„Kopanie z wykrywaczem nawet na własnym podwórku może być wykroczeniem”

foto: Mateusz Marek, Facebook
foto: Mateusz Marek, Facebook

Z Robertem Witem Wyrostkiewiczem, poszukiwaczem i prezesem Mazowieckiego Stowarzyszenia Historycznego „Exploratorzy.pl” rozmawia Dominik Cwikła.

– Czemu Generalny Konserwator Zabytków tak nienawidzi poszukiwaczy?

– Bez przesady. Nienawiść to za mocne słowo. On się interesował polityką raczej niż poszukiwaczami, archeologami czy zabytkami. Jeśli chodzi o moje z nim porachunki, to warto dodać, że dzisiaj, dzięki Bogu, to jest już były Generalny Konserwator Zabytków, który był rasowym politykiem PSL i który nagle miał udawać, że się zna na ochronie zabytków, ale słabo mu to udawanie szło. Tego przykładem była jego jedyna chyba głośna akcja, czyli konferencja potwierdzająca na 99 proc. obecność złotego pociągu pod Wałbrzychem. Wypalił z tym pociągiem, bo ktoś zapewne podsunął mu chamski fotomontaż imitujący wydruk georadarowy, gdzie wklejono wieżyczki, platformy i działa na pociągu pancernym w tle charakterystycznego obrazu z takich urządzeń. No bredził przecież, że widział te platformy i działa (śmiech).

Specjaliści z branży geofizycznej, ale też ludzie związani z urzędami konserwatorskimi czy archeolodzy pracujący z georadarem złapali się za głowy, ale nikt nie śmiał powiedzieć, że wiceminister kultury w randze generalnego konserwatora chrzani głupoty. Wiesz, dla wielu to był przełożony, może chlebodawca.

My nie mamy takich oporów i mówiliśmy od początku, chociaż osamotnieni, że żaden georadar nie mógł pokazać jakichś dział i wieżyczek pancernego pociągu! To tak nie działa. Pierwszy otwarcie powiedział to na Facebooku Robert Kmieć z programu „Było nie minęło”, bazującego na regionalistach i poszukiwaczach, człowiek, który na co dzień pracuje z georadarem poszukując tajemnic historii. Później miałem okazję przez 15 minut opisywać ten konserwatorski absurd w Radio Zet i innych mediach, np. w serwisie Archeolog.pl.

Kilka dni później do tego samego Generalnego Konserwatora Zabytków wpłynął na mnie anonimowy donos, że jestem poszukiwaczem skarbów i kradnę zabytki. Ludowy konserwator puścił to do prokuratury, ona do policji, ta mnie przesłuchała i sprawa jest już dzisiaj chyba definitywnie zamknięta, bowiem obiekt, którego głównie dotyczył donos od początku był zgłoszony konserwatorowi zabytków. Mało tego – przez niego jest zabezpieczony i z tego co wiem zostaje poddawany właśnie fachowej konserwacji na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Chodziło o odkrytego w Modlinie maszkarona, który spadł do Narwi z murów pięknego i zabytkowego Spichlerza Zbożowego z połowy XIX wieku. Zresztą, cudowny zabytek uratowany dzięki pasjonatom historii i przekazany konserwatorowi zabytków.

Przeszukanie policyjne u RWW z 3 listopada 2015 r.; Foto: Robert Wit Wyrostkiewicz
Przeszukanie policyjne u RWW z 3 listopada 2015 r.; Foto: RWW

– Miałeś też wizytę w domu. To efekt pozostałość po poprzedniej władzy, czy już zwiastun nowej?

– I znowu polityka. Nie, to ani nowa ani stara władza tylko wciąż ten sam PRL-bis w natarciu, czyli III RP w całej swojej rozciągłości. O jednym donosie powiedziałem przed chwilą, a drugi dotyczył tego, że w domu rzekomo przetrzymuję broń i amunicję i pewnie tonę trotylu i zapewne jestem wspólnikiem Brunona K.

O świcie miałem wizytę dziewięciu funkcjonariuszy ze stołecznej komendy z wydziały do walki z terrorem i zabójstw. Doskonali fachowcy. Widać, że z sekcji pirotechnicznej, co później wytłumaczył mi weteran tego wydziału, Darek Loranty, dla mnie osobiście superglina i autorytet. Policja nic nie znalazła i spisaliśmy protokół, że nie posiadam rzeczy niebezpiecznych, a cała kolekcja, którą pokazałem, kolekcja różnych dla mnie cennych staroci, czasami zabytków, kilku dzieł sztuki, okazało się, że nie wybuchnie i nie stanowi zagrożenia. Donosy i wizyty u poszukiwaczy to częsty widok w Polsce. Problem w tym, że czasami służby zawieszają się na kilku łupkach ceramiki posiadanej legalnie, jak u Piotrka Adamkiewicza z Sieradza, którego przeczołgano po ziemi (kajdanki, dołek, dozór itd. a na końcu uniewinnienie), czy jak w przypadku mojego kolegi dzisiaj już z Anglii – wyrok za pustą łuskę z niezbitą spłonką! O sprawie Artura Troncika czy Igora Murawskiego także było głośno. Tak więc nigdy nie wiadomo jak się taka wizyta zakończy.

U mnie byli profesjonaliści i wiedzieli co jest czym. To plus. Zresztą, Darek Loranty też ich dobrze ocenił. Nie mam do nich pretensji. Poza wpisami na Facebooku Darka Lorantego i nie tylko zresztą jego po stronie funkcjonariuszy, z którymi też się jakoś tam znam jako dziennikarz, przyjemna była dla mnie reakcja kilku posłów, kilku prawników, a nawet archeologów czy konserwatorów zabytków, którzy może częściej się odzywali na priv niż publicznie, ale jednak. Tak więc idzie jakieś nowe, odważniejsze pokolenie. Mam nadzieję. Zarówno w polityce jak i w nauce. Oby!

– Archeolodzy i poszukiwacze – ten temat gdzieś wciąż koło ciebie krąży. Będzie coś pozytywnego w przyszłości i jakaś współpraca?

– Ona już jest. Zawsze była. Szkoda, że często pełna hipokryzji.

– Jakiej hipokryzji?

– Dajmy na to poszukiwacz znajduje przypadkowo skarb pradziejowy, dokumentuje jak potrafi, sprawę dogaduje ze znajomym archeologiem, ten idzie do znajomego konserwatora, wszyscy dogadują się, że znalezisko zostało dokonane bez wykrywacza metali tylko przy kopaniu robaków na ryby albo, że pies wykopał i wszyscy udają, że jest okay. Nie jest, bo wszyscy kłamią, chociaż rozumiem, że w jakimś pewnego rodzaju dobrym celu, bo chcą bez represji ze strony państwa ten skarb czy zabytek wprowadzić do muzeum, opracować naukowo, zweryfikować miejsce znaleziska sondażowymi badaniami archeologicznymi itd. Tylko wszystko to jest robione w jakiejś chorej konspiracji.

RWW z wykrywaczem metalu; foto: JW
RWW z wykrywaczem metalu; foto: JW

Problem w tym, że ten poszukiwacz, jeśli poszukuje zabytków z wykrywaczem, powinien posiadać pozwolenie konserwatora zabytków. Szacuje się, że w Polsce jest ok. 100 tysięcy poszukiwaczy. Z nich nie ma chyba ani jednego, który nie kopałby przynajmniej raz bez takich pozwoleń, które załatwia się zazwyczaj około miesiąca, jeśli jest sprzyjający urząd i w ogóle je wyda.Są takie, gdzie nie można zrobić dołka z wykrywaczem gdziekolwiek bez obecności archeologa!

– Gdziekolwiek? To jeśli z wykrywaczem metalu chciałbym poszukać zabytków u siebie to nie mogę od tak pokopać?

– W Anglii czy Finlandii nie ma problemu. W Polsce – nie. To wykroczenie. A jeszcze np. w Łodzi dowaliliby Ci nadzór archeologiczny podczas poszukiwań na tym Twoim podwórku. Bezprawnie, ale takie mają wymagania i możesz się odwoływać do ministra. Oczywiście zakładamy, że to Twoje podwórko nie jest częścią grodziska wczesnośredniowiecznego czy innym obiektem należącym do strefy ochrony konserwatorskiej. Tak więc możesz sobie łapką grzebać w ziemi i na metr, zupełnie zgodnie z prawem, dół na kompostownik możesz wywalić na pół podwórka… ale dołka z wykrywaczem już nie rób, bo wiesz… rygory prawne w ustawie o zabytkach zaczynają się tu od paragrafu 111. O pozbawieniu wolności też tam stoi napisane. Także teges (śmiech).

Wiesz, to jak w książce Szklarskiego „Tomek na tropie Yeti”. Czyli oglądanie się za siebie, bo to my jesteśmy tym Yeti, ale nie chcemy by nas tropiono jak jakieś dziwadła.

– Przez chwilę myślałem, że żartujesz jak mówiłeś o tych wymogach dla poszukiwań na własnym podwórku.

– A wyglądam jakbym się nabijał?

– Zawsze tak wyglądasz.

– Dobra, do sedna. Nawet jeśli Twoje podwórko nie należy do strefy ochrony konserwatorskiej, to od 30 listopada 2015 r. należy napisać wniosek o pozwolenie na poszukiwania zabytków do wojewódzkiego konserwatora zabytków. Mapka, plan i czas poszukiwań, takie podstawowe sprawy, uzasadnienie i opłata skarbowa za wydanie decyzji administracyjnej w kwocie 82 zł. Więc jeśli masz pragnienie wyjścia z wykrywaczem, to licz, że to pragnienie się utrzyma przez jakieś dwa miesiące i dostaniesz zgodę. Owszem, można wystąpić o zgodę na długi czas na dużym terenie i to ma sens. Tylko, że w Anglii idziesz do farmera, pytasz o zgodę i wchodzisz. On się zgadza lub nie i już. U nas trzeba wszystkie zgody np. posiadaczy pól ornych, gdzie będziesz poszukiwał, załączyć do wniosku o pozwolenie na poszukiwania składanego u konserwatora zabytków, na piśmie i to taki detaliczny niby problem, ale podstawowy, bo w Polsce ludzie często zgadzają się by u nich pochodzić z wykrywaczem, ale za Chiny Ludowe nic nie podpiszą. Po prostu.

Tak więc to nie wina konserwatorów zabytków w tym przypadku tylko braku furtki w ustawie by robić to innym trybem, przez obwieszczenia, licencje, jakkolwiek, przenieść ośrodek wydawania pozwoleń do samorządu, pomysłów jest wiele. Ale nikt się za to nie bierze. Mądre głowy mówią, że może i nasze prawo jest martwe i nie przestrzegane przez nikogo, ale to nie wina prawa tylko wszystkich. I pozamiatane.

My tego tematu nie odpuścimy i wiem, że w Polsce jest coraz więcej archeologów, konserwatorów, prawników, ludzi nauki, a także mam nadzieję, że wśród polityków znajdziemy sprzymierzeńców i mogę powiedzieć, że już tacy są. A na koniec jeszcze jedno: każdy z nas z tego ruchu zmian dla poszukiwaczy i dla lepszej ochrony zabytków w Polsce i lepszej współpracy ze światem nauki nie zarabia na tej pasji, ale wydaje na nią swoje prywatne pieniądze i chociażby dlatego, że nie jest to działanie komercyjne, ale ideowe, chciałbym, aby ktoś tam na górze w końcu nas dostrzegł. Może budowa sformalizowanej, jednej pasjonackiej organizacji ogólnopolskiej coś przyniesie? Szczerze mówiąc, liczę na to.

– Oby tak się stało. Dzięki za rozmowę.

RWW z archeologiem podczas prac ekshumacyjnych pod Ostrołęką (Lelis, ofiary terroru komunistycznego z 1946 r.); foto: FN
RWW z archeologiem podczas prac ekshumacyjnych pod Ostrołęką (Lelis, ofiary terroru komunistycznego z 1946 r.); foto: FN

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
TwitterFacebook

Kontrrewolucja.net

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.