Kim jest Stonoga?

foto: fb.com/zbigniewstonogaoficjalne
foto: fb.com/zbigniewstonogaoficjalne

W ostatnich tygodniach znowu głośno jest o panu Zbigniewie Stonodze – zamojskim przedsiębiorcy, który był przetrzymywany przez prawie dwa i pół roku w więzieniu bez wyroku i który wypowiedział wojnę całemu aparatowi III RP. Okazało się, że posiadał dokumenty pogrążające czołowych polityków będących u władzy.

11 kwietnia zeszłego roku na Facebooku ruszył fanpage „Pierydolę Fiskusa i Złodziei z Wiejskiej – Ruch Społeczny Zbigniewa Stonoga”, który osiągnął dziesiątki tysięcy „polubień”. Zbigniew Stonoga twierdził, że posiada dowody pogrążające polityków. W serwisie Youtube opublikował wiele nagranych rozmów. W jednym z jego filmów pt. „Oskarżam cz.1 Zbigniew Stonoga”, możemy usłyszeć o oskarżeniach wobec konkretnych polityków związanych z rządami Sojuszu Lewicy Demokratycznej.”

– Oskarżam Leszka Millera o to, że w roku 2001 i 2002, piastując urząd premiera Rzeczypospolitej Polskiej, przyjął korzyść od Józefa Jędrucha w wysokości siedmiu milionów czterystu tysięcy złotych. Oskarżam Aleksandra Kwaśniewskiego o to, że w czasie, kiedy był prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, przyjął korzyść majątkową od Józefa Jędrucha w kwocie trzy miliony sześćset tysięcy złotych. Oskarżam Jerzego Buzka, premiera Rzeczypospolitej Polskiej o to, że w latach 2000-2002 przyjął korzyść majątkową od Józefa Jędrucha w kwocie dwa miliony sto tysięcy złotych – wylicza pan Zbigniew Stonoga.

Jednak w oskarżeniach pada także nazwisko polityka związanego z Platformą Obywatelską, przedtem z Kongresem Liberalno-Demokratycznym. – Oskarżam Pawła Piskorskiego o to, że w roku 2000 przyjął od Józefa Jędrucha korzyść majątkową w wysokości miliona dwustu tysięcy złotych – mówi zamojski przedsiębiorca.

Ostatnie oskarżenie pada w kierunku Jarosława Kaczyńskiego. W odróżnieniu jednak od pozostałych, nie jest to oskarżenie o przyjęcie korzyści majątkowej. – Oskarżam Jarosława Kaczyńskiego o to, że w czasie, kiedy pełnił funkcję premiera Rzeczypospolitej Polskiej i posiadał wszelkie narzędzia prawne do rozliczenia komunistów, którzy okradali ten kraj przez ostatnie kilkadziesiąt lat, nie uczynił tego – powiedział walczący z III RP Zbigniew Stonoga.

Kim jest Józef Jędruch?

Józef Jędruch uznawany był za złote dziecko śląskiego biznesu. W wieku 24. lat w 1996 roku założył „KFI Colloseum”. Firma zajmowała się handlem samochodami, a potem.. polskimi hutami (sic!). Według ustaleń prokuratury, pan Jędruch w tym czasie miał wyłudzić od państwowych firm energetycznych ponad 400 mln zł. W 2001 r. pojawiły się billboardy z jego podobizną w całym kraju. Zatrzymywany dwa razy, wychodził na wolność. W 2002 r. wyjechał z kraju i zaczął się ukrywać. Był ścigany przez CBŚ, ABW oraz Interpol. Złapany został w Izraelu, gdzie starał się o obywatelstwo. Został deportowany i umieszczony w katowickim areszcie. Opuścił go w grudniu 2007 r. po wpłaceniu rekordowej kaucji trzech milionów złotych. Kaucję uiściła 80-letnia Amerykanka. Po wyjściu na wolność, pan Jędruch założył Luksemburską Fundację Praw Człowieka, potem z listy Samoobrony, startował w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Kiedy przed katowickim sądem dobiegał końca jego proces, złożył wniosek o wymierzenie kary w zawieszeniu. Twierdził, że jest dyplomatą i chroni go immunitet. Przedłożył paszport dyplomatyczny Republiki Gwinei oraz pełnomocnictwa do reprezentowania tego kraju na arenie międzynarodowej. Wynikało z nich, że biznesmen jest konsulem tego afrykańskiego państwa. MSZ stwierdziło jednak, że władze Republiki Gwinei nie akredytowały Jędrucha jako dyplomaty, a okoliczności wydania mu paszportu budzą wątpliwości. MSZ uznało więc, że w tej sytuacji Jędrucha nie chroni immunitet dyplomatyczny. Dzięki temu sąd dokończył proces i wydał wyrok.

Pan Jędruch dwa lata temu został skazany na sześć lat więzienia oraz 720 tys. zł. grzywny. Ponadto jest zobowiązany do zapłaty Skarbowi Państwa 54 milionów zł. To najwyższa kara finansowa nałożona w historii śląskiego wymiaru sprawiedliwości. Zasądzona została za to, że biznesmen, kierując KFI Colloseum, miał wyłudzić z państwowych firm energetycznych ponad 400 mln zł. W ocenie sędziów, uczynił sobie z przestępstwa stałe źródło dochodu.

Biznesmen przesiedział w areszcie cztery i pół roku roku. Teraz poprosił sąd o warunkowe zwolnienie z wykonania reszty kary. Powołał się na to, że ma pracę, skończył płatną, prywatną uczelnię, robi doktorat z prawa, a jego syn ma depresję po śmierci babci i musi wraz z rodzicami brać udział w terapii psychologicznej. Sąd jednak odrzucił jego wniosek.

Według filmu pana Zbigniewa Stonogi „Oskarżam”, pan Jędruch do dzisiaj ma udziały w spółkach ś.p. Aleksandra Gudzowatego. I tutaj pojawia się kolejny wątek – interesy Polski z Gazpromem.

Miliarder i Gazprom

Urodzony 22 września 1938 roku w Łodzi, ś.p. Aleksander Gudzowaty zmarł 14 lutego w Warszawie. W 1989 roku założył spółkę Bartimpex S. A., która zajmowała się handlem barterowym z rosyjskim Gazpromem. Wymiana polegała na przekazywaniu przez Bartimpex żywności, rur i artykułów przemysłowych w zamian za gaz ziemny dla Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Pod koniec lat 90., spółka popadła w konflikt z rządem Jerzego Buzka oraz nowym zarządem Gazpromu, który przestał honorować poprzednie układy. W 2007 roku pojawiały się informacje o grożeniu panu Gudzowatemu śmiercią.

On sam znalazł się na liście najbogatszych ludzi tygodnika „Wprost” na dziewiątym miejscu w roku 2008. Ponadto ten sam tygodnik umiejscowił go na 56 miejscu najbogatszych ludzi Europy Środkowo-Wschodniej.

Jaki związek z Aleksandrem Gudzowatym bądź też z Bartimpexem miał pan Józef Jędruch? Cała ta sprawa może dotyczyć bardzo wysokich i ważnych na skalę międzynarodową osób.

Właściwie od czego się zaczęło?

W 2002 roku pan Stonoga został umocowany do windykacji dłużników Coloseum, ponieważ Skarb Państwa udzielał gwarancji na działalność operacyjną konsorcjum finansowo-inwestycyjnego Coloseum Józefa Jędrucha. Jak mówi portalowi wGospodarce.pl pan Zbigniew Stonoga, był przekonany, że otrzyma materiały źródłowe wskazujące, że ktoś coś w Coloseum kupił i za to nie zapłacił. Wnioskował, że będą to obrazowały faktury, z którymi pójdzie do sądu, dostanie nakaz zapłaty z którym pójdzie do komornika i w ten sposób będzie windykował ludzi związanych z biznesem. Okazało się, że Józef Jędruch, który miał okraść Skarb Państwa na 300 mln. zł., podzielił się tymi pieniędzmi z wieloma politykami zajmującymi w tamtym czasie kluczowe stanowiska w państwie. Było to z tytułu przedpłaty, zaliczki, zadatku etc., bez żadnych konkretnych celów. Dowodem iż takie rzeczy istniały, mają być odcinki zrealizowanych czeków gotówkowych, więc nie były to dokumenty kasowe, przelewy, tylko – jak powiedział pan Stonoga – czeki gotówkowe. A te czeki poszczególni politycy mieli realizować fizycznie w okienku bankowym. W ciągu dwóch miesięcy windykował kwotę 171 mln. zł. i chwilę po tym zdarzeniu został wysłany na placówkę do Niemiec. Kiedy wyjeżdżał z Polski, nie wiedział nic o postawionych mu zarzutach.

Jak utrzymuje, gdy tylko dowiedział się o tym, że jest poszukiwany, wrócił do Polski. Tam trafił do aresztu i przesiedział w nim prawie 2,5 roku. Mimo wielu zarzutów, nie udowodniono mu nic. Stwierdzono, że nie spłacił karty kredytowej, którą miał w czasie zatrzymania. Było to 19 tys. zł. W związku z tym zasądzono mu 3,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności. Jak podkreśla pan Stonoga, zastosowano w uzasadnieniu wyroku przepisy artykułu 64., który dotyczy recydywistów. Zaś pan Zbigniew Stonoga mówi, że nigdy nie był wcześniej skazany.

Chamstwem do wolności i do biznesu

Zamojski przedsiębiorca twierdzi, że dzięki chamstwu i brakowi kultury udało mu się wyjść na wolność. Prokurator generalny 26 marca 2006 roku wniósł kasację na korzyść pana Zbigniewa, którą uznał Sąd Najwyższy za uzasadnioną. Ten zaś, zobowiązany do wysłania zwolnienia w trybie natychmiastowym – według słów pana Stonogi – czekał z wysłaniem dokumentu pół roku.

Potem pan Zbigniew wyszedł ze świata polityki i zajął się tylko biznesem. Handlował używanymi samochodami. Kupił w Zamościu nieruchomość, będącą salonem samochodowym. Opłacił także podatek VAT. Według przedsiębiorcy, kwota wnosząca 1,9 mln. zł. powinna mu zostać zwrócona. Bez uzasadnienia, Urząd Skarbowy wstrzymał wypłatę, w związku z czym pan Stonoga musiał zwolnić pracowników. Wywiesił także słynny wówczas baner z napisem „Wypierydolił nas Urząd Skarbowy W-wa Targówek na kwotę 1 900 000 zł. Dziękujemy ci zas***a Polsko” [pisownia oryg., cenz. red.].

Sprawa rozwija się dalej

Wezwanie pana Stonogi do zjawienia się w zakładzie karnym, kwiecień 2014; foto: YouTube
Wezwanie pana Stonogi do zjawienia się w zakładzie karnym, kwiecień 2014; foto: YouTube

Pan Zbigniew Stonoga nie odpuszcza. Postawiono mu 116 zarzutów. Ze wszystkich został uniewinniony. Swój samochód okleił napisem „Pierydolę fiskusa…” Urząd Skarbowy zaś milczał. Przedsiębiorca nie może zaskarżyć ani odwołać się od decyzji wstrzymania zwrotu podatku.

Niedawno przyszła informacja o przeżytym zawale pana Zbigniewa, on sam zaś zapowiedział przedtem, że przed wyborami sejmowymi ujawni dokumenty potwierdzające, kto z polityków przyjął łapówkę i w jakiej kwocie. 16 maja miała odbyć się projekcja filmu „Złodzieje z Wiejskiej”. Przez 3 godziny dokument miał ukazywać przekręty konkretnych polityków. Jednak film się nie ukazał. Na Facebooku pojawiły się także zdjęcia dokumentów, które przedsiębiorca twierdzi, że wyśle do Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu. Co jednak razi – są tam okropne literówki, przez co pismo może zostać zwyczajnie odrzucone. Sam pan Zbigniew poinformował, że dostał wezwanie stawienia się w Zakładzie Karnym na Białołęce w Warszawie.

Tak więc pan Zbigniew Stonoga stał się znanym w Polsce symbolem walki przedsiębiorcy z patologicznym prawem i układem. Jednak jest inna strona całej sprawy, która moim zdaniem musi zostać ukazana.

Poprzednia działalność pana Stonogi

Pan Zbigniew już wcześniej słynął z udziału w głośnych sprawach. Na początku 2003 roku w siedzibie Agory zorganizowana została konferencja prasowa. Miało to związek z tzw. aferą Rywina. Do redakcji przyszło także pismo z Samoobrony. – Dokument jest dość idiotyczny, aż się naprawdę trochę wstydzimy o nim mówić. Dokument pochodzi mianowicie z klubu parlamentarnego Samoobrony. Otóż z klubu parlamentarnego Samoobrony wpłynął do prokuratury list pana Stonogi, o którym ja nigdy w życiu do wczoraj nie słyszałem, a który oskarża pana Adama Michnika o to, że namawiał tego pana Stonogę do artykułu autoryzowanego – nie wiemy, co to znaczy [ja również – red.] który ma skompromitować Leszka Millera. Dlaczego, i rzecz – podaje pan Stonoga dokładną datę – rzecz się miała dziać tam w Nowym Domu Poselskim. Michnik nigdy w życiu nie widział pana Stonogi, a w domu poselskim, jak wczoraj nam powiedział, od kilku lat nie był – powiedział ówczesny wicenaczelny „Gazety” Juliusz Rawicz.

Także wypowiedź ówczesnego szefa Samoobrony jest bardzo ciekawa. „W związku z informacjami prasowymi o działaniach Pana Zbigniewa Stonogi dotyczących jego kontaktów z osobami zamieszanymi w sprawę płatnej protekcji informuję, iż Pan Zbigniew Stonoga nigdy nie był, ani nie jest moim doradcą. Nie był i nie jest doradcą Klubu Parlamentarnego Samoobrona RP i nigdy w klubie ani w partii Samoobrona RP nie pracował. Działania pana Zbigniewa Stonogi w żadnym stopniu nie były przedmiotem mojego zainteresowania” – napisał w swoim oświadczeniu ś.p. Andrzej Lepper.

Co pan Stonoga chciał wówczas osiągnąć? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.

Inną sprawą jest oddalony wniosek pana Zbigniewa o odszkodowanie za czas aresztu. Domagał się od państwa co najmniej miliona złotych za każdy dzień przebywania w areszcie. Nigdy wcześniej nikt nie domagał się takiej kwoty. Wniosek został oddalony. Co ciekawe, przedsiębiorca złożył wówczas wniosek o wyłączenie sędziów z rozprawy (sic!), bo byli zbyt uśmiechnięci, co wzbudzało w panu Zbigniewie podejrzenie o stronniczość. Wniosek został oddalony, ponieważ do czasu zakończenia śledztwa – zdaniem sądu – nie może być mowy o żadnym odszkodowaniu.

Jak widzimy, pan Zbigniew Stonoga walczył o niemałe pieniądze. De facto chciał wywalczyć ponad miliard złotych (sic!). Jak można się też dowiedzieć z archiwalnych tekstów „Wyborczej” z 2007 roku, przedsiębiorca miał wcześniej być karany za wyłudzenia i oszustwa. Jednak czy rzeczywiście został skazany za takowe – nie udało mi się znaleźć informacji. To jednak może łączyć się ze wspomnianym wcześniej przez przedsiębiorcę artykule 64. Ale, jak już wspomniałem, nie udało mi się znaleźć informacji o wcześniejszych wyrokach na panu Zbigniewie.

Ponadto donos pana Stonogi był podstawą do wszczęcia postępowania prokuratury w sprawie rzekomego ujawnienia informacji przez Leszka Millera. Donos z 8 stycznia 2003 r. miał być lakoniczny. Stonoga napisał, że w listopadzie 2002 r. spotkał się z Adamem Michnikiem w Nowym Domu Poselskim. Michnik miał mu wtedy zaproponować napisanie artykułu o problemie Stonogi z wyegzekwowaniem od Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych zapłaty miliona złotych za jakieś „bonusy”. W zamian, Stonoga miał wymyślić coś, by skompromitować Millera, „wmanewrowując” go w sprawę swojej transakcji z WSiP.

Po miesiącu prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania uznając donos za niewiarygodny. Oficjalnie powodem tej odmowy był brak dowodów przestępstwa. Nieoficjalnie zaś mała wiarygodność donosiciela. Stonoga znany był wówczas z tego, że zgłaszał się do prokuratur prowadzących głośne śledztwa, twierdząc, że ma ważne informacje. W 2006 roku media obiegła informacja, że do prokuratury w Białymstoku, która prowadziła śledztwo w sprawie tzw. „Grupy Trzymającej Władzę”, która stała za Rywinem, zgłosił się nowy, przełomowy świadek. Okazało się, że był to pan Zbigniew Stonoga, więc prokuratorzy studzili zapał dziennikarzy. Gdy jeden z warszawskich prokuratorów publicznie podważył wiarygodność Stonogi, ten doniósł o próbie wymuszenia przez prokuratora łapówki.

Więc o co chodzi w tym wszystkim?

Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć. Z pewnością pan Zbigniew Stonoga dobrze robi walcząc z nieludzkim aparatem fiskalno-biurokratycznym. Jednak nie daje mi spokoju bezkrytyczne „stawanie murem” wszystkich za przedsiębiorcą, bez uwzględnienia jego przeszłości.

Czemu pan Zbigniew Stonoga zapowiadał, że ujawni dowody, a dokumenty opublikował dopiero teraz? Czemu nagłośniona akcja puszczania filmu nie odbyła się? Czy pan Zbigniew Stonoga jest rzeczywiście solą w oku polityków, posiadającym groźne dla III RP informacje, czy po prostu przedsiębiorczym człowiekiem, który zyskał za duży rozgłos i sam teraz do końca nie wie, co zrobić?

foto: Ryszard Hołubowicz - Lublin.com.pl, licencja CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons
foto: Ryszard Hołubowicz – Lublin.com.pl, licencja CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons

Czy Zbigniew stonoga nie blefuje w sprawie ś.p. Andrzeja Leppera (TUTAJ więcej o jego wypowiedzi)? Chciałbym, by zostały przedstawione dowody na poparcie jego słów, chociażby tak, jak wyciekły akta ws. afery taśmowej (tylko czemu aż tyle czasu zwlekano?). To, że polityk Samoobrony został zamordowany, to głos krążący już od dawna wśród społeczeństwa. Jednak brakuje wciąż dowodów. I kim jest Stonoga tak naprawdę? Czy jest to „bohater z ludu”, marionetka, czy ktoś jeszcze inny?

I na koniec pytanie, które wszyscy zdają się pomijać: Jeśli słowa pana Zbigniewa o udziałach pana Jędrucha w akcjach firmy ś.p. Gudzowatego są prawdziwe, to czy i jaki związek z tym wszystkim ma rosyjski Gazprom? Obawiam się, że odpowiedzi nie poznamy zbyt szybko.

Źródła: Youtube.com; wyborcza.pl; wgospodarce.pl; wp.pl; fb.com/pierydolefiskusa.stonoga; sejmowewiezienie.pl; zstonoga.pl

Przekaż wieści dalej!

Dominik Cwikła

Dominik Cwikła

Rzymski katolik, mąż, dziennikarz, aktywny obrońca życia. Jestem założycielem i redaktorem naczelnym portalu Kontrrewolucja.net. Wydałem też Gazetę "Rycerstwo", prowadziłem audycję historyczno-rozrywkową "Tak było" (nieregularnie coś czasem nagram - szczegóły na moim profilu na fb) oraz w Radiu Strefa Chwały audycję historyczną "Christian Story". Dotychczas pisałem na kilku portalach i w kilku gazetach. Aktywny obrońca życia, monarchista, bezpartyjny. Pracowałem w kilku redakcjach, m.in. jako wicenaczelny wSensie.pl oraz dziennikarz nczas.com czy też Mediów Narodowych.

Więcej artykułów autora - Strona autora

Śledź mnie na:
TwitterFacebook

Dominik Cwikła

Dominik Cwikła

Rzymski katolik, mąż, dziennikarz, aktywny obrońca życia. Jestem założycielem i redaktorem naczelnym portalu Kontrrewolucja.net. Wydałem też Gazetę "Rycerstwo", prowadziłem audycję historyczno-rozrywkową "Tak było" (nieregularnie coś czasem nagram - szczegóły na moim profilu na fb) oraz w Radiu Strefa Chwały audycję historyczną "Christian Story". Dotychczas pisałem na kilku portalach i w kilku gazetach. Aktywny obrońca życia, monarchista, bezpartyjny. Pracowałem w kilku redakcjach, m.in. jako wicenaczelny wSensie.pl oraz dziennikarz nczas.com czy też Mediów Narodowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.