Kościół, cyrk czy zbór?

Na wiosnę mieliśmy okazję słyszeć o różnych, niekoniecznie powszechnych, formach oprawy Mszy świętej. Najgłośniej było o oprawie, czy może wręcz animacji muzyczno-tanecznej w kościele u jezuitów w Łodzi.

foto: YouTube
foto: YouTube

Tak, „muzyczno-tanecznej”. Nie było to bowiem tylko śpiewanie. Jak można zobaczyć w serwisie YouTube, podczas Triduum Paschalnego w parafii jezuitów w Łodzi doszło do… no właśnie – czego?

Nie chcę jednak mówić frazesów typu „profanacja” (choć niedaleko temu było), czy „brak szacunku” (choć to faktycznie było okazane) albo „protestantyzacja” (czym faktycznie tego typu przedsięwzięcia są). Nie jestem typowym tradycjonalistą, który zawsze i wszędzie uczestniczył tylko i wyłącznie w Mszach świętych trydenckich i wypowiada się o czymś, czego nie poznał. Przez krótki okres swojego życia autentycznie uważałem się za heretyka (wtedy oczywiście nazywałem się „chrześcijaninem-protestantem), zaś po powrocie do Kościoła, wpadłem we wspólnoty związane z tzw. Odnową w Duchu Świętym. „Tak zwane”, bo właściwie ciężko powiedzieć, czy tym faktycznie były.

Temat jednak pociągnę z zupełnie innej strony: od słów papieża-emeryta, Benedykta XVI: „Jeśli w liturgii oklaskuje się ludzkie dokonania, to jest to zawsze ewidentny znak tego, iż całkowicie zagubiono istotę liturgii i zastąpiono ją rodzajem religijnej rozrywki. Atrakcyjność taka nie trwa długo; na rynku ofert spędzania wolnego czasu, gdzie rozmaite formy religijności coraz częściej funkcjonują jako rodzaj podniety, konkurencja jest nie do pokonania”.

„Po owocach ich poznacie”

Jak wspomniałem, byłem w kilku wspólnotach, które należą do nurtu odnowy. I nie uważam, by z założenia była to herezja, zaś ich zwyczaje były destrukcyjne. Wiem po sobie, że człowiek może znaleźć się w takim miejscu swojego życia, że nie będzie mógł inaczej powrócić do Kościoła, jak poprzez odnowienie właśnie swojej wiary.

I do tego celu Odnowa w Duchu Świętym jest świetna. Z pewnością szybciej zainteresuje sobą osoby, które na Kościół reagują nerwowo i uważają katolików za nudnych oszołomów. Członkowie Odnowy bowiem będą z pewnością żywsi w swojej praktyce, mają pewne drobne odstępstwa, które złe nie są, a mogą przekonać ludzi spoza Kościoła, by przyszli do Boga.

Odnowa w Duchu Świętym może bardzo mocno przybliżyć każdego człowieka do Boga. Szczególnie taką osobę, która z Bogiem nic wspólnego nie miała. Niestety, w wyniku fatalnej formacji, coraz częściej wszyscy zatrzymują się na tym etapie.

Daje to straszne efekty. Człowiek uważa się za lepszego katolika od pozostałych. Czasem przejawia się to wręcz w niechęci wobec katolików, przy jednoczesnej sympatii dla środowisk nieprzychylnych czy w ogóle wrogich Kościołowi. Nienawiść do Tradycji Kościoła staje się ważniejsza, niż jedność i posłuszeństwo. Osoba taka nie jest w stanie zwyczajnie i w ciszy się modlić, zaś spokojną adorację (o zupełnie cichej już nie wspominając) uważa za „pozbawioną Ducha Świętego”. Zaś człowiek po doświadczeniu Ducha Świętego nie powinien tworzyć wokół siebie utopii i pożądanego przez siebie fałszywego obrazu świata, ale iść dalej. Nieść Chrystusa do tych, którzy go nie znają, ale także do tych, którzy sądzą, że są katolikami, ale nie przestrzegają Bożych przykazań. A takich przecież jest dzisiaj całe mnóstwo.

Odnowa powinna prowadzić do poszanowania Tradycji

Osoby nawrócone poprzez Odnowę powinny ukochać Kościół, który ustanowił sam Chrystus. Kościół ten istnieje już dwa tysiące lat, wykształtował w sobie Tradycję, którą ustanowili ludzie mądrzejsi od nas. Zgodnie zresztą z przepisami liturgicznymi, tańczenie przed ołtarzem nie jest dozwolone. Parafrazując Mateusza Ochmana, którego część z Was może kojarzyć, tańczenie na Mszy nie przysparza chwały Bogu, a co najwyżej nam samym. A podczas Mszy świętej to Bóg ma być w centrum, nie żaden człowiek.

Podobne myśli nachodzą mnie, gdy widzę schole, chóry lub zespoły muzyczne, które, oprawiając Msze od strony muzycznej, stoją nawet nie bokiem, ale perfidnie tyłem do ołtarza i Najświętszego Sakramentu. Na nagraniu ze wspomnianej Wielkiej Soboty u jezuitów łódzkich, na środku świątyni, przodem do ludzi i tyłem do tabernakulum był zespół tańczący. Do tego gitara basowa, która na pewno na Mszy świętej znaleźć się nie powinna.

Odnowa powinna wyjść na miasto i ewangelizować przechodniów. W ten sposób ludzie w ogóle nie znający Kościoła przekonają się, że nie muszą „skończyć w klasztorze”. Można na pielgrzymce grać na gitarze i klaskać, eksperymentować z melodią i słowami. Ale Msza święta ma pewne zasady, których łamać nie można. Razi mnie, gdy jakaś schola próbuje gwiazdorzyć. Irytuje mnie i dekoncentruje, gdy jakaś dziewczyna – oczywiście w imię „uwielbienia Boga” – nie potrafiąc zapanować nad swoimi hormonami, giba się podczas śpiewania jak na jakimś koncercie.

Gdy byłem w jednej z takich wspólnot, zauważyłem po pewnym czasie, że nie ma praktycznie możliwości, by podczas uwielbienia (bo adoracji nikt prawie w ogóle nie chciał) można było w ciszy pomodlić się chociażby koronką do Bożego Miłosierdzia. A jak wiemy, Bóg przychodzi w ciszy do ludzkich serc.

Na koniec polecam wszystkim, by w serwisie YouTube zapoznali się z dziesiątym odcinkiem „Brzytwy Ochmana”, pt. „Taniec w liturgii”. W świetny sposób wskazuje na to, dlaczego w naszej kulturze nie ma miejsca na tańce podczas Mszy świętej i dlaczego pewne rzeczy po prostu nie przystoją katolikom. I przywołując słowa wspomnianego Ochmana, „Jeśli chcesz tańczyć, to załóż przy parafii wspólnotę ludzi tańczących. Ale wara od naszej największej świętości, czyli Mszy świętej.”

foto: YouTube (Sandra Szczęsna) "Cyrk w kosciele III Niedziela Adwentu "
foto: YouTube (Sandra Szczęsna) „Cyrk w kosciele III Niedziela Adwentu „

Tekst ukazał się w Katolickim Miesięczniku dla Młodzieży “Wzrastanie”, nr 7-8 (315-316) 2015

Przekaż wieści dalej!

Dominik Cwikła

Dominik Cwikła

Rzymski katolik, mąż, dziennikarz, aktywny obrońca życia. Jestem założycielem i redaktorem naczelnym portalu Kontrrewolucja.net. Wydałem też Gazetę "Rycerstwo", prowadziłem audycję historyczno-rozrywkową "Tak było" (nieregularnie coś czasem nagram - szczegóły na moim profilu na fb) oraz w Radiu Strefa Chwały audycję historyczną "Christian Story". Dotychczas pisałem na kilku portalach i w kilku gazetach. Aktywny obrońca życia, monarchista, bezpartyjny. Pracowałem w kilku redakcjach, m.in. jako wicenaczelny wSensie.pl. Obecnie redaktor portalu nczas.com.

Więcej artykułów autora - Strona autora

Śledź mnie na:
TwitterFacebook

Dominik Cwikła

Dominik Cwikła

Rzymski katolik, mąż, dziennikarz, aktywny obrońca życia. Jestem założycielem i redaktorem naczelnym portalu Kontrrewolucja.net. Wydałem też Gazetę "Rycerstwo", prowadziłem audycję historyczno-rozrywkową "Tak było" (nieregularnie coś czasem nagram - szczegóły na moim profilu na fb) oraz w Radiu Strefa Chwały audycję historyczną "Christian Story". Dotychczas pisałem na kilku portalach i w kilku gazetach. Aktywny obrońca życia, monarchista, bezpartyjny. Pracowałem w kilku redakcjach, m.in. jako wicenaczelny wSensie.pl. Obecnie redaktor portalu nczas.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.