Błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko

foto: Wikimedia Commons
foto: Wikimedia Commons

Ksiądz Jerzy Popiełuszko był kapłanem słabego zdrowia, ale niezłomnego ducha. Nie dał się zastraszyć komunistycznej władzy. Stał się na tyle „niewygodnym” księdzem, że należało się go pozbyć. Kim był  człowiek, który był aż tak niebezpieczny?

Błogosławiony Jerzy Popiełuszko przyszedł na świat 14 września 1947 roku w podlaskiej wsi Okopy. Był trzecim dzieckiem Władysława i Marianny. Już dwa dni po swych narodzinach późniejszy błogosławiony został ochrzczony i otrzymał imię Alfons. Imię to nadano mu po wuju który był porucznikiem Armii Krajowej zamordowanym w 1945 roku przez wojska sowieckie. Było to również nawiązanie do świętego Alfonsa Liguoriego, którego niezwykle czciła Marianna Popiełuszko. Przyszły błogosławiony zmienił swoje imię na Jerzy Aleksander dopiero podczas nauki w seminarium.

Młody Jerzy Popiełuszko

Rodzina Popiełuszków była ubogą rodziną rolniczą. Często dzieci pomagały rodzicom w pracach przy siedemnastohektarowym gospodarstwie. Państwo Popiełuszko w trudnych dla Polski latach zapoznawali swoje dzieci z historią Polski i opowiadali, co tak naprawdę stało się 17 września 1939 roku. Dbali również o życie religijne swoich dzieci.

Jerzy wyróżniał się szczególną pobożnością. Pani Marianna Popiełuszko wspominała, że jako dziecko lubił stawiać na stole ołtarzyki, układał obrazki i krzyże, robił kapliczki przystrajał je i przynosił kwiaty. Później służył jako ministrant w oddalonym o cztery kilometry kościele parafialnym w Suchowoli. Codziennie, aż do ukończenia szkoły średniej, niezależnie od pogody, uczestniczył we Mszy świętej. W liceum nauczyciele zwrócili uwagę na jego życie religijne i próbowali zastraszyć rodziców, że z tego względu syn może mieć obniżoną ocenę ze sprawowania. Nie wpłynęło to jednak na postępowanie Jerzego.

„ …mam zamiłowanie do tego zawodu”

W 1965 roku Jerzy ukończył liceum i stanął przed wyborem dalszej drogi życiowej. Jako dziecko natrafił na „Rycerza Niepokalanej” wydawanego przed wojną przez św. ojca Maksymiliana Kolbego, który stał się dla niego wzorem do naśladowania, dlatego też przez pewien czas rozważał wstąpienie do zakonu franciszkanów. Później jednak podjął decyzję o wstąpieniu do seminarium duchownego w Warszawie. „Uprzejmie proszę o przyjęcie mnie do Seminarium Metropolitarnego w Warszawie. Prośbę swą motywuję tym, że chcę zostać księdzem, ponieważ mam zamiłowanie do tego zawodu” – napisał w podaniu do księdza rektora.  Jest to chyba najbardziej znana treść podania o przyjęcie do seminarium w Polsce. Krótkie dwa zdania wystarczyły by Jerzy mógł rozpocząć swoją drogę ku kapłaństwu.

Podczas drugiego roku studiów odbyły się obłóczyny, czyli uroczyste przywdzianie sutanny. Jerzy cieszył się na to wydarzenie. Niedługo później otrzymał wezwanie do odbycia obowiązkowej służby wojskowej w jednostce w Bartoszycach. Była to jednostka specjalnie przygotowana do „szkolenia” przyszłych księży, gdzie panował niezwykły rygor. Ówczesnym władzom zależało na tym, by zmienić tok myślenia seminarzystów a w praktyce zniechęcić ich do dalszej drogi kapłańskiej. Czasem spośród odbywających służbę udawało się zwerbować przyszłego donosiciela.

W wojsku Jerzy Popiełuszko musiał stawić czoło szykanom, jakich doświadczał za swoją nieprzejednaną postawę. Najbardziej znanym epizodem z jego pobytu w Bartoszycach było ukaranie późniejszego błogosławionego za odmowę zdjęcia ze swojego palca różańca, który rzekomo mógł doprowadzić do groźnego wypadku. Co ciekawe, obrączka mająca podobne cechy do różańca nie była już zagrożeniem dla bezpieczeństwa noszącego ją wojskowego.

Stanie boso na zimnej posadzce, nauka pływania poprzez wrzucanie do wody, to zaledwie parę metod oddziaływania na młodych kleryków. „Dają w kość, ale nie zdają sobie sprawy, że tym samym przyczyniają się do lepszego zgrania bractwa. Stajemy się bardziej jednomyślni” – pisał błogosławiony podczas pobytu w Bartoszycach do ks. Czesława Miętka. Szykany ze strony dowództwa przynosiły efekt odwrotny od zamierzonego. Młodzi duchowni opuszczający jednostkę wiedzieli z czym będą się borykać w późniejszej pracy duszpasterskiej. Jerzy Popiełuszko od swojej młodości borykał się ze słabym zdrowiem jednak dwuletnia służba wojskowa doprowadziła go do poważnych powikłań. Ze względu na jego stan istniało poważne ryzyko, że nie zostanie dopuszczony do święceń.

„Żeby się nie kleszczyć, czyli nie stać się klechą”

28 maja 1972 roku Jerzy Popiełuszko przyjął święcenia kapłańskie z rąk Prymasa Stefana Wyszyńskiego. Został skierowany do pracy jako wikariusz w parafii Św. Trójcy w Ząbkach, a następnie Matki Bożej Królowej Polski w Aninie. Zajmował się głównie pracą z młodzieżą. Szybko zjednywał sobie parafian, był otwarty na nich i ich problemy. Rozumiał ich codzienne bolączki. Miał nawyk obdarowywania swoich gości. Nikogo nie wypuścił od siebie z pustymi rękami. Chciał być jak najbliżej człowieka. Nie przejmował się sprawami materialnymi, nawet gdy grupa ministrantów przez nieuwagę wznieciła pożar w jego mieszkaniu czy znajomy uszkodził jego samochód. Najważniejszy dla niego – zaraz po Bogu – był człowiek.

Poważnie podchodził do swojej pracy katechetycznej. Nie cierpiał rutyny. Starał się, by jego lekcje przyciągnęły młodych do Kościoła. Przedstawiał żywoty świętych, wyświetlał slajdy i odtwarzał taśmy magnetofonowe. Celem jego kapłaństwa było „żeby się nie kleszczyć, czyli nie stać się klechą”. Dla księdza Popiełuszki „klechą” był ksiądz dobrze ubrany, zamykający się we własnej plebanii, by uniknąć wszelkiego kontaktu z drugim człowiekiem. By do tego nie dopuścić, spędzał wiele czasu na spotkaniach z młodzieżą, wspólnych wyjazdach i ogniskach. Z ministrantami grał w piłkę, choć sam sportu nie lubił.

Zaangażowanie w życie parafialne, posługę wśród młodych poważnie utrudniało zdrowie ks. Jerzego. Wielokrotnie jego obowiązki musieli przejmować inni wikariusze bądź kapłani przyjeżdżający na zastępstwo. W 1979r. ks. Jerzy zasłabł podczas odprawiania Mszy św. Postanowiono o przeniesieniu ks. Popiełuszki do kościoła św. Anny na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Miał tam odpocząć, lecz trafił do prężnie działającego kościoła akademickiego, gdzie powierzono mu duszpasterstwo personelu medycznego w Warszawie.

Duszpasterz ludzi pracy

W maju 1980 r. ks. Jerzy został rezydentem przy parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. Parę miesięcy później podczas strajku w sierpniu hutnicy zwrócili się z prośbą o wyznaczenie księdza, który odprawiłby dla nich Mszę. Po raz pierwszy zaangażowano Kościół w strajk pracowniczy. Ks. Jerzy został poproszony o podjęcie się tego zadania. Nie wiedział jednak czego może się spodziewać w samej hucie. Na miejscu przywitano go oklaskami. Było to dla niego niezwykłe doświadczenie. Początkowo myślał, że za nim idzie jakaś ważna osobistość i to nie jego witają.

Choć miał jedynie odprawić Mszę świętą i wrócić do swoich obowiązków, pozostał w hucie. Zaczął rozmawiać z jej pracownikami i zaprzyjaźnił się z nimi. Pod jego wpływem wielu hutników zaczęło zmieniać swoje życie. Przyjmowali chrzty i chrzcili swoje dzieci czy też zawierali sakramentalny związek małżeński ze swoimi kobietami. Znaczna część z nich po wielu latach udała się do spowiedzi. Wiele osób odczytało to jako cud. Ks. Popiełuszko urzekł ludzi pracy swoim prostym przekazem. W swoich kazaniach używał jasnego języka, potrafił do nich dotrzeć.

Podczas wprowadzenia stanu wojennego pomagał rodzinom internowanych działaczy „Solidarności”. Paradoksalnie dbał też o marznących na ulicach Warszawy żołnierzy. W wigilię 1981 roku wziął garść opłatków i wyszedł do patrolu wojskowego.- To nie wasza wina, że tu stoicie – powiedział do żołnierzy. Rozdał im opłatki. Zachęcał też wiernych, by przynosili żołnierzom gorące potrawy.

foto: YouTube
foto: YouTube

„Seanse nienawiści”

Od siedemnastego stycznia 1982 r. ks. Jerzy odprawiał Msze za ojczyznę. Wierni uczestniczący w tych Mszach wspominają je jako azyl bezpieczeństwa. Stanowiły one również doskonałą okazję do głębokiej modlitwy. Na Msze św. za ojczyznę przyjeżdżali wierni z całej Polski. Służby zaczęły się obawiać tak ogromnej rzeszy ludzi, która garnęła się do młodego kapłana. W głoszonych wówczas kazaniach ks. Jerzy przekazywał prawdy podstawowe. Nie były to rewelacje , lecz prawda, której nigdy się nie obawiał. Podejmował również tematy dotyczące wolności i przebaczenia. Nawiązywał do nauczania św. Jana Pawła II. Władze zarzucały mu polityczność kazań, choć nie było to zgodne z prawdą.

Ks. Popiełuszko był coraz pilniej śledzony przez odpowiednie służby. Pewnego razu wrzucono do jego pokoju cegłę z materiałem wybuchowym. Upozorowano nawet włamanie. Starano się go zastraszyć na każdy sposób. Represje nasiliły się po pielgrzymce ludzi pracy do Częstochowy. Księdza Jerzego kilkukrotnie przesłuchiwano. Urządzono także medialny spektakl związany z przeszukaniem jego kawalerki do której zawczasu podrzucono amunicję i nielegalne czasopisma.

Walkę z ks. Popiełuszką przeniesiono do mediów. Coraz częściej ukazywały się artykuły rzekomo ukazujące rezydenta z Żoliborza z „prawdziwej” strony. Według komunistycznych mediów, ks. Jerzy miał prowadzić podwójne życie, oszukiwać władze kościelne i wiernych. W końcu posunięto się do tego, że Msze św. za ojczyznę określono mianem „seansów nienawiści” przeciwko władzy ludowej. Nie brano pod uwagę tego, co rzeczywiście przekazywał wiernym – by „zło dobrem zwyciężali”.

Droga na ołtarze

Do pierwszego poważnego zamachu doszło 13 października 1984 roku. Wówczas jeden z funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa rzucił cegłą w kierunku samochodu ks. Popiełuszki jadącego z Gdańska go Warszawy. Wprawiony kierowca gwałtownie skręcił i udało mu się uniknąć zderzenia z cegłą.

W piątek 19 października ks. Jerzy udał się do Bydgoszczy na umówioną wcześniej Mszę św. Nie wygłosił wówczas kazania, ale poprowadził rozważania różańcowe. Tego wieczora czuł się wyjątkowo źle, miał gorączkę, mimo to postanowił powrócić do Warszawy. Po około 30 km samochód został zatrzymany, a ks. Popiełuszko porwany przez trzech funkcjonariuszy MSW.

Foto: Jarek Tuszyński, licencja CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons
Foto: Jarek Tuszyński, licencja CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons

Księdza Jerzego pobito, zakneblowano i związano. Oprawcy związali go w taki sposób by każdy jego ruch powodował mocniejsze zaciskanie się pętli na jego szyi. Funkcjonariusze przywiązali również do niego worek z ponad dziesięcioma kilogramami kamieni a następnie wrzucili duchownego do zalewu we Włocławku. 30 października odnaleziono ciało zamęczonego kapłana.

Po jego śmierci wielu Polaków nawróciło się, czasem jedynie pod wpływem wiadomości o nim, nawet go blisko nie znając. Św. Jan Paweł II przywoływał postać ks. Popiełuszki jako przykład dobrego duszpasterza godnego naśladowania.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko został ogłoszony błogosławionym 6 czerwca 2010 roku w Warszawie. W imieniu papieża Benedykta XVI akt beatyfikacyjny odczytał abp Angelo Amato, prefekt Kongregacji ds. Kanonizacyjnych. Liturgiczne wspomnienie błogosławionego przypada na 19 października, czyli rocznicę porwania i zamordowania. Błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko jest patronem związku zawodowego „Solidarność”.

Na podstawie biografii ks. Jerzego powstało wiele filmów, wydano również wiele publikacji książkowych. Pamięć o błogosławionym ks. Jerzym jest podtrzymywana w wielu miejscach w Polsce. W Górsku, miejscu porwania duszpasterza ludzi pracy, powstało Centrum Edukacji Młodzieży, w którym mieści się multimedialne muzeum błogosławionego Jerzego Popiełuszki.

źródła: M. Kindziuk „Ksiądz Jerzy zwyciężał dobrem”, brewiarz.pl

Przekaż wieści dalej!

Agnieszka Jantos

Agnieszka Jantos

Studentka politologii, katoliczka

Więcej artykułów autora

Pozostaw swój komentarz

kontrrewolucjanet

Nawet nie wiemy, że u nas byłeś :(

Wyłącz proszę swojego adblocka i dodaj nas do zaufanych stron. Nie wyświetlimy Ci żadnego wyskakującego okienka poza tym, które widzisz