Poseł z „opcji prolife w PiS” składa obietnice. Wśród nich brak zakazu mordowania dzieci

Poseł Anna Maria Siarkowska, przedstawiana przez niektórych jako tzw. „opcja prolife w PiS” złożyła siedem obietnic. Wśród nich nie ma zakazu mordowania dzieci. Stosując też zawijasy semantyczne, broni aborcjonistycznej partii przekonując, że jej członkowie rzekomo są za życiem.

Anna Maria Siarkowska startująca z listy PiS/fot. Fb Anna Maria Siarkowska

– 1. Stworzenie systemu informacji pomocowej dla kobiet w ciąży, znajdujących się w ciężkiej sytuacji życiowej. 2. Stworzenie systemowego wsparcia dla domów matki i dziecka. 3. Stworzenie rządowego programu wsparcia dla kobiet i ich bliskich dotkniętych syndromem postaborcyjnym. 4. Stworzenie funduszu celowego wspierającego organizacje pozarządowe działające na rzecz ochrony życia dzieci nienarodzonych. 5. Stworzenie wyspecjalizowanej jednostki w policji zajmującej się przestępczością aborcyjną. 6. Wprowadzenie kar grzywny za dehumanizację dzieci w fazie prenatalnego rozwoju. 7. Stworzenie rządowego programu „Adopcja zamiast aborcji” – napisała na Facebooku poseł Siarkowska z PiS.

– Zmiana prawa aborcyjnego w obecnej sytuacji politycznej będzie trudna. Siła ruchu pro-life nie pozwoliła w obecnej kadencji na zgromadzenie większości sejmowej, koniecznej do przegłosowania zwiększenia zakresu ochrony życia dzieci nienarodzonych. Nic nie zapowiada również znaczących zmian liczebności posłów gotowych głosować za zniesieniem aborcji w następnej kadencji Sejmu – przyznaje.

Co śmieszne, twierdzi, że „w KP PiS jest najwięcej posłów pro-life”. Nazywa też aborcjonistyczne ugrupowanie „Dobrą Zmianą” [pisownia oryg. – red. Kr]. W swoim wpisie umieszcza też istny oksymoron. – Mimo jasnych deklaracji w sprawie braku możliwości zmiany prawa aborcyjnego, PiS jest jednak formacją, której politycy są przychylni postulatom ruchu pro-life – przekonuje dalej Siarkowska.

Założyciel naszego portalu już dwa tygodnie temu zapowiadał, że „szukanie opcji prolife w PiS to w najlepszym razie naiwność”. – Może kilku posłów zagłosuje jak trzeba. Ale większość to aborcjoniści. Zamiast pytać, którzy są prolife trzeba pytać, czemu są w tej partii skoro wiedzą, jaki jest jej kierunek – pisał na Twitterze Dominik Cwikła.

Odniósł się też do pojawiających się haseł, że w programie PiS są deklaracje programowe za życiem. – W obliczu postępowania partii wiadomo gdzie można sobie wsadzić – stwierdził krótko. – Gdyby chcieli, wprowadziliby obronę życia w jeden dzień. Mają zresztą gotowy projekt, który wsadzili do zamrażarki – przypominał założyciel naszego portalu.

Zwrócił też uwagę na metodę liczenia głosów. – Głosując na ‚posła prolife” z PiS pomagasz wejść pozostałym proaborcyjnym kandydatom – podkreślał Cwikła.

Biorąc pod uwagę, że jedna z tzw. „kandydatek prolife w PiS” wśród obietnic nie zagwarantowała walki o zakaz mordowania nienarodzonych dzieci, można ostatecznie uznać, że tzw. „kandydaci prolife w PiS” nie różnią się od „kandydatów nie prolife w PiS”.

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
TwitterFacebook

Kontrrewolucja.net

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.