O czym milczą podręczniki historii?

foto: Rama - praca własna, licencja CC BY-SA 2.0 fr via Wikimedia Commons
normalny widok w szwajcarskim sklepiej; foto: Rama – praca własna, licencja CC BY-SA 2.0 fr via Wikimedia Commons

Podręczniki do historii, w dowolnym kraju, mają jedną wspólną cechę – nawet przy najlepszych chęciach autora nie są w stanie pomieścić wszystkich faktów stanowiących tło opisywanych wydarzeń. Stąd niestety prosta droga, by zarówno nauczycielom, jak i uczniom, umknął urywek rzeczywistości, z którego należało wyciągnąć wnioski na przyszłość. Bo czy ktoś potrafi wskazać, co łączy zamieszki rasowe w USA z 1919 roku, z Nocą Kryształową?

O „Czerwonym Lecie” z roku 1919 możemy poczytać w Wikipedii. Dowiemy się, że trwało od maja do października, poznamy daty zamieszek, liczbę ofiar. To, czego się nie dowiemy, to smutny fakt, że aby te lincze stały się możliwe, władze musiały niejako wspomóc wściekły tłum w bardzo prosty i bliski sercom dzisiejszych decydentów sposób. Po prostu rozbrajając murzynów, jako podejrzanych o planowanie zamieszek. W ten sposób czarni mieszkańcy USA nie tylko nie mogli liczyć na pomoc policji, ale i zostali pozbawieni narzędzi, by obronić się samodzielnie. Zostało to zilustrowane w karykaturze z gazety Washington Bee, na której policjant powstrzymuje wściekły tłum tylko po to, by wcześniej rozbroić murzyna.

Co ciekawe, kolejną rzeczą, o której się nie mówi jest fakt, że wnioski z tych zdarzeń wyciągnęli późniejsi działacze na rzecz równości. Jest to dosyć wstydliwa kwestia dla republikanów, kreujących się nieomal na twórców całej ideologii związanej z obroną prawa obywateli do posiadania broni. Widok obwieszonych amunicją i uzbrojonych w karabiny afro-amerykanów wykrzykujących pod pomnikiem Lincolna, że mają prawo się bronić, zwyczajnie do tej wizji nie pasuje. A co gorsza – nie pasuje również demokratom dążącym do tego, by broń w amerykańskich domach zredukować. Stąd w świadomości opinii publicznej zachowała się wyłącznie wizja „biernego oporu” i próżno szukać w amerykańskich podręcznikach informacji o prywatnym arsenale Martina Luthera Kinga, czy też o uzbrojonych ludziach, towarzyszących mu na każdym kroku. Z tego samego powodu trudno też znaleźć w nich informacje o przypadkach, że gdzieś w 1919 roku wściekły motłoch musiał się uspokoić na widok murzynów, którzy dla odmiany stali po właściwej stronie lufy.

Wzór dla Europy?

Nie wiemy jednak czy fakt rozbrajania przez władzę murzynów po to, by łatwiej było ich później zlinczować, został odnotowany przez przeżywającego powojenną traumę Adolfa Hitlera. Warto jednak zauważyć, że to, co władze stanowe robiły lokalnie, on przeprowadził ze znacznie większym rozmachem. Po przejęciu władzy niejako w spadku po Republice Weimarskiej, NSDAP odziedziczyło rejestry posiadaczy broni palnej. Co za tym idzie, można było – przy liberalizacji dostępu do broni dla Niemców – przeprowadzić operację stopniowego rozbrajania Żydów. W rezultacie, gdy doszło do „Nocy Kryształowej”, Żydzi byli już praktycznie rozbrojeni. Kropkę nad i postawiło wydane nazajutrz rozporządzenie Goeringa mówiące, że każdy Żyd, przyłapany na posiadaniu broni palnej, zostanie skazany na 5 lat więzienia. Podwaliny pod holocaust zostały położone.

Rozbrajanie ludności przed jej pacyfikacją stało się w XX wieku modne. Często władze mogły się w tym celu posłużyć zwyczajnie rejestrami jej posiadaczy (przykładowo rejestry przejęte przez władze III Rzeszy we wrześniu 1939 roku znacznie ułatwiły Niemcom proces wyłuskiwania i likwidowania braci kurkowych, czy działaczy Strzelca na terenie Polski). Zdarzało się również, że wymagało to znacznie większych nakładów– bolszewikom lata zajęło zbieranie broni, którą przed 1917 rokiem każdy rosyjski chłop mógł zwyczajnie zakupić w sklepie. Masowe rozbrajanie społeczeństwa poprzedzało również „Rzeź Ormian” oraz krwawe reformy Czerwonych Khmerów. I choć nie zawsze rozbrojenie kończyło się rzezią, to zawsze rzeź była poprzedzona rozbrojeniem. Warto o tym pamiętać, na przekór podręcznikom.

Przekaż wieści dalej!

Rafał Kawalec

Rafał Kawalec

Urodzony w 1980 r. w Tarnowie, wychowany pod Kielcami. Absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Obecnie mieszkam na Śląsku. Z wykształcenia inżynier budowlany, zaś z zamiłowania strzelec i kolekcjoner broni. Członek zarządu Ruchu Obywatelskiego Miłośników Broni, ruchu Firearms United oraz współzałożyciel Śląskiego Stowarzyszenia Miłośników Broni. Szczęśliwie żonaty. Na portalu piszę pod hasłem "Prawo do broni".

Więcej artykułów autora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.