Trzynastego grudnia roku pamiętnego…

foto: YouTube (Zadymiarz88) "Stan Wojenny 13 grudnia 1981"
foto: YouTube (Zadymiarz88) „Stan Wojenny 13 grudnia 1981”

„Obywatelki i obywatele Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej! Zwracam się dziś do Was jako żołnierz i jako szef rządu polskiego. Zwracam się do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. Dorobek wielu pokoleń, wzniesiony z popiołów polski dom ulega ruinie.”

Te słowa gen. Jaruzelskiego, wypowiedziane 13 grudnia 34 lata temu, wstrząsnęły całą Polską. Wprawdzie, według komunistycznej propagandy, było to „zło konieczne”. Jednak, jak każdy wie, tak naprawdę był to sposób na utrzymanie władzy przez komunistów.

PRL był projektem, który nie miał szans na powodzenie. Prędzej czy później musiał upaść. Opór obywateli wobec reżimu był zbyt wielki. Jedynym sposobem na „zapanowanie nad tym chaosem” okazał się stan wojenny. Od 13 grudnia za udział w strajkach i demonstracjach ludzie trafiali do więzienia, zostawali wyrzucani z pracy, wpisywani na czarne listy. Związki artystów, dziennikarzy były sukcesywnie likwidowane.

Początek powstawania III RP?

Próba zniewolenia społeczeństwa przez władze Kremla i komunistyczne pachołki u władzy PRL-u  według mediów się nie powiodła. Choć niektórzy historycy i publicyści uważają, że 13 grudnia to data powstania III RP.

– Ja kiedyś w książce Michnikowszczyzna nawet rok po roku cytowałem jakie były materiały w Gazecie Wyborczej 13 grudnia. No zawsze to były materiały o męczeństwie generała Jaruzelskiego, o tym jak on biedak się strasznie męczył, jak on musiał ciężką decyzję podejmować. Nigdy w rocznicę, przynajmniej do momentu jak pisałem tę książkę, nie publikowano materiału o ofiarach stanu wojennego, o tym, którym życie złamano,  o tych ludziach, którzy zdrowie stracili wskutek pobicia czy wskutek uwięzienia. To jest propagandowy fałsz, który powoduje, że znaczna część Polaków do dzisiaj ma mocne zaburzenie pamięci. – mówił w wywiadzie dla RDC publicysta Rafał Ziemkiewicz

foto: YouTube
foto: YouTube

Jaruzelski – bohater czy zbrodniarz?

Generał Jaruzelski niestety pozostał w pamięci wielu Polaków jako bohater, który uratował nas od interwencji sowieckiej. Jednak, cytując znów Ziemkiewicza, „żaden poważny historyk nie potwierdza tezy, żeby taka interwencja groziła: przeciwnie, istnieją rozliczne dowody, że to gen. Jaruzelski prosił Rosjan o pomoc i powiedziano mu – działaj sam, jak ci się uda, to dobrze, a jak nie, rzucimy cię Polakom na pożarcie”.

To, co stałoby się, gdyby Jaruzelski nie wprowadził stanu wojennego, wiedzą niestety tylko wojskowe władze Kremlowskie. Jednak pewne jest, że prędzej czy później ustrój socjalistyczny musiał upaść. Mogliśmy doświadczyć jeszcze nowego, bardziej krwawego przywódcy, który próbowałby dłużej podtrzymywać trupa PRL-u represjami. Być może wojska radzieckie naprawdę wkroczyłyby do Polski, a może odzyskalibyśmy bardziej bezkrwawo wolność. I to tę prawdziwą wolność, z prawdziwą lustracją, dekomunizacją, a i „Solidarność” byłaby inaczej teraz postrzegana.

Deal Solidarności z władzami PRL-u

Sama „Solidarność” – ruch, który mógł oddać Polakom wolność – przekształciła się w autorytarną mafię pod wodzą „Bolka” i zawarła porozumienie z PRL-em. Władze komunistyczne oddają nam wolność i demokrację, ale zatrzymują wpływy i, zamiast zostać ukarane, będą pływać w nowej wolnej Polsce, jak pączki w maśle. Można by powiedzieć, że to teoria spiskowa, ale wystarczy spojrzeć na media, politykę i na wszelkiego rodzaju firmy i spółki. Okazuje się, że po „dekomunizacji” środowiska komunistyczne sprywatyzowały sobie Polskę, a później oddały narodowi coś, co nazwały żartobliwie „kapitalizmem”.

Michalkiewicz nazywa nasz ustrój kapitalizmem kompradorskim. – Różni się on tym od zwyczajnego kapitalizmu, że w zwyczajnym kapitalizmie o dostępie do rynku i o możliwościach funkcjonowania na rynku decydują osobiste cechy człowieka, takie jak przedsiębiorczość, pracowitość, rzutkość – podczas gdy w kapitalizmie kompradorskim o tym decyduje przede wszystkim przynależność do sitwy – powiedział „Niedzieli” Stanisław Michalkiewicz.

Jest to też powód, dla którego szczególnie starsi Polacy boją się kapitalizmu i prywatyzacji. Dziwne jednak jest to, że nie mają też uprzedzeń do demokracji, gdyż wprowadzona po ’89 „demokracja” również pozostawia wiele do życzenia.

– W Polsce zdolna osoba niemająca koneksji skazana jest na rozpaczliwy byt zawiedzionego człowieka, ewentualnie może wyemigrować. Jedynym bezpiecznym miejscem pracy w Polsce jest zawód urzędnika lub korporacji mającej dobre układy z lokalnymi gensekami. I na tej podstawie można śmiało za prof. Wolniewiczem powiedzieć (trochę zmieniając jego oryginalną wypowiedź): Komunizm w Polsce nie umarł. On mutuje w koncesjonowany kapitalizm państwowy. (…) W Polsce problemem jest brak liberalizmu w tej kwestii, a nie jego rzekomy nadmiar. Już nie mówię zresztą o nieustannym gnębieniu Polaków brakiem wolności osobistej, bo to zbyt małostkowe: Zakaz „picia pod chmurką”, restrykcyjne przepisy dot. broni palnej, rekordowa ilość podsłuchów czy samowolka policji. Toż to czysta statolatria, nie liberalizm. – skwitował odzyskaną demokrację Kamil Kisiel.

Nam Polakom pozostaje jedynie marzyć, że pewnego dnia wyplenimy do końca tę chorobę, która toczy nasz kraj i naród od tak dawna: socjalizm. 34 rocznica stanu wojennego powinna nam o tym przypominać.

foto: Wikimedia Commons
foto: Wikimedia Commons

Przekaż wieści dalej!

Jakub Pitoń

Jakub Pitoń

Student dziennikarstwa w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu z Zakopanego. Paleolibertarianin, eurosceptyk, katolik. Hobbistycznie muzyk i grafik.

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
FacebookYouTube

Pozostaw swój komentarz

kontrrewolucjanet