Pułapki pornografii

Z fotografiami i filmami pornograficznymi zdecydowana większość z nas miała – na nieszczęście – styczność. Być może miało to miejsce jeszcze w młodym wieku, przypuszczalnie w grupie rówieśniczej czy podczas samotnego buszowania w czeluściach Internetu. Choć u prawie wszystkich z nas pierwsze spotkanie z pornografią już było, życzyłbym wszystkim, aby nastąpiło jak najpóźniej – najlepiej w ogóle.

foto: własne
foto: własne

Pierwszy kontakt – pierwsze rozczarowanie

Podejście dziecka do wielu spraw różni się od światopoglądu dorosłych ludzi, to jasne. Dla dziecka fizyczność jest okryta pewną mgiełką tajemniczości – nie wnika ono do pewnego wieku w niektóre detale cielesności ludzkiej i kilkanaście lat upływa, zanim zada pierwsze pytania o seks (najbardziej znane jest rozpropagowane głównie przez kawały „a skąd się biorą dzieci?”). Wielkie nieszczęście spotka tych nastolatków, które na temat seksu dowiedzą się nie od rodziców w tak zwanej ”uświadamiającej” rozmowie, nie od nauczyciela na zajęciach „wychowania do życia w rodzinie”, ale z brutalnej, ostrej i do bólu nieskomplikowanej postaci materiałów pornograficznych. Reakcją na obraz przedstawiany w nich być może niedowierzanie, że to odbywa się w taki sposób – prosty i mechaniczny.

Początkowo fascynuje, wydaje się pomagać w poznaniu, co będzie się nam podobać a co nie – z czasem (jak szybko dopadną nas pierwsze wątpliwości zależy tylko od nas) film pornograficzny fascynować przestaje i skłania do refleksji – czy warto po niego sięgać? Oddziałujące na nasz organizm bodźce wzrokowe i słuchowe dają poczucie przyjemności. Jest to jednak przyjemność złudna, bo szybko się kończy i jest powtarzalna, wrażenia w trakcie seansu są mierną namiastką tego, czego pełni nie zapewni żaden, nawet najbardziej realistyczny i dbały o szczegóły film. Karmi nas półśrodkiem, substytutem, w dodatku szkodliwym dla duszy i ciała, które jest świątynią Ducha Świętego stworzoną na Boży obraz i Boże podobieństwo, zanieczyszczając ją grzechem nieczystym bezcześcimy tę Bożą świątynię, która winna być czysta i nieskalana brudem samolubnego grzechu nieczystości.

Filmy o tematyce pornograficznej boleśnie potrafią ściągnąć na przysłowiową ziemię wszystkich delikatnych i wrażliwych młodych ludzi, układających sobie w myślach nieśmiałe wizje pierwszego stosunku, żyjących w umiarkowanej nieświadomości i chcących – zgodnie z przyzwoitością i moralnością cechującą człowieka z zasadami – wkroczyć w życie seksualne w małżeństwie z danym od Boga współmałżonkiem. O ile w wyobrażeniach stosunek seksualny jest sprawą niezwykle intymną, przeżywaną z uczuciami poruszającymi w nas najczulsze struny, w rzeczywistości pornograficznej bardzo często bywa zaplanowanym spektaklem, przebiegającym w setkach tysięcy przypadków według pewnego niepisanego scenariusza. Akcja dzieje się prawie zawsze tak samo, można poznać sztuczne i udawane reakcje a prywatność wykluczona jest obecnością ekipy filmowej (trudno o bardziej sztuczną sytuację, a czy stosunek nie powinien być właśnie jednym z najintymniejszych przeżyć?).

foto: Corpse Reviver, licencja CC BY 3.0 via Wikimedia Commons
foto: Corpse Reviver, licencja CC BY 3.0 via Wikimedia Commons

Kłamstwa pornografii wypaczają zdrowe życie

Pornografia próbuje nas przekonać do tego, że seks można odbyć z każdym i wszędzie, gdzie się nam zamarzy: w środkach transportu, w szkole, na plaży, w parku. Widoczna jest próba zmiana naszego myślenia; doświadczenie stosunku jest z natury prywatne i będąc dzielonym z najbliższą, ukochaną osobą nie powinno wyjść poza zacisze małżeńskiego łoża. Pornografia jako normalne przedstawia uprawianie seksu bez miłości, z przypadkowo poznaną osobą, albo co gorsza z prostytutką. Istnieje tu przekaz, że z każdej sytuacji życiowej można przejść płynnie do stosunku.

Choć seks jest istotną dziedziną życia ludzkiego, to na pewno nie jest najważniejszą. Nie można podporządkowywać jej innych, bo to prowadzi do niebezpiecznego zachwiania wartości i utraty szacunku do relacji międzyludzkich, które sprowadzone zostają tylko do cielesności.

W pewnej serii amatorskich, kręconych kamerą, filmików mężczyzna podchodzi do młodych, pięknych kobiet na ulicy czy barze i rozpoczyna rozmowę, w trakcie której proponuje napotkanej rozmówczyni seks, za który oferuje duże sumy pieniędzy. Na początku obiecuje zapłatę za rozebranie się, później za odbycie stosunku. Wszystkie kobiety zgadzają się i po przystaniu na propozycję odbierają ’’zarobione” pieniądze.

Taka sama konwencja w kilkudziesięciu co najmniej przypadkach ma widza utwierdzić w jakże fałszywym przekonaniu: „w każdej kobiecie jest ukryta prostytutka, która z ujawnieniem się czeka, aż otrzyma odpowiednio dużo pieniędzy za seks, nawet w pierwszej rozmowie”. Krzywdzący schemat jest jednak opracowanym chwytem – żadna z kobiet zgadzających się na stosunek nie jest zwykłym przechodniem; to mniej rozpoznawalne aktorki przemysłu pornograficznego, które w plenerze wykonują swoją pracę i pozornie niczym nie różnią się od zwykłych dziewcząt chodzących po ulicach europejskich miast, co doprowadza widzów do katastrofalnie błędnych wniosków.

Wielokrotnie w dyskusjach o pornografii porusza się temat sposobu, w jaki przedstawione są w niej najczęściej kobiety. Kościół Rzymsko–katolicki jako pierwszy, w odróżnieniu od pogańskich społeczeństw, dostrzegł w kobiecie istotę godną i równą mężczyźnie, a bardzo często przewyższającej go intelektem, odwagą, siłą i innymi cnotami. Przemysł pornograficzny stawia kobietę, podobnie jak poganie, w roli prymitywnego narzędzia, służącego zaspokajaniu potrzeb seksualnych, które zaakceptuje każdą – nawet najpodlejszą i najbardziej niesmaczną i uwłaczającą ludzkiej godności –  seksualną praktykę.

W bardzo dużym stopniu rozpowszechnione są w pornografii szkodliwe schematy, nie licujące właśnie z przyrodzoną godnością. Jeśli tysiące razy mężczyzna oglądający filmy pornograficzne zobaczy przedstawioną scenę akceptacji przez partnerkę seksualną lub wręcz namawianie do (będącą w filmie aktorką, która otrzymuje za udział w nim pieniądze) takich zachowań jak oddawanie nasienia na jej twarz, do ust, ruchy frykcyjne partnera wykonywane w ustach i gardle, zacznie myśleć, że każda kobieta zgodzi się na to i nic nie będzie miała przeciwko tym i innym praktykom. To kolejne kłamstwo pornografii, które wykrzywia normalne spojrzenie na kwestię seksu.

Mężczyzna widzi w kobiecie nie człowieka ze swoimi ambicjami, planami, marzeniami i dobrym imieniem, ale dużą lalkę, którą można dowolnie wykorzystywać, zgodnie ze swoimi fantazjami, nie zważając na jej zdanie czy akceptację, patrzy na nią lubieżnie, egoistycznie, jak na kawał mięsa. Według mnie jednym z najgorszych oskarżeń jest posądzenie o nieobyczajne spojrzenie na kobietę, w taki sposób, jakby rozbierało się ją wzrokiem (nie można temu wystarczająco mocno zaprzeczyć przez co plotka idzie w świat). W momencie, w którym zdanie o płci przeciwnej wyrobione jest w dużej mierze na podstawie nieprawidłowych i fikcyjnych relacji partnerów w pornograficznych filmach, bardzo trudno jest odzyskać utraconą w ten sposób delikatność i wrażliwość. Zauważmy, że w przemyśle porno nawet proporcje w wyglądzie aktorów są zniekształcone: muskularni, wytatuowani osiłkowie i nienaturalnie wyrzeźbione, również wytatuowane kobiety to typy, których nałogowiec pornografii będzie szukał w życiu realnym (takie wyrobi się w nim poczucie piękna). Czy znajdzie?

Sługa Sług Bożych Benedykt PP. XVI ostrzegał

Piętnastego września roku Pańskiego 2012 Najwyższy Pontyfik Kościoła Powszechnego Benedykt PP. XVI, wtórego dnia Podróży Apostolskiej do Republiki Libanu (ostatniej Podróży Apostolskiej Jego pontyfikatu), zwrócił się do młodzieży Ziemi Świętej z apelem: „Obecne rozczarowania nie powinny was skłaniać do ucieczki w światy alternatywne, takie jak na przykład świat różnego rodzaju narkotyków czy żałosny świat pornografii”. Pan Apostolski słusznie stawia pornografię na równi z używkami – jest to bowiem równie groźny nałóg, który jest w stanie wywołać o wiele gorsze spustoszenie od choroby narkomanii czy alkoholizmu. Spustoszenie w ludzkiej duszy – w sferze emocjonalnej i sposobie postrzegania relacji z bliźnimi – jakie wywołane jest przez kontakty z pornografią wywołuje nieodwracalne czasem zmiany w psychice i potrafi trwale wpłynąć na życie ludzkie nim dotknięte.

Dobrze zauważył ówczesny Papież, dzisiejszy Umiłowany Pontyfik Emeryt! Przymiotnik, którego był użył, lepiej niż jakikolwiek inny oddaje cechę pornografii. Świat to żałosny i ci, którzy weń wkraczają sami są godni politowania, choć to – z własnej po części winy – ofiary wielkiego przemysłu „blue movies”. W przemówieniu do uczestników sympozjum biskupów Afryki i Europy wygłoszonym w Sali Klementyńskiej Świętego Pałacu Pontyfikalnego na Watykanie (16 II A.D. 2012) Benedykt PP. XVI przypomniał, że „symptomem sytuacji poważnego niedomagania społeczeństwa jest również szerzenie się takich zjawisk, jak pornografia i prostytucja.” Owe procesy nie dotykają tylko pojedynczych jednostek, ale całe społeczności w różnych zakątkach świata – uniwersalny dostęp do pornografii sprawia, że nie tylko my zmagamy się z negatywnymi skutkami w naszych życiach – problem jest szerszy – warto zwrócić uwagę na to, że gdy w wymiarze osobistym pokonamy ten nałóg i zaczniemy życie bez niego, wpłyniemy na polepszenie sytuacji globalnej pod tym względem.

W Sali Królewskiej Pałacu Apostolskiego (20 XII A.D. 2012) podczas tradycyjnego spotkania papieskiego z Kardynałami Świętego Kościoła Rzymskiego i pracownikami Kurii Wikariusz Chrystusowy Benedykt PP. XVI zaakcentował jeszcze jeden problem: „Istnieje rynek pornografii z udziałem dzieci, który w pewien sposób społeczeństwo coraz bardziej zdaje się uważać za rzecz normalną. Spustoszenie psychologiczne, na jakie wystawiane są dzieci, w którym osoby ludzkie sprowadzone są do towaru na sprzedaż, jest przerażającym znakiem czasu. Od biskupów Trzeciego Świata wciąż na nowo słyszę, że turystyka seksualna zagraża całemu pokoleniu i niszczy jego wolność i ludzką godność. Apokalipsa św. Jana zalicza do wielkich grzechów Babilonii — symbolu wielkich bezreligijnych miast świata — uprawianie handlu ciałami i duszami i czynienia z nich towaru (por. Ap 18, 13)”. W obliczu takiej sytuacji nie istnieją wytłumaczenia, jakimi można by usprawiedliwić szerzącą się pornografię, bowiem przyzwolenie na jej „lekką” odmianę szybko pozwala – przyzwyczaiwszy się do niej – zaakceptować jej „cięższe” formy, co już dzieje się na Zachodzie i słyszane jest również i u nas.

foto: Pixabay
foto: Pixabay

Im szybciej odrzucisz pornografię tym lepiej

Jak zwalczyć nałóg pornografii i ograniczyć do zera sięganie po nią, skoro – jak zauważa Pan Apostolski Benedykt PP. XVI w przemowie skierowanej w Waszyngtonie do duchowieństwa Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej 16 IV A.D. 2008 – materiały pornograficzne „można oglądać w wielu domach za pośrednictwem szeroko dostępnych dziś mediów”? Choć szatańska pokusa znajduje dziś o wiele więcej niż kiedykolwiek możliwości dotarcia do człowieka, bo i przez Internet w komputerze, telefonie komórkowym czy innych urządzeniach, to jesteśmy tym bardziej wezwani, aby dzięki silnej woli i zdecydowaniu odrzucać wszystkie te okazje, w których niejako zaproszeni jesteśmy przez diabła do samolubnego grzechu. Warto zadać sobie samemu pytanie: czy warto dla chwili przyjemności zaprzepaszczać stan łaski uświęcającej?

Pomyślmy, ile czasu zaoszczędzimy, gdy zajmiemy się czymś pożytecznym dla naszych dusz zamiast szukaniem okazji, by tylko zostać samemu z laptopem albo telefonem. Zastanówmy się nad tym, czy warto psuć nerwy czatowaniem na kogoś, kto mógłby zastać nas z otwartym na stronie z wiadomymi materiałami oknem przeglądarki. Rozważmy, czy warto psuć sobie zdrowie zacierając ślady naszych grzesznych uczynków i później wstydząc się przed samym sobą w konfesjonale, że znów przychodzimy z tym „wstydliwym” grzechem, który wielu wymienia z pamięci podczas spowiedzi świętej, jak gdyby była to smutna konieczność? Nie – choć wyrwać się ze szponów pornografii jest niezwykle trudno (jak w przypadku każdej słabości), to szczęście płynące z życia w czystości ciała przerasta znacznie tę namiastkę szczęścia, jaką staramy się uzyskać przez samozaspokojenie.

Przyjemność płynąca z oglądania pornografii i grzesznych uczynków w trakcie trwa określoną ilość czasu – od kilku minut do może i kilku godzin. Zawsze jednak jest to czas, który możemy zmierzyć. W alternatywie jest stan łaski uświęcającej, który trwa bardzo długo, nieporównywalnie dłużej. Są w trakcie tygodnia i dnia momenty, w których czujemy stan podniecenia, wzrostu napięcia. On jednak szybko mija. Nawet, jeśli trwa więcej niż kilkanaście minut, zawsze mija. Z początkowym zdumieniem i późniejszą pewnością i zadowoleniem można zauważyć, że za kilka godzin śladu niema po nie dającym nam jeszcze niedawno spokoju podnieceniu, które wydawało się być silniejsze od nas! To przemija, a łaska Boża jest wieczna i nie warto jej tracić dla kilku wytartych chwil przyjemności „sam ze sobą”.

Należy zawsze pamiętać, że nawet najbardziej dziki i zmysłowy, pobudzający wyobraźnię seks, który ujrzymy na ekranie monitora… po prostu tam pozostanie! My zawsze będziemy po przeciwnej stronie ekranu. Za każdym razem, gdy sięgniemy po pornograficzne filmy i zdjęcia, będą one tak samo świeże, nowe i na swój sposób podniecające, a jednocześnie tak samo sztuczne, nieosiągalne i jałowe.

Warto zostawić pewne obrazy w sieci i nie powracać do nich. My mamy bowiem własne życie, które powinno być zbudowane na prawdziwych relacjach z ludźmi, w których chodzi o coś więcej niż tylko zwykła, zwierzęca fizyczność. Prawdziwych uczuć (miłości, przywiązania, przyjaźni, zaufania, bezpieczeństwa w czyimś towarzystwie) nie zbudujemy sięgając po schematy prezentowane przez pornografię. Im szybciej w ogóle przestaniemy z niej korzystać tym lepiej dla naszego zdrowia fizycznego, komfortu psychicznego i realnego życia, które jest o wiele bogatsze niż cztery ramy ekranu komputera i telefonu.

Przekaż wieści dalej!

Filip Adam Zieliński

Filip Adam Zieliński

Katolik z pokolenia Benedykta PP. XVI daleki od postaw sedewakantystycznych, monarchista, ministrant zarówno w Zwyczajnej jak i Nadzwyczajnej Formie Rytu Rzymskiego Ofiary Krzyżowej, rodowity Krakowianin, początkujący apologeta, patriota, niegodny grzesznik. Uwielbiam słuchać kantat I.S. Bacha, prowadzić tradycyjną listowną korespondencję, nosić wzorzyste krawaty, koszule ze spinkami do mankietów i dwurzędowe marynarki (koniecznie z kamizelką!). Kolekcjonuję karty pocztowe, administruję także kilka katolickich stron na facebook.com, utworzyłem w połowie stycznia (A.D. MMXV) apologetyczną stronę ,,Klerofobi atakują? Apologeci kontratakują:''. Interesuję się historią Kościoła, bez pominięcia tak zwanych ,,czarnych kart’’, strojami liturgicznymi (szczególnie papieskimi), dziejami papiestwa i pontyfikatem Benedykta PP. XVI i Czcigodnego Sługi Bożego Piusa PP. XII. Szczęśliwie samotny, nie zamiarujący tego stanu zmieniać. Na portalu piszę pod hasłem ''Zakątek apologety''.

Więcej artykułów autora - Strona autora

Śledź mnie na:
Facebook

Filip Adam Zieliński

Filip Adam Zieliński

Katolik z pokolenia Benedykta PP. XVI daleki od postaw sedewakantystycznych, monarchista, ministrant zarówno w Zwyczajnej jak i Nadzwyczajnej Formie Rytu Rzymskiego Ofiary Krzyżowej, rodowity Krakowianin, początkujący apologeta, patriota, niegodny grzesznik. Uwielbiam słuchać kantat I.S. Bacha, prowadzić tradycyjną listowną korespondencję, nosić wzorzyste krawaty, koszule ze spinkami do mankietów i dwurzędowe marynarki (koniecznie z kamizelką!). Kolekcjonuję karty pocztowe, administruję także kilka katolickich stron na facebook.com, utworzyłem w połowie stycznia (A.D. MMXV) apologetyczną stronę ,,Klerofobi atakują? Apologeci kontratakują:''. Interesuję się historią Kościoła, bez pominięcia tak zwanych ,,czarnych kart’’, strojami liturgicznymi (szczególnie papieskimi), dziejami papiestwa i pontyfikatem Benedykta PP. XVI i Czcigodnego Sługi Bożego Piusa PP. XII. Szczęśliwie samotny, nie zamiarujący tego stanu zmieniać. Na portalu piszę pod hasłem ''Zakątek apologety''.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.