Dlaczego mamy się bać, kiedy rząd pomaga dłużnikom?

pixabay

Premier Morawiecki miewa dziwne pomysły. Atrakcyjne, dziwne i fatalne. Atrakcyjność populistyczna to zapewne sztandarowe hasło rządowego projektu nowelizacji kodeksu cywilnego. Chodzi o wierzycieli, a jeśli o nich, to także o dłużników. Od tej pory już nie 10 lat, ale 6 będzie trwał okres przedawnienia roszczeń i chociaż za nowelą kryją się różne potworki (zachwianie zasadą „prawo nie działa wstecz i ugotowanie przedsiębiorców) to pozornie oddech złapać mają tzw. zwykli Polacy. Mowa o projekcie ustawy o zmianie ustawy – Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw z dnia 4 stycznia 2018 r.

Celem projektowanych rozwiązań jest skrócenie podstawowych terminów przedawnienia, jak również zaostrzenie reżimu przedawnienia roszczeń przysługujących przedsiębiorcom wobec konsumentów przez związanie z upływem terminu przedawnienia – z mocy samego prawa – skutku w postaci niemożliwości skutecznego zaspokojenia roszczenia. Zmiany uzasadniane są z jednej strony potrzebą zapewnienia konsumentowi, jako słabszej stronie stosunku prawnego, niezbędnej ochrony, z drugiej – koniecznością zdyscyplinowania wierzycieli.

I faktycznie, wierzyciele zapewne będą ściągać ze „zwykłych Polaków” (czytaj: dłużników) szybciej i skuteczniej długi, a więc nowela spowoduje reformę windykacyjną i jest to mądrze zaprojektowany efekt zmian prawnych, ale trudno wmawiać tu dłużnikom, że nie będą płacić. Będą, tylko różnego rodzaju rygory prawne pojawiać się będą szybciej i skuteczniej.

Uciec przed katem spłaty mogą za to ci, do których zastosują się przepisy intertemporlne, przejściowe. I tu jest pies pogrzebany. Stan przejściowy został przez prawodawcę tak skonstruowany, że skrócony czas dochodzenia roszczeń z 10 do 6 lat będzie obowiązywał także już rozpoczęte procesy uzyskiwania zobowiązań. Innymi słowy, jeśli Kowalski (bo dotyczy to także osób prywatnych!) pożyczył na umowę cywilno-prawną 100 tys. Nowakowi i dochodzi swoich pieniędzy od 5 lat, to zostanie mu prawna chwila, by odzyskać swój majątek. Czy takie janosikowe wspieranie Nowaków przeciwko Kowalskim jest sprawiedliwe? Czy zasadą państwa prawa, cywilizacji łacińskiej i odmienianych przez wszystkie przypadki wartości chrześcijańskich jest to, by nie dotrzymywać słowa i nie oddawać długów?

Owszem, legislacja zaproponowana przez Morawieckiego ma szereg świetnych zapisów (np. doprecyzowanie kiedy komornik może wejść na konto, a działo się to teraz często za szybko, bez możliwości wykorzystania drogi odwoławczej, chociażby ze względu na powolność Poczty Polskiej). To wszystko jednak będzie służyć, jeśli na drodze sejmowych komisji, ktoś pójdzie po rozum do głowy i skasuje ducha Janosika, który wierzycielowi na półmetku dochodzenia roszczeń „ratuje” dłużnika.

Na koniec, instytucja przedawnienia roszczeń stanowi wyjątek od zasady nakazującej respektowanie zawartych umów (pacta sunt servanda), a zmienianie reguł w trakcie gry (zmiana czasu na dochodzenie roszczeń w przypadku realizacji już dochodzonych długów) to forma legalizacji prawa działającego wstecz, a to musi wzbudzić zażenowanie na rynku inwestycyjnym, zwłaszcza, jeśli chodzi o inwestorów zagranicznych. Tak więc nowela ta, to poza słusznymi postulatami, manifest niestabilności prawnej.

Piotr Strumieński

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
TwitterFacebook

Pozostaw swój komentarz

kontrrewolucjanet

Nawet nie wiemy, że u nas byłeś :(

Wyłącz proszę swojego adblocka i dodaj nas do zaufanych stron. Nie wyświetlimy Ci żadnego wyskakującego okienka poza tym, które widzisz