Dokumenty mocne. Bolek chętnie współpracował

foto: twitter.com/JacekGadek
foto: twitter.com/JacekGadek

Z dokumentów ujawnionych dzisiaj przez Instytut Pamięci Narodowej wynika, że Bolek był pozyskany przez SB „na zasadzie dobrowolności” i „wynagrodzenie brał bardzo chętnie”. Dowiadujemy się z nich także o okolicznościach pozyskania oraz wyrejestrowania TW Bolka.

Bolek został pozyskany 29 grudnia 1970 roku „na zasadzie dobrowolności” przez kapitana E. Graczyka z Olsztyna. Współpracownik pozostawał „na kontakcie” trzech pracowników oraz rezydenta Służby Bezpieczeństwa. „Celem pozyskania [w grudniu 1970 t. – red.] było rozeznanie działalności kierownictwa Komitetu Strajkowego oraz innych osób wrogo działających po wypadkach grudniowych 1970 r. w Stoczni Gdańskiej. Od roku 1970 do 1972 [Bolek – red.] przekazał szereg cennych informacji dot. destrukcyjnej działalności niektórych pracowników. Na podstawie otrzymanych materiałów założono kilka spraw. W tym czasie dał się poznać jako jednostka zdyscyplinowana i chętna do współpracy” – czytamy w dokumentach.

Za przekazywane informacje wynagrodzono go łącznie kwotą 13,1 tys. zł. „Wynagrodzenie brał bardzo chętnie” – dodano w materiałach.

Z dokumentacji aparatczyków wynika, że Bolek działał trochę na własną rękę, mimo upomnień jego ukrytych przełożonych. „Niejednokrotnie w pozyskiwanych informacjach przebijała się chęć własnego poglądu na sprawę, nadając jej jako opinię środowiskową. Stwierdzono również, że podczas odbywających się zebrań dość często bez uzasadnienia krytykował kierownictwo administracyjne, partyjne i związkowe wydziału – relacjonowano w dokumentacji SB. Po każdym wystąpieniu publicznym Bolka SB przeprowadzała z nim rozmowę, „podczas której wytykano mu jego niewłaściwe wystąpienie na zebraniu, pouczano jak ma zachowywać się oraz ostrzegano go, że o ile będzie nadal tak postępował, to zostanie zwolniony z zakładu. Swoje wystąpienie tłumaczył zawsze tym, że o ile nie będzie zabierał głosu w obronie pracowników, straci całkowicie zaufanie w załodze, dlatego też wystąpienie swoje uważa za słuszne” – napisali esbecy.

Ostatecznie został wyrzucony. „Mimo naszych kilkukrotnych ostrzeżeń w dniu 11.01.1976 r. zabierając głos w dyskusji na zebraniu związkowym w sposób szkalujący zarzucił niewłaściwe postępowanie kierownictwa administracyjnego wydziału, partyjnego i związkowego. Za wystąpienie to dyrekcja zakładu stoczni z dniem 30.04 1976 r. zwolniła z pracy” – czytamy w dokumentach. „W związku z powyższym postanowiono: Biorąc pod uwagę niewłaściwe zachowanie się t.w. >>Bolek<< i to, że został zwolniony ze stoczni, uważam wyeliminować go z czynnej sieci agenturalnej, a posiadaną teczkę personalną i roboczą złożyć do archiwum Wydz. >>C<< tut. Komendy” – głosi postanowienie podpisane przez mjr. Wojtalika.

Według podpisanego zobowiązania do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, wynika, że Lech Wałęsa miał pseudonim operacyjny „Bolek”. „Ja niżej podpisany Wałęsa Lech syn Bolesława i Feliksy urodzony 1943 w Popowie pow. Lipno zobowiązuje się zachować w ścisłej tajemnicy treść przeprowadzonych ze mną rozmów z pracownikami służbbezpieczeństwa. Jednocześnie zobowiązuję się współpracować ze służbą bezpieczeństwa w wykrywaniu i zwalczaniu wrogów PRL. Informację będę przekazywać na piśmie i będą one polegały na prawdzie. Fakt współpracy ze służbą bezpieczeństwa zobowiązuję się zachować w ścisłej tajemnicy i nie ujawniać jej nawet przed rodziną. Przekazywane informacje będę podpisywał pseudonimem >>Bolek<<” – brzmi zobowiązanie podpisane „Lech Wałęsa. Bolek”.

– Oczywistym jest, że nie na wszystkie pytania znajdziemy odpowiedzi w tych dokumentach, ale na jedno fundamentalne – tak, a mianowicie: Czy Czesław Kiszczak trzymając tego typu materiały miał zdolność szantażowania ówczesnego prezydenta, szefa wielkiego Związku i całej opozycji? Jeśli miał, to do jakiego stopnia je wykorzystywał? To szereg rzeczy, które mogą rzucić światło na najnowszą historię. Tak powinno być już na samym początku lat 90-tych, żeby wszyscy mieli dostęp do dokumentów i mogli się o nie spierać – akcentuje prof. Mieczysław Ryba.

Poniżej fragment listy wypłat. Internauci sugerują, że to „słynny totolotek Wałęsy”.

Zdają się także potwierdzać kwestionowane i wyśmiewane przez zwolenników poprzedniego rządu oraz neomarksistów tezy na temat Bolka.

Wśród dokumentów z prywatnego archiwum Czesława Kiszczaka znalazło się także pismo szefa bezpieki z dnia 5 kwietnia 1996 do dyrektora Archiwum Akt Nowych w Warszawie. Kiszczak prosił w nim, by dokumenty dotyczące Wałęsy i jego współpracy z SB ujawnić naukowcom i historykom najwcześniej 5 lat po śmierci Bolka.

Wałęsie puściły nerwy. Wydaje się, że przyznaje się do porażki, choć nie można mieć co do tego pewności. „Tak przegrałem , ale tylko w tym miejscu gdzie prawie wszyscy uwierzyli że jednak jakaś zdradziecka agenturalna współpraca z SB 46 lat temu incydentalnie krótko ale była , i na krótko zostałem złamany .To nieprawda Nie jestem w sanie jednak Was Przekonać Dziękuję zdradziliście mnie nie ja Was [pisownia oryg. – red] – napisał na swoim blogu Lech Wałęsa.

„Załączone dokumenty dot. współpracy Lecha Wałęsy z SB do 1989 r. uchroniłem przed ich wykorzystaniem do jego kompromitacji, a także Ruchu, któremu przewodził; zaś po 1989 r. przed ich zniszczeniem lub wykorzystaniem, zarówno przez ludzi prawicy jak i lewicy, do rozgrywek politycznych” – napisał Kiszczak, podpisując się „z wyrazami szacunku gen. broni w st. spocz. Czesław Kiszczak”. W postscriptum dodał, że „dokumentami tymi, lub wiedzą z nich wynikającą, nigdy nie posiłkował się w licznych kontaktach z L. Wałęsą”.

CWIK/Radiomaryja.pl, kresy.pl, interia.pl, onet.pl, pch24.pl

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
TwitterFacebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.