Czy bronisz Kościoła Świętego?

foto: Fb.com/PiusXIIpl
foto: Fb.com/PiusXIIpl

Obrona Kościoła najczęściej kojarzy nam się z dysputami teologicznymi, prowadzonymi przez profesorów i biskupów albo działalnością wielkich apologetów chrześcijaństwa, takich jak Święty Justyn Męczennik czy Klemens Aleksandryjski.

Choć wiemy, że stan duchowny i wierni katoliccy bywają atakowani przez media antyklerykalne i osoby pełniące publiczne funkcje o poglądach antyklerykalnych, rzadko czujemy się niejako wywołani do tablicy, abyśmy na nie odpowiedzieli. W środowisku szkolnym – zwłaszcza szkoły średniej, kiedy młody człowiek styka się z dużą grupą rówieśniczą o przeróżnych poglądach – napotyka się ogromną mnogość osobliwych osobowości, które ma się okazję poznać. Wiele z nich jest przeciwnych Kościołowi, atakuje w swoich wypowiedziach stan duchowny czy poczynania niektórych znanych katolików. Choć dla świętego spokoju możemy udać, że nie słyszymy tego i pozostać biernymi, według mnie, warto jest podjąć dialog i do tego będę się starał zachęcać. 

Jeżeli jesteśmy katolikami świadomymi swojej wiary i wiemy w co i dlaczego wierzymy, powinniśmy potrafić także publicznie o niej świadczyć i umieć odpierać skutecznie ataki osób, które chcą nam zarzucić coś niesłusznego. Znając najpopularniejsze zarzuty, mające przedstawić katolików w niekorzystnym świetle, będziemy mogli łatwiej je odeprzeć. Ta umiejętność przydaje się o tyle, że możemy na ten przykład w rozmowie w gronie koleżeńskim uniknąć wzięcia nas za wierzących z „przymusu”, czyli takich, którzy chodzą do tego kościoła – może nawet częściej niż raz w tygodniu – ale całkowicie bezrefleksyjnie, mechanicznie. „Bo rodzina, bo taka tradycja”.

‘‘Ten pazerny Kościół…”

foto: Facebook
foto: Facebook

Jednym z pierwszych i podstawowych zarzutów, nad którym chciałbym się skupić, jest szeroko pojęta kwestia pieniężna. Antyklerykałowie mają bezustanne pretensje o to, że katolicy podczas Najświętszej Eucharystii składają drobne pieniążki „na tacę”, tym samym przyczyniając się rzekomo do zakupu przez „pana proboszcza” nowego BMW/helikoptera/czołgu/łodzi podwodnej.

Zdają się jednak jednocześnie nie zauważać, że każda kolekta (każdorazowo zbierana ofiara) ma swój jasno określony – albo to na początku Mszy świętej albo domyślny, znany uczestnikom – cel. Wśród przykładowych znajdują się ofiary na Kurię i Wyższe Seminarium Duchowne Diecezji, misje organizowane za granicą, a jeśli świątynia znajduje się w remoncie, bywa przebudowywana czy renowacji podlegają zabytkowe organy, również raz na jakiś czas te same pieniądze, które wierni wrzucą na tacę, pomogą wesprzeć te przedsięwzięcia.

Zastanówmy się: każda parafia generuje pewne koszty, będące comiesięczną koniecznością: świątynia musi być oświetlona (małe kościółki mają skomplikowane systemy oświetleniowe, które działają przecież podczas Mszy świętych sprawowanych w biały dzień, a oświetlona winna być również zakrystia i przedsionek, o prezbiterium, miejscu dla organisty i wnętrzu kościoła nie wspomnę). Cmentarz winien być posprzątany a śmieci zeń wywiezione (na terenie większości polskich parafii są ulokowane cmentarze, które przecież same nie generują dochodów). Mieszkańcy plebanii są normalnymi ludźmi, używającymi wody, prądu, gazu, Internetu… Kościół bywa cyklicznie sprzątanym, do czego również trzeba zużyć pewną ilość prądu i wody, a na terenie parafii, oprócz tylko kościoła, plebanii i cmentarza znajdują się kapliczki czy budynki gospodarcze, które właśnie z pieniędzy z „tacy” się utrzymuje! Ktoś, kto ma na utrzymaniu mieszkanie, wie jakiego rzędu są to koszty co miesiąc. Proszę zatem wyobrazić sobie, jakich sum wymaga utrzymanie całej parafii! Z kościoła, cmentarza czy kaplic korzystamy wszyscy.

„…i ten bogaty Ojciec Dyrektor!”

Stale przewija się przez takie zarzuty także postać o. dra Tadeusza Rydzyka, który podobno okrada starsze babcie z ostatnich pieniędzy. Gdy słyszę takie słowa, mam zwyczaj pytać: „Czy o. dr Rydzyk przyszedł do Twojej babci i osobiście wyjął jej pieniądze z portmonetki?” Gdy odpowiedź jest przecząca – odbywszy kilkadziesiąt rozmów z rówieśnikami na te tematy nie usłyszałem ani razu twierdzącej – zauważam: „Widzisz, czyli Twoja babcia posłała te środki sama. Czyli był to jej wolny wybór, tak?” Wtedy zwykle wychodzą na jaw prawdziwe intencje „kochającego” wnuczka czy wnuczki – pod płytkim pozorem troski o stan majątkowy członka rodziny kryje się przyziemna chęć skorzystania z tych pieniędzy!

Pretensje do starszych osób, pogardliwie nazywanych „moherowymi beretami”, mają ci młodzi, których ominęła przyjemność otrzymania wspomnianych środków. Gdyby babcia nie wysłała pieniążków na wsparcie dzieła, które uważa za słuszne, pewnie dałaby wnusi na nową bluzeczkę albo wnuczkowi na kolejną odmóżdżającą grę komputerową.

Dopóki ludzie mogą sami rozporządzać swoimi finansami wszystko jest w porządku. Antyklerykałowie nie widzą problemu w zakupie kolejnego ateistycznego czy antyklerykalnego banneru i powieszeniu go w miejscu publicznym. Ale jeśli jakaś osoba starsza zamiaruje wesprzeć medium, na działaniu którego jej zależy, to od razu, zdaniem antyklerykałów, jest ofiarą „czarnej mafii” i „tego podłego ojca Rydzyka”, który kupi sobie za nie szesnastego Maybacha (pominąwszy fakt, że o. dr Tadeusz Rydzyk ani jednego samochodu marki Maybach nigdy nie posiadał – istnieje on jedynie w antyklerykalnych legendach).

foto: Facebook
foto: Facebook

Czyż to nie oczywiste, że czujemy się współodpowiedzialni za tworzenie rzeczywistości wokół siebie? Antyklerykałowie posuwają się nawet do takich czynów jak parafrazowanie znanej bajki o Czerwonym Kapturku, w której to parafrazie w roli wilka przedstawiony jest ksiądz czy biskup, który czyha na biedną dziewczynkę. W innej wersji Kapturek szlocha, iż babcię pożarł wilk, a jej oszczędności Ojciec Dyrektor.

Doświadczenie administratora apologetycznej strony na jednym z najpopularniejszych portali społecznościowych uczy mnie, że ci, którzy zarzucają katolikom bezmyślne łożenie na potoczne „BWM pana proboszcza”:

a) sami chcieliby z tych pieniążków skorzystać (przykład pieniążków posyłanych „na radio” przez babcie i niezadowolonych wnuczków);

b) sami na Kościół nie przeznaczają ani grosza i muszą koniecznie o tym światu przekazać, aby ukazać się w lepszym świetle niż „ci głupi katole, w zębach przynoszący posłusznie pieniądze czarnej mafii”. Tertium non datur.

Katoliku! Chcesz spotykać się we wspólnocie wiernych w dobrze oświetlonym kościele, ustrojonym kwiatami? Chcesz, ażeby prezbiter i ministranci do Ołtarza Bożego przystępowali w wyprasowanych i pachnących szatach liturgicznych? Chcesz siedzieć w czystych ławkach i stąpać po nieubłoconej posadzce? Dokładaj się do utrzymania tego wspólnego dobra, jakim jest kościół! Jeśli zaś chcesz uczestniczyć we Mszy świętej, siedząc w ciemnym, zimnym kościele, obserwując Służbę Liturgiczną Ołtarza Pańskiego w pogniecionych, zabrudzonych strojach – nie dawaj na tacę! Tylko po co wtedy chodzić do kościoła?

Cel jawi się oczywistym – przyjęcie Ciała Pańskiego, modlitwa, chwila skupienia… Ważne jest, w jakich okolicznościach się to czyni. Pamiętajmy o tym i przy okazji najbliższej zechciejmy wrzucić do koszyczka drobną monetę – niech to będzie i pięćdziesiąt groszy! Ważne, że mamy swój wkład w funkcjonowanie tej, wtórej po rodzinie, wspólnoty, kształtującej nasze słowa, myśli, czyny i całe życie.

Przekaż wieści dalej!

Filip Adam Zieliński

Filip Adam Zieliński

Katolik z pokolenia Benedykta PP. XVI daleki od postaw sedewakantystycznych, monarchista, ministrant zarówno w Zwyczajnej jak i Nadzwyczajnej Formie Rytu Rzymskiego Ofiary Krzyżowej, rodowity Krakowianin, początkujący apologeta, patriota, niegodny grzesznik. Uwielbiam słuchać kantat I.S. Bacha, prowadzić tradycyjną listowną korespondencję, nosić wzorzyste krawaty, koszule ze spinkami do mankietów i dwurzędowe marynarki (koniecznie z kamizelką!). Kolekcjonuję karty pocztowe, administruję także kilka katolickich stron na facebook.com, utworzyłem w połowie stycznia (A.D. MMXV) apologetyczną stronę ,,Klerofobi atakują? Apologeci kontratakują:''. Interesuję się historią Kościoła, bez pominięcia tak zwanych ,,czarnych kart’’, strojami liturgicznymi (szczególnie papieskimi), dziejami papiestwa i pontyfikatem Benedykta PP. XVI i Czcigodnego Sługi Bożego Piusa PP. XII. Szczęśliwie samotny, nie zamiarujący tego stanu zmieniać. Na portalu piszę pod hasłem ''Zakątek apologety''.

Więcej artykułów autora - Strona autora

Śledź mnie na:
Facebook

Filip Adam Zieliński

Filip Adam Zieliński

Katolik z pokolenia Benedykta PP. XVI daleki od postaw sedewakantystycznych, monarchista, ministrant zarówno w Zwyczajnej jak i Nadzwyczajnej Formie Rytu Rzymskiego Ofiary Krzyżowej, rodowity Krakowianin, początkujący apologeta, patriota, niegodny grzesznik. Uwielbiam słuchać kantat I.S. Bacha, prowadzić tradycyjną listowną korespondencję, nosić wzorzyste krawaty, koszule ze spinkami do mankietów i dwurzędowe marynarki (koniecznie z kamizelką!). Kolekcjonuję karty pocztowe, administruję także kilka katolickich stron na facebook.com, utworzyłem w połowie stycznia (A.D. MMXV) apologetyczną stronę ,,Klerofobi atakują? Apologeci kontratakują:''. Interesuję się historią Kościoła, bez pominięcia tak zwanych ,,czarnych kart’’, strojami liturgicznymi (szczególnie papieskimi), dziejami papiestwa i pontyfikatem Benedykta PP. XVI i Czcigodnego Sługi Bożego Piusa PP. XII. Szczęśliwie samotny, nie zamiarujący tego stanu zmieniać. Na portalu piszę pod hasłem ''Zakątek apologety''.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.