Niespodziewany finał wyborów w Austrii

foto: twitter.com/NewsweekPolska
foto: twitter.com/NewsweekPolska

Wbrew sondażom i przewidywaniom, wybory prezydenckie w Austrii wygrał jednak kandydat „Zielonych”, Alexander Van der Bellen. Lewicowe media cieszą się i oddychają z ulgą, jednak czy Austriacy mają powody do radości?

Niemal do ostatniej chwili jako zwycięzcę typowano kontrkandydata, eurosceptyka Norberta Hoffera. Niektóre z mediów wręcz straszyły jego zwycięstwem, nazywając Hoffera przedstawicielem „skrajnej prawicy” i oskarżając o sympatie dla faszyzmu i antysemityzm. Reprezentujący Partię Wolności Hoffer planował m.in. zmniejszenie wydatków na imigrantów z Bliskiego Wschodu i opowiadał się za wystąpieniem Austrii z UE. Ostatecznie zwyciężył jednak kandydat Zielonych, którego postulaty są zgoła odmienne. Van der Bellen jest zwolennikiem centralizacji Unii, popiera też homolobby i chce debatować na legalizacją adopcji przez pary tej samej płci.

Kontrowersje budzi również stosunek Van der Bellena do imigrantów. Podczas kampanii polityk kreował się na zwolennika pomagania tzw. uchodźcom. Sprzeciwiał się ograniczeniu przyjmowania imigrantów i choćby częściowemu zamknięciu granic Austrii. Mimo faktu, iż – jak twierdzi – jego ojciec był rosyjskim arystokratą, sam Van der Bellen od dawna jest zwolennikiem lewicowej rewolucji, co manifestował już w 1968 r. Należy także do masonerii.

Prezydent Austrii wybierany jest na sześcioletnią kadencję. W oczekiwaniu na zaprzysiężenie prezydent-elekt swoje zwycięstwo wyborcze zaingurował imprezą techno.

MGOT/pch24.pl, tvn24.pl

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
TwitterFacebook

Pozostaw swój komentarz

kontrrewolucjanet

Nawet nie wiemy, że u nas byłeś :(

Wyłącz proszę swojego adblocka i dodaj nas do zaufanych stron. Nie wyświetlimy Ci żadnego wyskakującego okienka poza tym, które widzisz