Imigranci wrócili do Iraku, bo nie dostali mieszkania

foto: twitter.com/JessyTrendSKY
foto: twitter.com/JessyTrendSKY

Rodzina irackich imigrantów stała się sławna, gdy jeden z dziennikarzy zrobił im zdjęcie, mające przekonywać o rzekomo tragicznym losie uchodźców z Bliskiego Wschodu. Jak się okazuje, Irakijczycy ostatecznie zdecydowali się, iż wrócą do ojczyzny – uznali, że warunki w Berlinie są nieodpowiednie, m.in. dlatego, że państwo nie chce im dać za darmo mieszkania.

Fotografia ojca rodziny, Laitha Majida Al-Amirija, oraz jego małej córeczki na tle pontonów, którymi imigranci przypływali na wyspę Kos, ukazała się w “New York Timesie”. Autor zdjęcia otrzymał za nie nagrodę Pulitzera. Fotografia wkrótce trafiła na czołówki gazet i wielokrotnie była powielana przez strony internetowe, najczęściej jako argument wizualny za przyjmowaniem imigrantów i przekonujący, jak tragiczny i ciężki jest ich los. Gdy dziennikarze dotarli znów do rodziny Al-Amirija, okazało się, iż Irakijczycy są tak niezadowoleni ze “złych warunków” w Niemczech, że wolą wrócić do kraju.

Jak sami przyznają, liczyli na lepsze życie w Niemczech, ale wyobrażenia rozminęły się z rzeczywistością. W Iraku oboje nie należeli do biednych – na samą podróż do Europy przeznaczyli 6, 5 tys. złotych. Teraz wolą jednak wrócić. Mechanik i nauczycielka angielskiego narzekają m.in. na fakt, że władze Berlina nie zgodziły się dać im za darmo mieszkania. Nie pomogła nawet sława rodziny Al-Amirija. – Mam rodzinę, zależało nam na zdobyciu mieszkania. Poprosiłem o pomoc w LaGeSo (pomoc społeczna – red.), pokazywałem moje słynne zdjęcie z Kos, ale nic się nie działo – żali się mężczyzna. Życie w ośrodku dla uchodźców porównuje z więzieniem, narzeka również na darmowe posiłki. – Dlatego poprosiłem moich krewnych, aby pożyczyli nam pieniądze, byśmy mogli polecieć do Iraku – tłumaczy Al-Amirija. W Berlinie pozostał jedynie 19-letni syn mechanika, Mustafa.

MGOT/panstwochrzescijanskie.pl

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Nowe wiadomości codziennie do godziny 18. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
TwitterFacebook

Pozostaw swój komentarz

kontrrewolucjanet

Nawet nie wiemy, że u nas byłeś :(

Wyłącz proszę swojego adblocka i dodaj nas do zaufanych stron. Nie wyświetlimy Ci żadnego wyskakującego okienka poza tym, które widzisz