PiS chce karać grzywną nawet miliona złotych za informacje na temat koronawirusa niezgodne z narracją o Wielkiej Histerii i jednocześnie karać za usuwanie takich informacji. Najpewniej nie będzie niczego

W Kancelarii Premiera powstał projekt ustawy, która przewiduje ogromne kary na firmy, które nie usuwają ze swoich platform „nieprawdziwych”, tzn. niezgodnych z narracją rządu oraz globalnych korporacji informacji na temat koronawirusa. – Eksperci zauważają, że projekt KPRM jest sprzeczny z pomysłem Rady Wolności Słowa, czyli pomysłem Zbigniewa Ziobry na regulowanie mediów – zauważa wp.pl.

Co ciekawe, wp.pl twierdzi, że „antyszczepionkowcy” znaleźli „przyjazną przystań w portalach społecznościowych”, co jest niesamowitym oderwaniem od rzeczywistości. – Zamknięte grupy na Facebooku, kanały na YouTube, tysiące trolli na Twitterze. Lekarze są bezsilni – twierdzi portal, choć jest to brednia. Facebook poprzez propagandowe ośrodki, zwane „sprawdzającymi fakty” poważnie ogranicza zasięgi informacji niezgodnych z narracją o Wielkiej Histerii, Twitter usuwa konta lekarzy podających dane wraz z szerokim kontekstem – jak chociażby dr Paweł Basiukiewicz – natomiast YouTube ostatnio wprost ogłosił, że będzie usuwał materiały podważające narrację o szprycy.

– Gdy dziś znajdujemy hejterskie treści, wysyłamy zawiadomienie na policję oraz prosimy właściwie platformy, głównie Facebooka, o usunięcie treści. I o ile polskie portale, takie jak Wirtualna Polska czy Onet, momentalnie blokują i usuwają takie komentarze, to w przypadku zagranicznych portali społecznościowych spotykamy się ze ścianą. Nic się nie dzieje, zero reakcji – powiedział Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie. W odpowiedzi na to powstał projekt ustawy „o ochronie zdrowia publicznego przed następstwami rozpowszechniania treści nieprawdziwych dotyczących wirusa SARS-Cov-2 i treści przestępczych kierowanych wobec osób wykonujących zawód medyczny”. Odpowiedzialnym za projekt jest były wiceminister zdrowia i obecny pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa Janusz Cieszyński.

– Chcemy lepiej chronić szeroko pojęty personel medyczny przed mową nienawiści, pojawiającą się w sieci. Platformy internetowe podejmują wprawdzie działania na rzecz zwalczania hejtu i nieprawdziwych informacji, nie są one jednak ani jednolite, ani wystarczające, a oba zjawiska nasiliły się w ostatnim czasie – przekonuje Cieszyński.

Według projektu, platformy społecznościowe będą odpowiadały za „walkę z 'fakenewsami'” na swoich serwisach. Każdy serwis mający w Polsce zarejestrowanych co najmniej milion użytkowników, będzie miał ustanowić przedstawiciela, do którego zgłaszane będą groźby lub „nieprawdziwe” informacje. Oczywiście, zgłoszenia będą mogli przesyłać tylko uprawnieni użytkownicy, więc już na tym etapie widać, że rząd nie walczy z cenzurą mediów społecznościowych, ale ją umacnia.

– Każde zgłoszenie z groźbą lub fake newsem, zgłoszone przez uprawnionego użytkownika do portalu, będzie musiało być rozpatrzone w 24 godziny: poprzez usunięcie treści, usunięcie konta użytkownika lub pozostawienie zgłaszanych treści bez żadnych działań. Nadzór nad tymi procedurami ma sprawować prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej – podaje wp.pl.

Cenzorem, który będzie zgłaszał do firmowego przedstawiciela treści ma być osoba z wyższym wykształceniem lekarskim z tytułem co najmniej doktora nauk medycznych.

Za brak wyznaczenia przedstawiciela bądź nie usuwanie materiałów w ciągu doby, rząd będzie wyznaczał kary o 50 tys. do 1 mln zł.

Co ciekawe, Krzysztof Izdebski, prawnik specjalizujący się w relacjach technologii i demokracji widzi zagrożenie w tym projekcie.

– Zdaję sobie sprawę, że projekt ustawy jest odpowiedzią na realne problemy związane z groźbami wobec personelu medycznego i rozprzestrzenianiu często nieprawdziwych informacji, które utrudniają przeciwdziałanie szerzeniu się choroby. I absolutnie tych problemów nie bagatelizuję. Ale nie tędy droga – stwierdził Izdebski.

– Ten projekt wprowadza jedną bardzo niepokojącą rzecz, która – jak się obawiam – będzie służyła za precedens do wprowadzenia kolejnych ograniczeń treści internetowych. Zawarta w projekcie definicja nieprawdziwej informacji jest generalna i nieobiektywna. To stwarza ryzyko, nawet nie dla osób, które świadomie chcą paraliżować walkę z COVID-19 w Polsce, ale może również zagrażać wolności debaty naukowej – dodał prawnik.

– Uważam zresztą, że w wolności słowa zawiera się prawo każdego do nieprawdziwej informacji. Należałoby raczej podążać drogą już wytyczoną przez media społecznościowe, a mianowicie oznaczać materiały wątpliwe i kierować do informacji przedstawiającej inny punkt widzenia. Cenzura nie jest dobrym rozwiązaniem. Bo zwiększa apetyt na blokowanie kolejnych przykładów „nieprawdziwych” treści – zauważył.

Prawnik zwraca też uwagę, że projekt ten jest sprzeczny z projektem resortu Zbigniewa Ziobry. Ten zamierza powołać Radę Wolności Słowa, która nakładała by kary od 50 tys. do 50 mln zł na właścicieli platform społecznościowych. – Nie dość, że projekty trochę sobie przeczą, to zauważalny jest brak koordynacji różnych resortów w regulowaniu tego obszaru. Ta silosowość polskiej administracji jest raczej dowodem na to, że jakiekolwiek przepisy nie będą skuteczne wobec znacznie efektywniej działających korporacji internetowych – komentuje prawnik Krzysztof Izdebski. – Teoretycznie, jak platforma ograniczy dostęp do informacji antyszczepionkowców na mocy ustawy Cieszyńskiego, to na mocy ustawy Ziobry taki użytkownik może oczekiwać, że Rada Wolności Słowa każe tę treść przywrócić – dodaje.

Warto też zauważyć, że rząd od lat już podnosi kwestię wolności słowa i walki z globalnymi korporacjami, ale poza deklaracjami i szumnymi zapowiedziami, nic nie robi. Najpewniej więc oba projekty „utoną”.

wp.pl / kontrrewolucja.net

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com. Prosimy o wsparcie dla naszej działalności. Link do zrzutki: https://zrzutka.pl/u56t7c

Więcej artykułów autora - Strona autora

Śledź mnie na:
FacebookYouTube

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com. Prosimy o wsparcie dla naszej działalności. Link do zrzutki: https://zrzutka.pl/u56t7c

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.