Bliski Wschód w Europie

foto: YouTube
foto: YouTube

W mediach mętnego nurtu wiele mówiło się o atakach terrorystycznych na terenie całego świata. W praktycznie jednym momencie dokonało się kilka zamachów bombowych, w miejscach, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego. Przyglądając się sprawie bliżej, szybko zostaje znaleziona nić łącząca te wydarzenia: ISIS.

Zamachy terrorystyczne są przeprowadzane dosyć często i ludzie zdążyli się przyzwyczaić do hasła terrorysta-muzułmanin, a jednak coś sprawiło że ataki z 26 czerwca mocno odcisnęły piętno w pamięci i mimowolnie skierowały nasz wzrok na fakt, że jest to zagrożenie realne i może zdarzyć się wszędzie.

Tym razem miały one miejsca: na terenie zakładów Air Products w Saint-Quentin-Fallavier (niedaleko francuskiego miasta Lyon), w dwóch hotelach w Susa (Tunezja) i w kuwejckim meczecie. Jednego dnia śmierć z rąk terrorystów poniosło ok. 190 osób, a wielu innych zostało rannych. To jedna z konsekwencji polityki otwartości i łagodności względem imigrantów z Bliskiego Wchodu.

Argumentem przemawiającym „za” jest wielki wysyp uchodźców znajdujących się teraz w granicach włoskich i francuskich miast. Wielu ludzi z Afryki i innych terenów „biednego południa” tłumnie przybywa do Europy, uciekając przez okupantem z Państwa Islamskiego. Pomoc osobom potrzebującym jest czymś moralnie dobrym, ale kiedy istnieje ryzyko nielegalnego przebycia granicy przez potencjalnego zamachowca, wtedy kontrola takich osób powinna przebiegać wyjątkowo starannie.

Przyjmowanie imigrantów bez dokumentów to błąd, którego cywilizowany świat nie może popełniać. Ryzyko jest zbyt duże. Przykładami tychże konsekwencji jest ok. 190 martwych ludzi, którzy nawet nie wiedzieli, dlaczego umierają. – Czym innym jest przyjmowanie uchodźców, a czym innym dokładne identyfikowanie tych ludzi. Z informacji, które otrzymuję z Włoch wynika, że ponad 80 proc. tych osób to imigranci, którzy nie mają żadnych dokumentów. Często te dokumenty są przez nich wyrzucane, ponieważ to są w dużej części imigranci zarobkowi, a także imigracja narzucana przez Państwo islamskie. Ten brak dokumentów powinien być powodem, dla którego taka osoba nie dostanie azylu – powiedział Dziewulski

Należy wziąć też pod uwagę, że większość imigrantów to muzułmanie. Większość terrorystów to także muzułmanie. Nie jest to podstawa do fałszywych osądów, z którymi należy być ostrożnym, jednak jest to zielone światło dla zastanowienia się nad dokładnym badaniem każdego nowo przybyłego imigranta. Specjalista terrorystyczny Jerzy Dziewulski zaznacza, że wielu z tych ludzi nie pała sympatią do Europejczyków, że to nie prośba o pomoc tylko powolna ekspansja. Oni zmierzają do tego, żeby przybyć do europejskiego kraju, którego nienawidzą i zdobyć wszystkie możliwe świadczenia. Oni chcą nas zdominować swoją agresją, a my mamy się uśmiechać? Mamy wtedy stosować zasady ludzi uczciwych, życzliwych i żyjących normalnie?mówił.

Bliski Wschód od zarania dziejów był miejscem zaognionych konfliktów i działań w których śmierć ponosiło setki

foto: Pixabay.com
foto: Pixabay.com

tysięcy ludzi. Przez niekontrolowany przepływ imigrantów „wschód robi się na zachodzie”, tuż obok europejskich domów, gdzie nikt nie może być bezpieczny, gdzie strach staje się wszechobecny. Bo jak nie bać się zagrożenia, które na naszych oczach rośnie w siłę? Czy poprawność polityczna nie dąży do niszczenia cywilizacji łacińskiej?

Jeszcze nie opadł kurz wzniesiony podczas zamachów bombowych, a już słyszy się, że Francja obawia się kolejnego zamachu. Przez trzy dni od katastrofy z udziałem dżihadystów południowo-wschodni teren Francji miał podwyższony stan gotowości. Sprawcą był pracownik, a ofiarą pracodawca. Właściciela znaleziono w kałuży krwi, a jego głowa pokryta arabskimi napisami miała być przytwierdzona do bramy zakładu. Ofiara przyznała się, że wspiera ISIS. Człowiek ten jest imigrantem, był wpuszczony do kraju zachodniego, dostał miejsce zamieszkania i pracę. Zabił ze szczególnym okrucieństwem, bo miał takie poglądy.

Czy to znaczy, że każdy imigrant jest zły? Oczywiście, że nie. Należy jednak bardzo szczegółowo przeprowadzać proces wpuszczania za granicę własnego kraju człowieka, o którym nie wiemy nic więcej, niż to, że jest obcokrajowcem.

Źródło: interia.pl

Przekaż wieści dalej!

Marcin Szczęsny

Marcin Szczęsny

Student dziennikarstwa w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
Facebook

Marcin Szczęsny

Marcin Szczęsny

Student dziennikarstwa w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.