Czy będzie łatwiej o broń?

foto: Aneta Korpalska/Kontrrewolucja.net ⓒ
foto: Aneta Korpalska/Kontrrewolucja.net ⓒ

Ku zdumieniu sceptyków (w tym niżej podpisanego), dzięki zaangażowaniu dwóch posłów PiS, pana Arkadiusza Czartoryskiego i Stanisława Pięty, jesteśmy bardzo blisko tego, by wspierany przez Ruch Obywatelski Miłośników Broni projekt nowej Ustawy o Broni i Amunicji był procedowany w Sejmie. Co więcej, sympatii do nas nie kryją też niektórzy posłowie Pawła Kukiza (który sam jest strzelcem sportowym). Normalizowanie przepisów dotyczących broni od dawna nie wydawało się aż tak realne. Czym zatem jest, ten osławiony, budzący kontrowersje nawet w środowisku, „projekt ROMB”?

Przede wszystkim nie jest to projekt ROMB-u. Projekt stworzyła Fundacja Rozwoju Strzelectwa w RP jeszcze przed pamiętną nowelizacją ustawy w roku 2011. ROMB po prostu przyłączył się do propagowania tego projektu, uznając go za zmianę na lepsze. Ale nie autorstwo jest tu ważne, a to, co się znajduje w samym projekcie. I choć jego ostateczna wersja zwyczajnie wciąż nie istnieje (szczegóły wciąż mogą się zmieniać, w zależności od nastawienia posłów), o tyle jego podstawowe założenia pozostają niezmienne.

Trzy rodzaje pozwolenia, niezależne od „widzimisię” urzędu

Podstawowym pozwoleniem „pierwszego kontaktu” ma być tak zwana „Obywatelska Karta Broni Palnej”. Upoważnia ona do zakupu niektórych mniej ofensywnych rodzajów broni, takich jak: strzelby, karabinki sportowe bocznego zapłonu, czy jednostrzałowe pistolety. OKBP nie będzie uprawniać do noszenia załadowanej broni przy sobie, choć pozwoli na zabieranie jej na strzelnicę. OKBP będzie wydawana każdemu obywatelowi zdolnemu do przedstawienia zaświadczenia od lekarza, psychologa oraz zaświadczenia o niekaralności.

Osoby posiadające OKBP przez okres minimum 3 lat będą mogły występować o wydanie pozwolenia podstawowego. Będzie ono upoważniało do zakupu wszelakiej broni, która dziś jest dostępna dla cywilów, w tym samopowtarzalnych karabinów i pistoletów centralnego zapłonu. Dodatkowo, dla osób niecierpliwych, lub potrzebujących broni już dziś, przewidziano możliwość zdobycia pozwolenia podstawowego w trybie przyspieszonym. W takim przypadku wnioskodawca będzie musiał nie tylko dostarczyć zaświadczenia od psychologa i z rejestrów karnych, ale także zdać egzamin przed komisją. Podobnie jak OKBP, pozwolenie podstawowe nie będzie uprawniało do noszenia załadowanej broni przy sobie.

Najwyższym stopniem wtajemniczenia będzie pozwolenie rozszerzone. Jako jedyne wydawane czasowo na okres 5 lat, faktyczne pozwolenie na noszenie załadowanej broni. Intencją autora ustawy jest, by osoba nosząca broń umiała się nią posłużyć w sytuacji zagrożenia. Dlatego warunkiem uzyskania pozwolenia będzie posiadanie pozwolenia podstawowego oraz zdanie egzaminu praktycznego ze strzelania dynamicznego.

Należy wspomnieć, że „broń historyczna” pozostaje bez pozwolenia.

foto: Aneta Korpalska/Kontrrewolucja.net ⓒ
foto: Aneta Korpalska/Kontrrewolucja.net ⓒ

Likwidacja kast strzeleckich

Obecnie pozwolenie na broń wydawane są „do celu”. A w zależności od tego, do jakiego celu je wydano, różne są uprawnienia jej posiadaczy, a także zakres broni, jaką mogą oni zakupić.

Posiadacze pozwoleń co celów kolekcjonerskich nie mogą jej nosić załadowanej przy sobie, a posiadacze pozwoleń do ochrony osobistej nie mogą samodzielnie elaborować amunicji. Myśliwym wolno posiadać karabiny zdolne do przebicia 20 cm betonu, natomiast nie wolno im posiadać sportowego karabinka, niezdolnego do przebicia standardowego wojskowego hełmu. Według nowej ustawy, wszystkie obecne pozwolenia zostaną zrównane z pozwoleniem podstawowym. Budzi sprzeciw wielu sportowców, którzy dzięki nieuwadze Komendy Głównej Policji, a także późniejszym próbom szykanowania środowiska przez policję, niespodziewanie dostali prawo noszenia załadowanej broni przy sobie, co uczyniło ich „kastą uprzywilejowaną”.

Nowa ustawa poszerza możliwości dla kolekcjonerów i myśliwych, dając im jasno określone warunki na których wolno im będzie nosić przy sobie broń krótką, jednakże jednocześnie ucina przywilej sportowców. Na szczęście znaczna część posiadaczy pozwoleń do celów sportowych zauważa, że konieczność zdawania egzaminu co 5 lat jest w jakiś sposób równoważona przez kolejne ułatwienie

Nie trzeba nigdzie należeć

Obecnie posiadacze pozwoleń do celów sportowych muszą być członkami klubów zrzeszonych w Polskim Związku Strzelectwa Sportowego, ewentualnie w Polskich Związkach Biathlonu. Utrata licencji związku sportowego powoduje, że „wygasają ważne przyczyny posiadania broni” i efektem tego może być utrata pozwolenia.

Sportowiec który chciałby przejść z współzawodnictwa wyczynowego na amatorskie, lub skupić się na tworzeniu nowych sportów strzeleckich (np. letnich wersji biathlonu z bronią centralnego zapłonu) i tak musi zachować status zawodnika Polskiego Klubu Sportowego. Kolekcjonerzy muszą być członkami stowarzyszeń. Myśliwi, nawet jeśli już z powodu wieku czy stanu zdrowia przestali polować, muszą pozostawać członkami Polskiego Związku Łowieckiego lub starać się o inne rodzaje pozwolenia. Znane są przypadki, gdy ktoś ze względu na stan zdrowia nie był w stanie odnowić na czas licencji i tracił pozwolenie.

Według nowej ustawy, coś takiego jak obowiązek przynależenia gdzieś nie istnieje. Dlatego też tradycyjnie spodziewamy się sabotowania projektu przez PZSS.

O pozwoleniach decydują władze samorządowe

Niestety, patologie związane z wydawaniem pozwoleń na broń to problem nie tyle pojedynczego wydziału, a całego systemu. Niektóre komendy wojewódzkie słyną z kuriozalnych decyzji (np. stwierdzenia, że nie ma potrzeby, by właściciel strzelnicy wiozący znaczne zapasy broni i amunicji na swój obiekt miał prawo nosić przy sobie choć jeden załadowany pistolet, bo „niczym się to nie różni od wożenia telewizorów”), czy złośliwego przewlekania postępowań.

Mamy też oczywisty konflikt interesów – z każdym wydanym pozwoleniem na broń organ zwiększa sobie ilość pracy związaną z kontrolowaniem broni będącej w legalnym obiegu. Dlatego też, o ile posłowie sceptycznie patrzą na propozycję, by pozwoleniami na broń zajmowały się Starostwa Powiatowe, o tyle całkiem możliwe jest, że zadecydują o tym by pozwolenia wydawali Wojewodowie

Nowa ustawa oznacza nową jakość. A ponieważ jest skonstruowana na zupełnie innych założeniach niż stara, wiele zarzutów wobec niej bierze się z „mechanicznego” przykładania starego szablonu do nowych rozwiązań, co rodzi przekłamania. Nie da się też ukryć, że dla pewnej nielicznej grupy sportowców jest to zmiana na gorsze. Jednakże zamierzeniem podstawowym było ułatwianie dostępu do broni dla tych, którzy jej jeszcze nie mają. I miejmy nadzieję, że uda się to zrealizować już w najbliższych miesiącach.

Przekaż wieści dalej!

Rafał Kawalec

Rafał Kawalec

Urodzony w 1980 r. w Tarnowie, wychowany pod Kielcami. Absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Obecnie mieszkam na Śląsku. Z wykształcenia inżynier budowlany, zaś z zamiłowania strzelec i kolekcjoner broni. Członek zarządu Ruchu Obywatelskiego Miłośników Broni, ruchu Firearms United oraz współzałożyciel Śląskiego Stowarzyszenia Miłośników Broni. Szczęśliwie żonaty. Na portalu piszę pod hasłem "Prawo do broni".

Więcej artykułów autora

Rafał Kawalec

Rafał Kawalec

Urodzony w 1980 r. w Tarnowie, wychowany pod Kielcami. Absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Obecnie mieszkam na Śląsku. Z wykształcenia inżynier budowlany, zaś z zamiłowania strzelec i kolekcjoner broni. Członek zarządu Ruchu Obywatelskiego Miłośników Broni, ruchu Firearms United oraz współzałożyciel Śląskiego Stowarzyszenia Miłośników Broni. Szczęśliwie żonaty. Na portalu piszę pod hasłem "Prawo do broni".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.