Rząd przeprowadził analizy 500+

foto: Pixabay
foto: Pixabay

Program 500+ jest jedną ze sztandarowych reform obecnego rządu. Przewiduje zwiększenie świadczenia socjalnego nad drugie i kolejne dziecko na poziomie 500 zł, oraz w rodzinach najbiedniejszych (pod warunkiem, że dochód nie przekracza 800 zł na osobę lub 1200 w przypadku rodzin opiekujących się dzieckiem niepełnosprawnym) – również na pierwsze dziecko.

Wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Bartosz Marczuk, który został powołany na podsekretarza stanu w tym tygodniu przekonuje, że na reformie nikt nie straci. Owszem, świadczenie wychowawcze będzie wliczane w dochody rodziny, więc u niektórych zmniejszą się inne świadczenia socjalne, jednak nowe „rodzinne” zrekompensuje to ze znaczącą nawiązką. – Mówienie, że ktoś zyska proporcjonalnie mniej niż całe 500 zł, dlatego, że np. straci jakąś część innej pomocy – tej stricte socjalnej – ale w kwotach nominalnych, jest moim zdaniem metodologicznym błędem. Trzeba bowiem spoglądać na to, o ile procent – a nie złotych – wzrosną dochody poszczególnych rodzin — podkreślił Marczuk.

Od nowego roku mają wejść w życie dwa inne rozwiązania dla rodzin: świadczenie rodzicielskie w wysokości 1 tys. zł miesięcznie przez rok dla rodziców, którym urodzi się dziecko, a którzy nie mogą skorzystać z urlopu rodzicielskiego lub macierzyńskiego oraz zasada złotówka za złotówkę. Obecnie obowiązujący próg dochodowy wynosi 674 zł na osobę w rodzinie lub 764 zł dla rodzin z niepełnosprawnym dzieckiem, natomiast przekroczenie go o nawet złotówkę skutkuje odebraniem rodzinie jakichkolwiek świadczeń. Nowa zasada złotówka za złotówkę ma być przyjazna rodzinie – jeżeli dochód jest przekroczony o złotówkę, to dostanie świadczenie, ale o złotówkę mniejsze, jeżeli zaś np. o 50 zł, to świadczenie będzie o 50 zł mniejsze, itd.

Szy/wpolityce.pl

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Nowe wiadomości codziennie do godziny 18. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
TwitterFacebook

Pozostaw swój komentarz

kontrrewolucjanet