Polskie muzułmanki

foto: Freeimages.com
foto: Freeimages.com

On pochodzi z Bliskiego Wschodu lub Afryki, ona jest Polką. On się jej oświadcza, ona dla niego przechodzi na islam. Przybiera nowe imię – Aisza, Fatima, Laila. Już wkrótce dołączy do facebookowej grupy dla Polek-muzułmanek, gdzie będzie rozmawiać o prześladowaniach ze strony „nietolerancyjnych” katolików, dbaniu o włosy zniszczone noszeniem hidżabu, polskich sklepach z odpowiednią odzieżą. Przede wszystkim zaś zacznie werbować kolejne siostry dla nowych braci w wierze.

Epidemia polskich muzułmanek

Często słyszy: „A to już Polaka nie było?”. Owszem, myśli, byli, ale żaden z nich nie traktował jej poważnie. Coraz więcej Polek wybiera islam, bo przyciągają je wartości deklarowane przez muzułmanów: wierność, czystość, rodzina. Wartości, których archaiczność czy wręcz śmieszność stara się nam wmówić tzw. postępowy Zachód.

Niedawno po sieci krążył zabawny rysunek autorstwa znanego rysownika Malcolma Evansa. Na obrazku widać było dwie mijające się na ulicy kobiety: blondynkę w bikini i okularach słonecznych oraz zakrytą od stóp do głów muzułmankę. Obie zadziwione są, jak można się w taki sposób ubierać. I choć obrazek uderza nieco w nutę feministyczną, dość trafnie obrazuje sytuację współczesnych kobiet w Europie. Pozbawione wiary, tradycji i kultury chrześcijańskiej mają naprawdę smutny wybór.

Sprawa Fehmina B., serbskiego muzułmanina, który zasztyletował swoją żonę, Kamilę, na nowo obudziła dyskusję na temat Polek przechodzących na islam. Jest ich coraz więcej, w różnym wieku, pochodzących z różnych środowisk. Najczęstszą przyczyną zmiany wyznania przez kobietę jest uczucie do cudzoziemca, który mieszka w Polsce. Nierzadko związki te kończą się tragicznie, jak w przypadku Kamili, gdy rozumiane przez islam posłuszeństwo zaczyna być egzekwowane siłą. Bywa, że mężczyzna opuszcza Polskę i znika wraz z dzieckiem, a żona musi dochodzić swoich praw przez konsulat. Zdarza się również, że „troskliwy tata” zabiera swoją córkę do rodziny w swoim kraju. Do Polski nie wraca ona już nigdy, bo została poślubiona starszemu mężczyźnie lub obrzezana, zgodnie z kulturą afrykańską. Coraz częściej zresztą nawet niemieccy czy francuscy lekarze o obcych korzeniach dokonują po cichu takich „zabiegów” w swoich gabinetach.

foto: youtube.com
foto: youtube.com

Możemy rzecz jasna sarkać pogardliwie na kobiety, które w imię uczucia zmieniają wyznanie i stwierdzić, że same się prosiły o nieszczęście. Czy jednak nie warto byłoby poszukać głębszej przyczyny coraz częstszych konwersji na islam? Wszak 50, 40 czy nawet 20 lat temu nie było ich tak wiele. Zdarzały się, owszem, romanse czy nawet małżeństwa Polek z mężczyznami z krajów islamskich. Nie były jednak tak częste i dotyczyły głównie zagranicznych studentów, którzy uczyli się w Polsce. Zmiana wyznania przez Polkę była jednak rzadkością, nawet w przypadku związków z muzułmanami z zagranicy. Skąd więc ten nagły boom?

Kryzys wartości gwoździem do trumny Europy

Pytane o to, co przyciąga je do islamu, Polskie muzułmanki wyraźnie wymieniają cechy, które wśród mężczyzn Zachodu są coraz częściej towarem deficytowym. „Nowoczesny Europejczyk” nie potrzebuje papierka, jak rozumie ślub. Nie interesuje go stały związek, ale przygodne romanse. Nie wierzy w Boga lub jest niedzielnym wierzącym. Odrzuca nauczanie Kościoła (popularne zdanie „Jestem katolikiem, ale…” – po czym następuje najczęściej wysyp przeróżnych opinii, całkowicie nie do pogodzenia z wiarą w Jezusa). Bywa, iż naciska na swoją kobietę, by stosowała np. antykoncepcję lub godziła się na seks przedmałżeński i wspólne mieszkanie. Sam również, w imię błędnie rozumianej wolności, żyje z wieloma kobietami, zanim zdecyduje się na ślub. Musi się przecież wyszaleć, a swoją przyszłą żonę sprawdzić, „bo nie kupuje się kota w worku”. Jeśli zawiera związek sakramentalny, gdy tylko pojawią się problemy często po prostu odchodzi lub wymienia żonę na nowszy model.

foto: Pixabay.com
foto: Pixabay.com

W tej sytuacji muzułmanin, który każe żonie ubierać się skromnie i zdaje się dbać o jej cześć, wypada zdecydowanie bardziej interesująco. Będzie też komplementować jej kobiece kształty, które w jego kulturze są postrzegane pozytywnie. Nie przeczę, iż problem wyzucia z wartości dotyczy również kobiet (dzięki neofeministkom jest już chyba w zasadzie po równo) – to nie mężczyźni jednak przechodzą na islam dla miłości. Właśnie dlatego tak dużo tekstu poświęcone jest kobietom.

Naturalna potrzeba duchowości i różnice między płciami nie znoszą pustki. Jeżeli wartości takie jak: dziewictwo, wierność, posłuszeństwo są obśmiewane bądź piętnowane jako godne wstydu i kołtuńskie, to kobieta ma dwa wyjścia. Albo przyjmie model narzucony jej przez współczesną (anty)kulturę, albo wyjdzie poza nią tam, gdzie – jak wierzy – tradycyjne wartości jeszcze przetrwały. Z zewnątrz wydawać się może, iż islam to bezpieczny świat, gdzie mężowie są wierni, czuli, opiekuńczy, kobiety bezpieczne i spełnione a rodziny silne oraz zjednoczone duchowo.

W konkurencji ze światem, gdzie posiadanie trojga dzieci kwituje się kpiarskim uśmieszkiem, a piątka potomstwa postrzegana jest jako patologia, islam wypada bardzo elegancko. Na nic zdają się wtedy życzliwe rady przyjaciółek czy opowieści o Polkach bitych, maltretowanych albo nawet zamordowanych przez islamskich mężów. Zakochana kobieta nie dopuszcza wszak do siebie myśli, że jej egzotyczny książę może okazać się już wkrótce zwyczajnym tyranem i sadystą.

Stworzyli duchową próżnię

foto: fb.com
foto: fb.com

Inną kwestią jest „niedzielna wiara”, coraz powszechniejsza w polskich rodzinach. Osoba wychowana w duchu żywej wiary i pobożności nie zdecyduje się przecież ot tak na zmianę wyznania, choćby nie wiem jak bardzo była zakochana. Jeśli rodzina, nawet i z deklaracji katolicka, wyprana jest z wartości, Polska Aisza czy Laila nie czuje, by cokolwiek porzucała. Nie czuje się zakorzeniona w Kościele, który opuszcza. Bywa, że jest on, w jej rozumieniu, miejscem opresji i bastionem nietolerancji. Na profilach polskich muzułmanek nierzadko widać antykatolickie wpisy.

Nie bez znaczenia jest też uświadomienie sobie, czym tak naprawdę jest małżeństwo – sakramentem świętym. W społeczeństwie wciąż popularna jest wizja małżeństwa jako swego rodzaju potwierdzenia status quo. Gdy uczucia się kończą a para z jakiegokolwiek powodu czuje się nieszczęśliwa, gdy np. dojdzie do zdrady, małżeństwo w oczach świata przestaje istnieć.

Taki wzorzec wpajają nam wytrwale plotkarskie pisemka i portale opowiadające o celebrytach, nieustannie rozwodzących się i biorących kolejne pseudośluby . Taki obraz świata próbują nam wpoić przeróżne paradokumentalne seriale, gdzie nigdy nie pokazuje się sakramentu zawieranego w kościele a prawie wszystkie pary mieszkają razem już po paru tygodniach znajomości. Używamy sformułowań „były mąż”, czy „była żona”, zapominając, że sakrament jest ważny aż do śmierci. Jeśli w rodzinie wzorce te zyskują potwierdzenie, choćby i w słowach, trudno dziwić się, że tak łatwo są powielane przez kolejne pokolenie.

foto: Pixabay.com
foto: Pixabay.com

Niezrozumienie małżeństwa i dewaluacja miłości, którą myli się z emocjonalnymi przeżyciami, to zjawiska wyjątkowo groźne. Jeżeli kobieta widzi wyraźną różnicę między uczuciem a miłością, jeżeli rozumie prawdziwe znaczenie sakramentu małżeństwa, nie da się wmanewrować tak łatwo ani przez szarmanckiego muzułmanina, ani przez „życzliwe” koleżanki-mahometanki (bardzo często to właśnie polskie wyznawczynie islamu tworzą istną brygadę swatek, szukając wśród przyjaciółek żon dla swoich szwagrów czy innych krewnych rodziny męża). 

Dopóki nasza wiara będzie ograniczać się do chodzenia ze święconką, noszenia w portfelu obrazka z podobizną jakiegoś świętego oraz do narzekania na księży, dopóty będziemy przegrywać z gorliwymi, zaangażowanymi, odważnie broniącymi swoich przekonań muzułmanami w walcę o niezdecydowane dusze.

Natura nie znosi próżni. I wartości, choćby fałszywie deklarowane, wygrają zawsze z pustką moralną. Może więc, zamiast obśmiewać naiwne kobiety, które dają się nabrać na piękne słówka muzułmanów, zaczniemy bronić i ożywiać wartości, których puste substytuty tak przyciągają do islamu kolejne setki Polek?

Przekaż wieści dalej!

Magdalena Gotowicka

Magdalena Gotowicka

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Z wykształcenia polonistka, z zamiłowania pożeraczka filmów. Pasjonatka twórczości Tolkiena.

Więcej artykułów autora

Magdalena Gotowicka

Magdalena Gotowicka

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Z wykształcenia polonistka, z zamiłowania pożeraczka filmów. Pasjonatka twórczości Tolkiena.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.