Mary Wagner – białe róże i rycerskie serce

foto: Fb.com/marywagnerpolsce
foto: Fb.com/marywagnerpolsce

Chyba wszyscy znamy etos rycerza. Mężczyzna odważny, honorowy, waleczny, gotowy bronić słabszych. Człowiek wielu cnót, wierny swoim przekonaniom, aż do śmierci. Tak, znamy ten etos z książek i filmów. Z życia już niekoniecznie. Trudno dziś o walecznych i honorowych mężczyzn. Trudno o mężczyzn gotowych bronić swoich bliskich za wszelką cenę. A co dopiero bronić obcych. W czasach deficytu rycerskości, tym jaśniejszym blaskiem lśni kobieta o rycerskim sercu.

Po prostu Mary

Mary Wagner to 39 letnia kanadyjska katoliczka. Wiarę i wartości wyniosła z domu. Jej rodzice są głęboko wierzącymi ludźmi. Wychowali kilkanaścioro dzieci (w tym kilkoro adoptowanych). Wpoili swoim dzieciom przekonanie, że życie ludzkie jest bezcenne. Nie ważne czy ów człowiek jest dorosłym, czy jest kilkuletnim dzieckiem, czy też dzieckiem w okresie prenatalnym. Mimo, że Mary – będąc kilkuletnia dziewczynką – często słyszała w szkole, że antykoncepcja i mordowanie dzieci są dobre, nie skrzywiło to jej poglądów na temat wartości życia ludzkiego. To, czego uczyli ją rodzice, było o wiele bardziej wiarygodne zapewne dlatego, że poparli to świadectwem własnego życia.

Mary jest kobietą przede wszystkim skromną. Nie lubi stawiać siebie w centrum. Gdy pada pytanie, ile dzieci ocaliła swoją modlitwą, odpowiada, że to Bóg działa. Że ona sama żadnych zasług sobie nie przypisuje. Ona tylko się modli.

Mary od dzieciństwa żywi przekonanie, że życie ludzkie jest bezcenne. Mary była kilka razy aresztowana z powodu swoich poglądów. W więzieniu spędziła łącznie blisko 3 lata. Czy dlatego, że wyrządziła komuś krzywdę? Bynajmniej. Powodem jej uwięzienia były białe róże i rycerskie serce. Powodem był sprzeciw wobec zalegalizowanego morderstwa.

Gdzie zaczyna się człowiek?

W Kanadzie, ojczyźnie Mary, zabijanie dzieci w łonach matek jest legalne do ostatniego miesiąca ciąży. Kobieta w 9 miesiącu ciąży może pójść do ośrodka na „zabieg”. Może ot tak pozbawić życia dziecka, które, gdyby się w danym momencie urodziło, to byłoby zdolne do samodzielnego życia. Jednocześnie w Kanadzie, jak w każdym „cywilizowanym” kraju, zabójstwo jest surowo karane.

By zobrazować sobie ten paradoks, wyobraźmy sobie pewną sytuację. Na jednej ulicy mieszkają dwie kobiety w zaawansowanej ciąży. Żadna z nich nie czuje się gotowa zostać matką. Jedna z nich idzie do placówki aborcyjnej na „zabieg przerwania ciąży”. Druga czeka, aż dziecko się urodzi, dusi je i wyrzuca do kubła z odpadami. Efekt jest ten sam: obie pozbywają się niechcianego potomstwa. Różnica jest taka, że tylko ta druga zostanie oskarżona o morderstwo. Czyżby abortowane dziecko tej pierwszej kobiety nie było człowiekiem? Czym lub kim więc było? Czy stałoby się człowiekiem 5 minut po narodzinach?

Czy dziecko staje się człowiekiem w 6 miesiącu ciąży? Bo wtedy byłoby w stanie przeżyć przedwczesny poród. A może w 3 miesiącu ciąży? Bo przecież wtedy, na badaniu USG, wyraźnie widać małego człowieczka. A może w jakimś zupełnie innym momencie? Cóż, według kanadyjskiego prawa dziecko staje się człowiekiem, gdy się urodzi. Wcześniej ochrona prawna mu nie przysługuje. Wcześniej jest chyba jakimś podczłowiekiem, a może rzeczą? Takiemu właśnie zalegalizowanemu bezprawiu sprzeciwiła się Mary Wagner.

Równi i równiejsi

Żyjemy w niedoskonałym świecie. I nawet najmądrzejsze ustanowione przez nas prawa okazują się niedoskonałe. A może chodzi o ich błędną interpretację? Niby wszyscy się zgadzamy – życie ludzkie zasługuje na szacunek i ochronę. Ale gdy dochodzi do kwestii aborcji to sytuacja się rozmywa. No tak: zarodek/płód żyje. Ale człowiekiem jeszcze nie jest, więc można go zabić.

Paradoksalnie, często więcej obrońców mają dręczone zwierzęta, niż dzieci w okresie prenatalnym. Dla jasności – przemoc wobec zwierząt uważam za naganną. Człowiek, który znęca się nad czująca i myśląca istotą – nawet, jeśli jest to zwierzę – demonstruje jedynie własną bezmyślność i nieczułość. Skoro więc człowieka znęcającego się nad zwierzęciem, istotą niższą niż on sam, uważamy za okrutnika, to jak nazwać człowieka mordującego inną istotę ludzką? Jak bolesny jest fakt, że w wielu krajach, gdzie zniesiono karę śmierci nawet dla seryjnych morderców, aborcja – czyli zabijanie dzieci w okresie prenatalnym – jest legalna?

Wszyscy posiadamy te same prawa i wolności obywatelskie. Teoretycznie. W przypadku Mary działa to tak: „kliniki” aborcyjne mogą swoją „działalność” promować. Jest to w pełni legalne. Dzień po dniu i rok po roku płyną krwawe pieniądze. Mary, korzystająca z prawa do wyrażania swoich poglądów i mówiąca, że aborcja jest morderstwem, zostaje raz po raz aresztowana. Bo jej postępowanie jest przestępstwem. Jakże bolesny przykład na to, że wszyscy mamy takie same prawa.

foto: Freeimages.com
foto: Freeimages.com

Białe róże i więzienne kraty

Za każdym razem wygląda to podobnie. Mary idzie do placówki aborcyjnej. W poczekalni przesiada się do kobiet czekających na zabieg. Daje im kwiaty: białe i czerwone róże. I próbuje z nimi rozmawiać. Tylko tyle. Albo aż tyle. Może czasami tego tym kobietom potrzeba – żeby ktoś je na prawdę zauważył. Żeby ktoś im powiedział dobre słowo. Może taki drobiazg zmieni ich decyzję? Czy Mary robi komukolwiek krzywdę, rozmawiając z tymi kobietami? Nie, wręcz przeciwnie.

Rozmową i modlitwą może uratować życie dziecka i sumienie matki. A jednak za każdym razem jest podobnie. Przyjeżdża policja, zakuwają Mary w kajdanki i zabierają ją do aresztu. Zarzut, jaki jej się stawia, to „zakłócanie działalności gospodarczej kliniki”.

Więzienie nie powstrzymuje Mary. Za kratami nadal się modli i pości w intencji nienarodzonych dzieci. Wszystko, co ją spotyka, znosi z cierpliwością i ufnością. Cieszy się z każdego listu ze słowami otuchy, który dostaje. Zachęca innych do modlitwy za dzieci zagrożone morderstwem pod sercem matki. Na sali sądowej podczas procesu milczy. Swoje postępowanie wyjaśnia w liście. Jej milczenie to protest przeciwko zabijaniu bezbronnych dzieci. One nie mogą się w żaden sposób obronić przed krzywdą, jaką się im wyrządza. Nawet krzyczeć nie mogą. Umierają w milczeniu. Więc Mary, której stawiają na sali sądowej niesprawiedliwe zarzuty, też milczy.

Kobieta o rycerskim sercu czy wariatka?

O Mary krążą różne opinie. Ja sama, gdy pierwszy raz przyjrzałam się jej zdjęciu, pomyślałam: „Ładna kobieta. Gdyby ją trochę umalować, uczesać i wystroić – na pewno miałaby powodzenie. Ma takie ładne oczy i miły uśmiech”.

Środowiska pro life podziwiają jej wytrwałość, odwagę i ufność. Gdy przebywała w więzieniu, organizowano pikiety pod ambasadami Kanady z postulatami uwolnienia Mary i zmiany prawa proaborcyjnego. Ludzie ślą do Mary setki listów. Inspiruje ona bardzo wiele osób do walki o życie nienarodzonych. W zeszłym roku ekipa z Polski wyprodukowała film „Nie o Mary Wagner”.

Istnieje też druga strona medalu: osoby, które mówią, że „nawet katolik musi przestrzegać prawa”, więc Mary słusznie trafiła do więzienia. Złamała prawo swojego kraju i poniosła karę. Inni mówią, że odpowiednim miejscem dla Mary Wagner jest zakład psychiatryczny. Bo nikt normalny nie zachowałby się jak ona. Więc powinna zostać zamknięta dla swojego własnego dobra. Jeszcze inni nazywają Mary „jałową” i „niewyżytą”. Twierdzą, że powinna sobie własne dzieci urodzić, a nie wtrącać się w sprawy innych ludzi. Ta ostatnia opinia jest o tyle ciekawa, że w środowiskach neofeministycznych brak potomstwa jest niemal nobilitujący. Jak widać, fakt, że Mary własnych dzieci nie ma, nijak nie nobilituje jej w oczach „silnych bojowniczek o prawa kobiet”.

Dla mnie Mary jest bohaterką, kobietą o silnym, czystym i rycerskim sercu. Osobą, która poświęca własny komfort, własne plany życiowe, by bronić tych, którzy tego najbardziej potrzebują: dzieci nienarodzonych. Mary, nie posiadając dzieci, jest matką w pełnym znaczeniu tego słowa. Kocha bezbronne maleństwa, pragnie ich dobra i o to dobro walczy. I inspiruje ludzi dobrej woli do tego samego. Niech będzie ona naszą inspiracją na trwający adwent.

foto: Fb.com/marywagnerpolsce
foto: Fb.com/marywagnerpolsce

Przekaż wieści dalej!

Ewelina Jędrasik

Ewelina Jędrasik

Umiarkowana feministka. Doradca rodzinny z wykształcenia, obecnie pracuję jako opiekunka osób starszych za granicą. Z zamiłowania artystka. Interesuję się po trosze: muzyką (zwłaszcza śpiewem głosem otwartym), poezją, rękodziełem, teatrem, a także książkami oraz filmami kryminalnymi i si-fi. Na portalu publikuję pod hasłem "Siła kobiet".

Więcej artykułów autora

Pozostaw swój komentarz

kontrrewolucjanet

Nawet nie wiemy, że u nas byłeś :(

Wyłącz proszę swojego adblocka i dodaj nas do zaufanych stron. Nie wyświetlimy Ci żadnego wyskakującego okienka poza tym, które widzisz