Święta Kinga

foto: Wikimedia Commons
foto: Wikimedia Commons

Trzymając w ręku pojemniczek z białym, drobnym proszkiem, który kiedyś był walutą i za którego nadużycie mężowie potrafią dziś zrugać żony, nasuwa się wiele myśli i pytań. Ot, dlaczego sól jest słona? Dlaczego chemicznie ma taki wzór a nie inny? Dlaczego są jej inne odmiany, czy choćby skąd pochodzi?

W Polsce na hasło „sól” wszyscy odpowiadają zgodnie pierwsze, co im się nasuwa na myśl: Wieliczka! Magiczna kopalnia pełna tej wspaniałej przyprawy zaklętej w ścianach. Teraz przede wszystkim muzeum i atrakcja turystyczna. Nierozerwalnie z Wieliczką kojarzy się też bardzo charakterystyczna postać – święta Kinga. O tak, któż bowiem nie słyszał o niej i legendach o jej pierścieniu w bryłce kamiennej soli? Możliwe że każdy, a  przynajmniej zdecydowana większość rodowitych Polaków. Dlaczego jednak święta Kinga kojarzona jest z solą? Cóż, niewątpliwie ta święta miała wiele do powiedzenia w czasach, kiedy żyła.

Życie św. Kingi

Święta Kinga, tudzież Kunegunda, powita została 5 marca 1234 roku Pańskiego w Ostrzychomiu i była prawdziwą księżniczką, córką jednego z ostatnich Arpadów, Beli IV Kolomana (króla Węgier w latach 1235-1270, koregenta od 1214 roku) oraz Marii, cesarzówny bizantyjskiej z dynastii Laskarisów.

Żywot świętej z pewnością nie należał do łatwych. Oczekiwano po niej wiele, jak to w królewskich rodach bywa. Także już w wieku lat pięciu została obiecana Bolesławowi Wstydliwemu. Z pewnością była to przykra wiadomość dla przyszłej świętej. Znając upór kobiecy, pewnie niełatwo ją było nakłonić do małżeństwa, zwłaszcza że święta Kinga pragnęła pozostać dziewicą oddaną jedynie Bogu.

Przybycie św. Kingi do Polski przyniosło korzyść, ponieważ to dzięki niej i sprowadzeniu przez nią  węgierskich górników zaczęto w Polsce wydobywać sól z bocheńskich kopalni. Jak odkryto złoża? Może już były, może faktycznie to święta Kinga je odkryła, teraz nikt już tego nie sprawdzi. Lecz to właśnie dzięki żonie księcia Bolesława kopalnie zaczęły funkcjonować

Ze znaną kobietom (i nie tylko!) zawziętością promowała duchowość franciszkańską na ziemiach Polskich. Materialnie wspierała politykę swego męża i zarządzanego przez niego kraju. Jako małżonka księcia przyczyniła się do bujnego rozwoju ziemi sądeckiej, do której prawa otrzymała 2 marca 1257 roku od swego męża kierowanego radą biskupa Prandoty. Z punktu widzenia religijnego jej największą zasługą było ufundowanie klasztoru w Starym Sączu w roku 1280 i wprowadzenie tam klarysek.

foto: Wikimedia Commons
foto: Wikimedia Commons

Niespokojne czasy

Nad Polską zawisła realna groźba wojny z Turkami i święta musiała chronić się wtedy na Morawach i w Pieninach. Był to również dla niej czas przymusowego pobytu, już po powrocie z tułaczki, w Nowym Korczynie nad Wisłą, gdyż oba książęce zamki rezydencjonalne, sandomierski i krakowski, poważnie ucierpiały podczas tatarskiej nawałnicy, jaka ogarnęła kraj. Chodziła wtedy do korczyńskiego kościoła św. Mikołaja – na całonocne modły, aby błagać Boga o zachowanie dziewictwa, do którego Bolesław dzięki Bogu się jeszcze nie dorwał.

W tamtych czasach było pewnie nie do pomyślenia, aby księżniczka ze znamienitego rodu nie dała królowi potomka. Kto jednak zna trochę kobiety, ten wie, jak bardzo potrafią być uparte. Kinga wyjątkiem nie była. I tak, będąc w łożnicy, ubłagała swego męża by przez rok wytrzymali oboje w dziewictwie, darując ów czas Bogu.

Ludzka natura to niestety rzecz słaba i nasz książę z pewnością zachwycony tym pomysłem nie był. Jeden dzień lub tydzień można odpuścić. Lecz rok? Czy można jednak odmawiać pięknej niewieście, gdy ładnie prosi i patrzy w oczy głęboko udręczonemu mężczyźnie?

Wiara i czystość przez całe życie

Cóż, biedny książę Bolesław za nos wodzić się dawał przez trzy lata i kiedy ostatecznie zagroził wzięciem sobie nałożnicy, święta Kinga otrzymała objawienie. Sen, w którym pojawił jej się Jan Chrzciciel obiecując spełnienie wszelkich jej próśb. Urzeczona wizją, a Bolesław, zrezygnowany i kochający żonę oraz Boga, nie śmiał zanegować wizji od tak świątobliwej osoby, jaką niezaprzeczalnie była św. Kinga. Spór skończył się ostatecznie, gdy oboje z mężem złożyli śluby czystości i przeżyli tak razem czterdzieści lat. I prośby św. Kingi się spełniły.

Żona księcia miała tendencje do nadmiernego umartwiania się. Wynikało to pewnie z niesamowitej miłości do Stwórcy, jaką chciała okazać i z miłością tą opiekowała się rannymi. Serce jej litowało się nad chorymi na trąd i, jak chodzą pogłoski, gdy jechała z Korczyna do Pacanowa, jednego człowieka zabrała do swego wozu i obdarowywała pocałunkami jego wrzody. Od małego nosiła włosiennicę i z nabożnością uczestniczyła we Mszach Świętych, pilnie słuchając kazań.

Po śmierci swego męża Bolesława w dniu 7 grudnia 1279 w Krakowie podjęła jako wdowa decyzję wstąpienia do zakonu klarysek. Przywdziała habit, na co lud mówił między sobą: „Oboje zaraz umarli, król śmiercią, a królowa zakonem”. Nie można jednak ukrywać, że święta Kinga pragnęła życia zakonnego, a jej pełne ascezy życie z pewnością ułatwiło jej znoszenie trudów życia w zakonie. Odtąd zamieszkała klasztorze.

Pod koniec 1287 r., kiedy wraz z dwiema siostrami: Jolantą (przyszłą błogosławioną) i Konstancją, oraz innymi siedemdziesięcioma zakonnicami uciekła na Zamek Pieniński bronić się przed najazdem tatarskim.

Wstąpienie do Klasztoru

24 kwietnia 1289 r. złożyła śluby zakonne, co pragnęła uczynić od zawsze. Zaś we wrześniu 1291 zapadła na poważną, śmiertelną chorobę, w wyniku której 24 lipca 1292 zmarła. Została pochowana po paru dniach pod posadzką klasztornej kaplicy.

Obecnie jej relikwie spoczywają po translacji w specjalnej trumience na ołtarzu, na którym umieszczono jej XV-wieczną pozłacaną figurę.

Wiele cudów i łask spłynęło na tych wiernych, którzy odwiedzali grób świętej. Brakowało jednak niezbitych dowodów na cuda, aby klaryskę obwołać błogosławioną i dopiero kilkukrotna ingerencja króla Jana III Sobieskiego u papieża Innocentego XI spowodowała w 1684 rozpoczęcie nowego procesu. Dopiero 10 czerwca 1690 Kongregacja ds. Obrzędów zatwierdziła odwieczność kultu, a następnego dnia potwierdził to papież Aleksander VIII nadając Kindze tytuł błogosławionej.

foto: Skalee, licencja CC BY 3.0 via Wikimedia Commons
Ołtarz papieski w Starym Sączu, przy którym odprawiono Mszę św. kanonizacyjną św. Kingi; foto: Skalee, licencja CC BY 3.0 via Wikimedia Commons

Z kanonizacją rzecz miała się nieco inaczej. Tytuł świętej starano się nadać Kindze już w 1773 roku, jednak na skutek licznych przeszkód związanych zapewne z sytuacją polityczną – nie tylko w Polsce ale i na świecie – proces ten został wstrzymany. Dopiero święty papież Jan Paweł II potwierdził cudowne uzdrowienie za przyczyną bł. Kingi, a 16 czerwca 1999 kanonizował ją podczas swojej pielgrzymki do Polski w czasie uroczystej Mszy świętej w Starym Sączu.

Cuda

Za wstawiennictwem świętej Kingi dokonało się wiele cudów zarówno w czasie jej pobożnego życia, jak i po nim. Mawiano, że w niedziele, wspominając zmartwychwstanie Pana, „całowała nabożnie” swoje siostry zakonne, pozdrawiając je słowami „Chrystus zmartwychwstał”, odzyskiwały one, jeśli były chore, natychmiast zdrowie. Ja jednak wolę te cuda, jakie podaje się w naszych legendach. O ucieczce przed Tatarami, gdy to święta rzuciła różaniec za siebie, a paciorki zmieniły się w skały nie do przebicia, a następnie grzebień, jaki z Bożą Łaską przyjął formę gęstego lasu.

Także pamięta się o cudzie  w pienińskim zamku, gdzie ukryte zakonnice wybawiła cudowna mgła, w jakiej zbłądzili najeźdźcy oblegający warownię. Moją ulubioną legendą jest jednak ta, gdy podczas oblężenia  zabrakło wina, a które święta piła z wodą, ponieważ nic innego nie mogła. Sytuację poratowali dwaj młodzieńcy , którzy przynieśli do zamku dwie butelki trunku. Nim się spostrzeżono zniknęli tak szybko, jak się pojawili. „Bez wątpienia aniołowie to byli” – twierdzi Skarga stanowczo. I ja stanowczo się z nim zgadzam.

Święta Kinga jest patronką górników, z przyczyn oczywistych, ale też Królestwa Polskiego i Litwy, diecezji tarnowskiej, Starego Sącza, polskich samorządowców oraz ludzi ubogich.

Źródła: Mikołejko Z., „Żywoty świętych poprawione”, Warszawa 2000, Pieniny.net, Wiki

Przekaż wieści dalej!

Aleksandra Laskowska

Aleksandra Laskowska

Z wykształcenia biolog. Pasjonatka literatury i filmów każdego gatunku. W wolnych chwilach piszę lub gram

Więcej artykułów autora

Pozostaw swój komentarz

kontrrewolucjanet

Nawet nie wiemy, że u nas byłeś :(

Wyłącz proszę swojego adblocka i dodaj nas do zaufanych stron. Nie wyświetlimy Ci żadnego wyskakującego okienka poza tym, które widzisz