Kobieta o kobietach (RECENZJA)

Od co najmniej 15 lat głos neofeministyczny wiedzie prym w kulturze. Powstają publikacje z perspektywy feministycznej w zasadzie o wszystkim: od socjologii, poprzez medycynę i psychologię, aż po modę czy gotowanie. Głosom krytycznym czy choćby odmiennym światopoglądowo trudno przebić się do mainstreamu, zwłaszcza głosom kobiet. Tym bardziej zaciekawiła mnie publikacja wyd. Wektory pt. „Feministyczne fantazje” autorstwa Phyllis Schlafly. Byłam dodatkowo ciekawa, co o sprawie ma do powiedzenia kobieta.

Zmarła kilka lat temu Schlafly nie jest postacią szerzej znaną polskiemu czytelnikowi. Warto wspomnieć, że stworzyła Eagle Forum, organizację walczącą m.in. o ochronę życia czy prawo rodziców do decydowania o edukacji swoich dzieci. Działała aktywnie w polityce amerykańskiej przez ponad pięć dekad i sprzeciwiała się ideologii feministycznej, ale także innym prądom kulturowo-społecznym, które uznawała za szkodliwe.

Identyfikowała się także z katolicyzmem. Tym bardziej byłam bardzo pozytywnie nastawiona do „Feministycznych fantazji”.

Niestety, rozczarowałam się w dużym stopniu. Przede wszystkim książka jest zbiorem felietonów powstałych na przestrzeni kilkudziesięciu lat, co sprawia wrażenie dużego rozwarstwienia czy wręcz chaosu. Problemy z lat 80. czy 90. nie przystają do współczesnych, zresztą generalnie dużo problematyki poruszanej przez Schlafly będzie dla polskiego czytelnika zaskakującej (choćby dlatego, że nie znamy procesów społecznych związanych z rodziną i jej funkcjonowaniem, które przeszli Amerykanie w okresie powojennym).

Dużą część publikacji poświęcono systemowi opieki zdrowotnej, podatkom i innym rzeczom, które u nas działają zupełnie inaczej. Ogrom książki to stwierdzenie, że kobieta nie powinna pracować zawodowo, ponieważ szkodzi to dzieciom i całemu społeczeństwu (przypomnijmy, że sama Schlafly była doktorem prawa i aktywnie działała w polityce, co nie przeszkodziło jej w wychowaniu sześciorga dzieci).

Głównym problemem tej książki jest fakt, że trudno jej będzie przekonać nieprzekonanych – trafi głównie do tych, którzy się już z autorką zgadzają. Mimo konserwatywnych poglądów trudno mi było zmierzyć się z autorytatywnym stylem wypowiedzi Schlafly. Stwierdzenia, że kobieta, która nie będzie matką, nigdy nie osiągnie spełnienia czy że dzieci z rodzin pracujących mam są zaniedbane – działa na mnie jak płachta na byka.

Nie bronię tu Schlafly prawa do posiadania takiej opinii, zwłaszcza, że argumentuje ona większość swoich tez przy pomocy statystyk, myślę natomiast, że pewne wypowiedzi mogą zadziałać jako „antyreklama” dla głębszych przemyśleń. A szkoda.

Na plus trzeba przyznać Schlafly, że wyraźnie krytykuje rozwiązłość seksualną, antykoncepcyjną mentalność, kreowanie przez popkulturę mody na „doświadczenie” czy nawet usprawiedliwianie przemocy seksualnej. Nie zostawia suchej nitki na pladze rozwodów z błahych przyczyn, modzie na trophy wives… słowem, pokazuje to, o czym wiele osób zdaje się zapominać – odtrutką na wykorzystywanie kobiet czy ich niższą pozycję nie jest feminizm, lecz katolicka nauka społeczna i w ogóle katolickie nauczanie.

Na pewno głos Schlafly jest ważny i warto się z nim zapoznać, nawet jeśli ostatecznie przyjdzie się z nim skonfrontować. Szkoda, że musimy posiłkować się amerykańskimi felietonami z lat 80. i 90. – wciąż liczę, że również w Polsce znajdzie się miejsce dla kobiet, które będą z różnych perspektyw odnosić się do feminizmu.

Książka jest dostępna do zamówienia na stronie Wydawnictwa Wektory.

Przekaż wieści dalej!

Magdalena Gotowicka

Magdalena Gotowicka

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Z wykształcenia polonistka, z zamiłowania pożeraczka filmów. Pasjonatka twórczości Tolkiena.

Więcej artykułów autora

Magdalena Gotowicka

Magdalena Gotowicka

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Z wykształcenia polonistka, z zamiłowania pożeraczka filmów. Pasjonatka twórczości Tolkiena.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.