Kampania „Przekażmy sobie znak pokoju” neguje nauczanie Kościoła

Część środowisk deklarujących się jako katolickie włączyło się w kontrowersyjną kampanię pod hasłem „Przekażmy sobie znak pokoju”. Zorganizowana została ona do spółki z takimi organizacjami, jak Wiara i Tęcza, KPH czy Tolerado i przedstawia nauczanie Kościoła odnośnie związków jednopłciowych jako źródło problemów, niepotrzebnych wyrzutów sumienia czy nawet  myśli samobójczych.

Na pierwszy rzut oka kampania wydaje się zachęcać do życzliwej, pozbawionej agresji postawy wobec osób homoseksualnych, zgodnie z zaleceniami Kościoła, by szanować każdego człowieka i dostrzegać w nim Boże dziecko. Zagłębienie się w treść przedsięwzięcia pokazuje jednak nieco więcej – jest to próba przekonania osób wierzących do akceptacji homoseksualnego stylu życia oraz do faktu, iż nauka Kościoła katolickiego w tej materii jest błędna, nieaktualna, szkodliwa. Chwalone są za to związki jednopłciowe, przedstawiane jako piękne, dobre i rodzące same pozytywy, a także akceptacja własnego homoseksualizmu jako drogi do szczęścia i wolności. Homoseksualiści przekonują, iż zanim „zaakceptowali swoją orientację”, modlili się jedynie o uwolnienie od niej, co było nieszczęściem i ograniczeniem. Lekarstwem na wątpliwości moralne i problemy katoliczki-lesbijki okazuje się „szczęśliwy związek” z kobietą, zaś relacja dwóch gejów „nie wyklucza życia wiarą”.

– Cokolwiek jest napisane w Katechizmie, to ja nie umiem stanąć przed osobą homoseksualną i powiedzieć jej: wiesz co, mamy dla ciebie do polecenia jakąś terapię, albo życie w czystości i samotności do końca życia, ale ogólnie to cię akceptujemy, tylko nie to, jak chciałbyś żyć i to, że chciałbyś mieć partnera tej samej płci, tego akurat nie – mówi Zuzanna Radzik z ‚Tygodnika Powszechnego”. Wtóruje jej Cezary Gawryś, redaktor z „Więzi”, stwierdzając wprost: „sformułowanie katechizmu, że sama skłonność homoseksualna jest wewnętrznie nieuporządkowana” jest krzywdzące i stygmatyzujące, a założenie, że „oni mogliby być pozbawieni (…) szansy zbawienia z tego powodu, że oni żyją zgodnie ze swoją naturą, której nie wybrali”, wydaje się „absurdalne”. Gawryś dodaje także, iż przekonanie, że z homoseksualizmu można wyjść, jest „naiwne” i wynika z nafaszerowania stereotypami. Na szczęście, jak dodaje, „życie to zweryfikowało”.

Wypowiada się także Marta Abramowicz, autorka szkalującej Kościół książki „Zakonnice odchodzą po cichu”, niegdyś współpracująca z KPH. Z jej słów dowiadujemy się, iż nauczanie Kościoła jest przyczyną myśli samobójczych u homoseksualistów. – Mam pewność tego, że moja miłość do Marty nie może być grzeszna, więc nie mogę się z tego spowiadać – dodaje jej partnerka.

Według Polsatu News akcję inauguruje również Klub Inteligencji Katolickiej. Pod informacją o tej treści KIK oficjalnie odcina się od współpracy. „Gwoli ścisłości – warszawski KIK – Klub Inteligencji Katolickiej nie jest współorganizatorem tej kampanii. KIK udostępnił dziś jedynie swoje pomieszczenia na potrzeby organizacji konferencji prasowej” – czytamy w wypowiedzi przedstawiciela Klubu.

 MGOT

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
TwitterFacebook

Kontrrewolucja.net

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.