Kogo denerwuje Aleksandra Jakubowska?

foto:twitter.com/Wojciechomnicki
foto:twitter.com/Wojciechomnicki

Po tym, jak była rzecznik rządu SLD powiedziała wprost, co myśli o tzw. „prawie do aborcji” i niesmacznych hasłach z czarnych protestów, wylała się na nią fala złości. Jakubowska drażni wszystkie parasolkowe działaczki, bo jest tym, na kogo przez lata się powoływały: wykształconą kobietą, matką niepełnosprawnego dziecka oraz zwolenniczką lewicowego światopoglądu. I mimo wszystko ma czelność się z nimi nie zgadzać!

Co czego tu się przyczepić?

„Dlaczego takie jak ona zmieniają poglądy dopiero po menopauzie?”, „Ci, co najwięcej grzeszyli, kradli, robili najwięcej podłych rzeczy, dzisiaj udaja świątych, modlą sie pod krzyżem itp.”[pisownia oryg. – red.], „Jakie to w sumie wstrętne i myślę że robią to dlatego bo nie mogą znieść że są już stare i nie mogą to wolą dokuczyć młodym konkurentkom do ciąży” – to tylko te najbardziej nadające się do cytowania wypowiedzi, którymi obrzucona została Jakubowska przez zwolenniczki czarnych protestów. Zdarzały się o wiele gorsze, epatujące wulgarnymi insynuacjami odnośnie życia seksualnego. Za cóż dawną „lwicę lewicy” spotkała taka fala agresji? A no za to, że obala ona wszystkie argumenty pań z parasolkami.

Gdyby Aleksandra Jakubowska była skromną wiejską gospodynią domową, która nie skończyła szkół, lecz poświęciła się wychowaniu kilkorga dzieci, parasolkowa lewica mogłaby bardzo pięknie ją obśmiać. Nazwać kurą domową, zakompleksioną wieśniaczką. Można by zasugerować, że jest głupia, że nie ma obycia i ukształtował ją zaścianek, a poza tym pewnie nie ma własnego zdania, tylko mąż nią rządzi. Przeciwstawiłoby się ją np. modnej, zadbanej Natalii Przybysz, która reprezentuje nowoczesność i obycie na „salonach”. Niestety, Jakubowska skończyła studia, w dodatku na Uniwersytecie Warszawskim (UKSW czy KUL dawałyby jeszcze możliwość wbicia szpilki, a tak – znowu nie można się przyczepić!). Przez lata pracowała jako dziennikarka, była rzecznikiem prasowym.

A więc, zastanawiają się zapewne panie z parasolkami, może chociaż jest zacofaną prawaczką, konserwą? Taką, jak np. Małgorzata Terlikowska, którą „działaczka” z fundacji MaMa określiła: „To nie jest osoba, z którą się o czymś dyskutuje, to nie jest dla nas partner do rozmowy”? Albo jak Kaja Godek? Niestety, też nie. Jakubowska kojarzy się przecież z lewicą. Była swego czasu medialną twarzą SLD. Nie da się wrzucić jej do worka z napisem „mohery”, co też utrudnia atak. Można oczywiście próbować, jak nagłówek jednej z gazet, zasugerować Jakubowskiej „odrzucenie lewicowych ideałów”. Jednak była posłanka nigdy nie odcięła się od lewicowego światopoglądu w kwestiach gospodarczych. Opowiada się jedynie przeciwko zabijaniu nienarodzonych dzieci.

„Nie wiesz, co to znaczy mieć niepełnosprawne dziecko”

foto: facebook.com/stelmasiak.artur
foto: facebook.com/stelmasiak.artur

Nie można również zarzucić Aleksandrze Jakubowskiej, że nie wie, o czym mówi i że w takim razie niech sama adoptuje niepełnosprawne dziecko. Takie i podobne „argumenty” wysuwane są przez zwolenniczki czarnych protestów masowo przy każdej dyskusji.

Wypowiadać się w temacie może, zdaniem zwolenników zabijania, jedynie ta kobieta, która wie, jak ciężko jest wychować chore dziecko. A więc wypowiada się Jakubowska – matka 34-letniego niepełnosprawnego intelektualnie, który, jak sama przyznaje, do końca życia będzie zależny od innych. Co więcej, była posłanka mówi wprost, że właśnie to doświadczenie zmieniło jej poglądy na sprawę ochrony życia. Nie żałuje, że urodziła syna, w sieci zamieszcza mnóstwo jego radosnych zdjęć.

Ewentualnie można próbować jeszcze, jak redaktorka plotkarskiego „Pudelka”, napisać: „Życzymy udanego powrotu do polityki. Nienawiść i obrażanie kobiet zbudowały już przecież niejedną karierę”. Tylko, że Jakubowska nigdzie nie deklaruje, że chce wrócić do polityki. Nie wypowiada się na tematy polityczne, nie staje w świetle fleszy. Zareagowała wyłącznie na dotykającą jej osobiście kwestię – nic więcej.

Złożyła parasolkę

foto: twitter.com/juliazazzle
foto: twitter.com/juliazazzle

Najbardziej chyba jednak drażniące w Jakubowskiej jest to, że kiedyś – nie tak dawno wcale – powtarzała te same hasła, które dziś głoszą zwolenniczki tzw. „prawa wyboru”. Wystarczy przesłuchać pochodzące z lat 90. nagrania „Wiadomości”, gdzie właśnie Jakubowska jako prowadząca, dramatycznym głosem powtarza, że przecież to kwestia decyzji matki. Że zabiera się kobietom antykoncepcję. Że edukacja seksualna jest wycofywana ze szkół przez katolickie środowiska. Że lepiej dać kobiecie „wybór”, niż żeby dziecko wychowywało się w złych warunkach. Że alternatywą dla „nowoczesnego planowania rodziny” jest „szklanka wody zamiast”. Itp, itd.

A jednak – zmieniła zdanie. Przypomniała „nowoczesnym wyzwolonym kobietom”, że seks to nie tylko rozrywka proponowana przez kolorowe czasopisma jako alternatywa dla fitnessu, ale i akt niosący ze sobą możliwość poczęcia człowieka. I wypadałoby o  tym pomyśleć przedtem. Nawet, jeśli faktycznie trzeba wypić tę szklankę zimnej wody.

Cóż więc zrobić z taką Jakubowską? Do czego się przyczepić? Można ewentualnie zasugerować jej zazdrość, zgorzknienie czy obrzucić ją niesmacznymi inwektywami. Albo wyciągnąć aferę Rywina i wyrok w tamtej sprawie. Coś jednak trzeba zrobić. Nie można pozwolić, by jakaś kobieta bezczelnie udowadniała światu, że aborcyjny światopogląd nie gwarantuje szczęścia – a macierzyństwo, odpowiedzialność i postawa za życiem już tak.

Przekaż wieści dalej!

Magdalena Gotowicka

Magdalena Gotowicka

Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego. Z wykształcenia polonistka, z zamiłowania pożeraczka filmów. Pasjonatka twórczości Tolkiena.

Więcej artykułów autora

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.