Włochy na wymarciu

Włosi po raz pierwszy od zjednoczenia kraju w 1870 roku stają w obliczu zapaści demograficznej. Liczba zgonów obywateli tego kraju przewyższa znacznie liczbę nowo narodzonych.  

W 2013 roku, według krajowej agencji statystycznej liczba zgonów wynosiła 10 na 1000 mieszkańców, podczas gdy wskaźnik  narodzin nowych obywateli wynosił 8,94. W 2014 roku, we Włoszech urodziło się 509 tys. dzieci. Jest to liczba o 5 tysięcy mniejsza, od wyniku z 2013 roku. Jest to również najniższa liczba urodzin w historii tego kraju.

Statystyki, które zostały udostępnione w zeszłym tygodniu przez krajową agencje statystyczną rządu, mówią o rodzeniu 8,4 dziecka na 1000 mieszkańców. Minister zdrowa B. Lorenzin na konferencji prasowej stwierdził, że „kraj potrzebuje pobudki i prawdziwej zmiany trendów kulturowych żeby zmienić tę tendencję w najbliższych latach”. Włoscy politycy zdają się jednak bagatelizować sprawę spadku liczby urodzeń i nie robią nic w kierunku ograniczenia mordowania nienarodzonych dzieci lub antykoncepcji.

Przy omawianiu swoistego kryzysu dzietności Włoch, należy sięgnąć do lat 60 XX wieku, które związane były z nadejściem rewolucji seksualnej – a w tym antykoncepcji i legalizacji zabijania dzieci. W 1964 roku wskaźnik dzietności wynosił 2,65 dziecka na Włoszkę i od tego czasu spadł do 1,4 dziecka na kobietę. Wskaźnik ten, obliczany jako liczba dzieci urodzonych, podzielona przez całkowitą liczbę kobiet w kraju, osiągnął wartość krytyczną w roku 1995. Wtedy wynosił 1,19 urodzeń na kobietę.

Włochy zalegalizowały mordowanie dzieci w łonach matek w 1978 roku. Według najnowszych danych, antykoncepcję hormonalną we Włoszech używa 45 proc. kobiet. Ich średni wiek to 45,6 lat. Statystyki pokazują również, że Włoszki czekają na pierwsze dziecko długo, a obecna średnia wieku kobiety posiadającej pierwsze dziecko to 31,5 lat. Współczesny wskaźnik zabijania dzieci we Włoszech to 20-25 proc. wszystkich ciąż.

Matt/lifesitenews.com

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
TwitterFacebook

Pozostaw swój komentarz

kontrrewolucjanet

Nawet nie wiemy, że u nas byłeś :(

Wyłącz proszę swojego adblocka i dodaj nas do zaufanych stron. Nie wyświetlimy Ci żadnego wyskakującego okienka poza tym, które widzisz