdrowe dziecko. A nawet jeśli już w okresie prenatalnym wiadomo, że dziecko jest chore, że może umrzeć niedługo po porodzie, to i tak ma prawo do przeżycia tygodnia, miesiąca czy roku. To dziecko umrze, to prawda. Ale – jak zauważył prof. Bogdan Chazan – wszyscy umrzemy. Może za tydzień, a może za 10 lat. Nie mamy prawa decydować o zakończeniu życia dziecka dlatego, że jest chore, dlatego, że urodzi się niepełnosprawne, dlatego, że jego życie będzie krótkie.

Niszczenie życia

Nie pierwszy raz i nie ostatni ktoś próbuje nam wmówić, że czarne jest białe, że zło jest dobrem, że morderstwo jest rozwiązaniem problemów. A prawda jest taka, że tak zwana aborcja to morderstwo. Niszczenie życia. Dziecko ginie, matka tylko pozornie rozwiązuje swoje problemy, by po kilku tygodniach, miesiącach czy latach uświadomić sobie, że zabiła własne dziecko. Trzeba mówić o tym głośno, zwłaszcza przy okazji takich wydarzeń jak Manifa, które są nachalną reklamą niszczenia życia organizowaną pod pozorem walki o prawa kobiet.

Im głośniej krzyczą rewolucjoniści na Manifie, tym wytrwalej powinni działać kontrrewolucjoniści. Należy pokazać czym jest „aborcja”. Należy pokazać dojrzałe podejście do seksualności, małżeństwa i rodzicielstwa. Należy pokazać wyraźną granicę pomiędzy życiem, a śmiercią.

foto: Pixabay.com
foto: Pixabay.com

Przekaż wieści dalej!

Ewelina Jędrasik

Ewelina Jędrasik

Umiarkowana feministka. Doradca rodzinny z wykształcenia, obecnie pracuję jako opiekunka osób starszych za granicą. Z zamiłowania artystka. Interesuję się po trosze: muzyką (zwłaszcza śpiewem głosem otwartym), poezją, rękodziełem, teatrem, a także książkami oraz filmami kryminalnymi i si-fi. Na portalu publikuję pod hasłem "Siła kobiet".

Więcej artykułów autora

Pozostaw swój komentarz

kontrrewolucjanet

Nawet nie wiemy, że u nas byłeś :(

Wyłącz proszę swojego adblocka i dodaj nas do zaufanych stron. Nie wyświetlimy Ci żadnego wyskakującego okienka poza tym, które widzisz