Tradycji (nie) zawsze wierni

Idea „semper fidelis”, po raz pierwszy odnotowana prawdopodobnie w średniowiecznej  Francji, przyświecała ludziom przez wieki. Do dzisiaj stanowi motto miast czy organizacji wojskowych. Także wierni oraz hierarchowie Kościoła na przestrzeni dziejów kierowali się umiłowaniem tradycji i przywiązaniem do niej. Jednak ponad sto lat temu nastąpił pewnego rodzaju przełom, którego skutki i efekty dostrzegalne są zwłaszcza dzisiaj. Kryzys wiary i doszukiwanie się jej źródeł w emocjach, podważanie prawdziwości dogmatów oraz chłodny racjonalizm objawiający się przeświadczeniem o niemożności poznania Boga i wskazania dzięki Objawieniu dowodów na Jego istnienie – oto niektóre ze znamion zjawiska zwanego modernizmem katolickim.

foto: YouTube
foto: YouTube

Głównym myślicielem nurtu modernizmu wyrosłego na gruncie oświeceniowym w okolicach XX stulecia był francuski ksiądz Alfred Loisy, który m.in. potępiał przekonanie, że Pismo Święte zostało spisane pod natchnieniem Ducha Świętego. Księdza ekskomunikowano, a I sobór watykański odrzucił modernizm, uznając ów pogląd za herezję i efekt wpływów masonerii w Kościele. Powstała także tzw. przysięga antymodernistyczna, notabene odrzucająca wszystkie założenia modernistów, którą w 1910 roku wprowadził święty papież Pius X. Zobowiązani byli składać ją mężczyźni wstępujący do stanu duchownego, wykładowcy seminariów i katecheci.

Sprawy Kościoła zdawały się zmierzać ku lepszemu, aż do 1962 roku, kiedy to papież Jan XXIII zwołał sobór watykański II. Owiane wśród środowisk konserwatywnych złą sławą zgromadzenie przebiegało pod włoskojęzycznym hasłem „aggiornamento”, oznaczającym „uwspółcześnienie” czy „dostosowanie do dzisiejszego dnia”. Jego zdecydowanymi przeciwnikami była frakcja tradycjonalistów, której główna postać, arcybiskup Marcel Lefebvre, nawet po soborze nie porzucił swojej linii światopoglądowej i poprzez własne działania związane z zauważalnym (z jego perspektywy) kryzysem w Kościele doczekał się ekskomuniki. Sobór rozwiązał w 1965 roku papież Paweł VI. Kościół otworzył się na tzw. dialog ekumeniczny z innymi wyznaniami chrześcijańskimi, a poprzez dokument „Nostra aetate” z założenia otoczył szczególnym szacunkiem wyznawców judaizmu. Ponadto, w 1967 roku tenże sam Paweł VI zniósł obowiązek składania przysięgi antymodernistycznej.

Postanowienia soborowe nie wykluczały ani łaciny jako oficjalnego języka Kościoła, ani chorału gregoriańskiego. Współczesne wydania Ogólnego Wprowadzenia do Mszału Rzymskiego pozostające w zgodzie z dekretami soboru podtrzymują to stanowisko. Papież Paweł VI jednak mówił o kościelnej „ofierze złożonej ze swojego własnego języka” oraz o pożegnaniu ze śpiewem gregoriańskim. Historia zatoczyła koło i twardy racjonalizm dla odmiany został w wielu przypadkach faktycznie zastąpiony emocjonalnością oraz elementami duchowości zielonoświątkowej.

Współczesna forma Mszy świętej w rycie rzymskim zawiera oficjalnie zatwierdzone  wtrącenia wzięte wprost z modlitw protestanckich. Coraz więcej parafii organizuje Msze z modlitwą o uzdrowienie, liczne zainteresowanie i posłuch zdobywają praktyki ruchów charyzmatycznych, a księża, którzy chcą iść z duchem czasu zamiast z Duchem Świętym, zezwalają na dziwactwa takie jak np. „rockowa msza” czy taniec „liturgiczny”. Modernizm zbiera zatem swoje żniwo w kompletnie nowej odsłonie, przez co błędnie utożsamia się ten ruch z posoborowymi wypaczeniami liturgicznymi. Pewnym jest jednak, że ciężko oczyścić raz skażoną glebę – zwłaszcza, gdy skażenie stopniowo dokonywało się pod protektoratem hierarchów.

__________________________________________________________________________________

Tekst ukazał się w pierwszym numerze czasopisma „Rycerstwo” (maj 2016). Cały magazyn można odnaleźć TUTAJ.

Przekaż wieści dalej!

Katarzyna Mieczkowska

Katarzyna Mieczkowska

Studentka filologii angielskiej Uniwersytetu Warszawskiego, miłośniczka estetyki prawosławnej i sernika bez rodzynek. Pasjonatka eksperymentów kulinarnych, proliferka, antypolityczny troll. Obserwatorka trendów vlogosfery i kampanii marketingowych.

Więcej artykułów autora

Pozostaw swój komentarz

kontrrewolucjanet

Nawet nie wiemy, że u nas byłeś :(

Wyłącz proszę swojego adblocka i dodaj nas do zaufanych stron. Nie wyświetlimy Ci żadnego wyskakującego okienka poza tym, które widzisz