Bury: PiS przeciwko euro?

Niebieska szmatka z 12 gwiadzami błędnie utożsamiana z „flagą UE”/fot. ilustracyjne/fot. Wikimedia Commons

W sobotę w Lublinie miała miejsce kolejna konwencja PiS. Tym razem partia rządząca zebrała się, żeby omówić głównie sprawy dotyczące polskiej gospodarki i waluty. Tradycyjnie mogliśmy być świadkami płomiennych wystąpień i patetycznych słów o obecnym stanie Polski i planach na przyszłość. Jarosław Kaczyński złożył „stanowczą” deklarację „nie” dla euro. 

Komisja Europejska 

Dwa lata temu było głośno o tajnym spotkaniu kilku ważnych eurodeputowanych z komisarzami odpowiedzialnymi za europejską walutę – Valdisa Dombrovskisa i Pierre’a Moscoviciego. Podczas rozmów nakreślono cel wprowadzenia do 2025 roku we wszystkich państwach UE wspólnej waluty euro, które się do tego zobowiązały. Polska takie zobowiązane podjęła bezterminowo.

Strategia „dobrej zmiany”

Politycy PiS próbują dystansować się względem Unii Europejskiej w celu stworzenia widocznego kontrastu do euroentuzjastów z Koalicji Europejskiej. Nie wyrzekają się UE i podkreślają ważność tej organizacji dla Polski, ale kreują się na opozycję względem Niemiec i Francji. Jest to zabieg czysto wizerunkowy, a nie działania polityczne.

Partia Jarosława Kaczyńskiego przyjmuje strategię „fałszywego reprezentanta” interesów różnych grup społecznych. Kreuje się na obrońcę życia, żeby zdobyć głos środowisk prolife, a gdy ma pełną władzę, nawet nie kiwnie palcem, żeby zrealizować obietnice wyborcze. Eksponuje swoje konserwatywne poglądy i przywiązanie do tradycji, a za kulisami przemyca propagandę środowisk LGBT w publicznej telewizji. Krytykuje rządy PO-PSL za wysokie ceny i opodatkowanie, a sam pobija rekordy w obciążeniu podatnika. Można tak wyliczać bez końca. Na ulicy takie postępowanie ktoś by opisał: „Mocny w gębie, a w czynach…”.

Tak samo kreacja na partię umiarkowanie eurosceptyczną jest fałszywa. Traktat Lizboński podpisał śp. Lech Kaczyński przy aprobacie Jarosława Kaczyńskiego. A właśnie ten akt wytyczył obecny kierunek polityczny UE. To PiS podpisał aneks do PESCO, który jest pierwszym krokiem do armii europejskiej. W tematyce UE dalej widać strategię „dobrej zmiany”: krzyczmy głośno „NIE”, a po cichu róbmy, co nam każą.

Czy PiS wprowadzi euro? 

– Przyjmowanie euro przedwcześnie to byłoby potężne, szokowe uderzenie w gospodarkę – ocenił prezes PiS Jarosław Kaczyński. Powiedział, że euro zostanie przyjęte, gdy Polska będzie na to gotowa. – Za 15 czy 20 lat, zobaczymy – dodał.

Polskie społeczeństwo to zwolennicy UE, ale nie euro. Dobrze o tym wie Jarosław Kaczyński. Dlatego PiS jest tylko umiarkowanie eurosceptyczny, a stawia się jako obrońca złotego. Sądzę, że PiS rzeczywiście nie chce wprowadzić euro. Nie jest im to na rękę z punktu widzenia politycznego. Chciałbym, żeby patrzyli na to z punktu widzenia dobra państwa, ale taka perspektywa w obozie władzy nie występuje, a przynajmniej w jej organach kierowniczych.

Jednak słabość dyplomacji polskiej może doprowadzić rząd do takiej decyzji. Prostym przykładem jest wycofanie się z  ustawy o IPN. Gdyby organy UE wywołały podobny nacisk i presję na rząd polski, to pewnie ugiąłby się i przyjął euro. PiS w najbliższym czasie będzie się musiał zmierzyć z naciskami płynącymi z ustawy 447 JUST. Oczywiście, jeżeli już się nie podał, bo jak wiadomo, PiS jest ślepo zapatrzony w USA, pod  którego protektoratem jest Izrael.

Rozwiązanie 

Można było pomyśleć zawczasu jak Dania czy Szwecja i zastrzec sobie prawo do nieprzyjmowania euro w umowie akcesyjnej. Jednak mądry Polak po szkodzie.

Jest jeszcze jedno rozwiązane, które zaproponował redaktor Stanisław Michalkiewicz. Wyznaczyć rok 4444 jako datę przyjęcia euro i jak ta waluta przetrwa do tego czasu, to znaczy, że jest wartościowa i należy ją zaadaptować. To rozwiązanie wymaga jednak suwerennej i silnej polityki, a nie poddańczej, jaką prowadzi PiS.

Przekaż wieści dalej!

Michał Bury

Michał Bury

Konserwatywny liberał. Interesuję się historią, naukami politycznymi i społecznymi. Zwolennik austriackiej szkoły ekonomicznej, poszanowania tradycji i pragmatyzmu w polityce zagranicznej.

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
Twitter

Michał Bury

Michał Bury

Konserwatywny liberał. Interesuję się historią, naukami politycznymi i społecznymi. Zwolennik austriackiej szkoły ekonomicznej, poszanowania tradycji i pragmatyzmu w polityce zagranicznej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.