RPP podniosła stopę procentową o 75 pkt. bazowych. „Szczyt inflacji w styczniu”. Mentzen: Glapiński to Sasin polskiej bankowości

Rada Polityki Pieniężnej (RPP) ogłosiła wczoraj podwyżkę stóp procentowych. Główna stopa referencyjna została podniesiona o 75 pkt bazowych, do 1,25 proc.. – Szczyt inflacji zapowiada się w styczniu przyszłego roku – powiedział Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP).

Według Tok FM, jest to większa podwyżka, niż oczekiwali ekonomiści. Jest jednak mniejsza, niż przed Wielką Histerią.

– Podniesiona inflacja jest ceną za uniknięcie głębszego popandemicznego kryzysu – przekonywał prezes NBP Adam Glapiński. Dodał, że „było jasne”, iż kiedy rządy i banki centralne podejmowały decyzje o stymulacji fiskalnej na wielką skalę, „przy wychodzeniu z kryzysu będzie podwyższona inflacja”. Ta ma – zdaniem Glapińskiego – charakter globalny i „ma to do siebie, że jest wyższa w krajach, które uniknęły głębszej recesji i rozwijają się szybciej”.

Dalej przekonywał, że Polska wyszła z kryzysu „z najmniejszymi stratami”, dlatego też ma obecnie najwyższą inflację.

– Zastosowano ogromną stymulację fiskalną, ogromne wydatki rządowe i to te wydatki zapobiegły katastrofie gospodarczej na wielką skalę, porównywalną z wielką depresją z lat 30 – kontynuował.

– Szczególnie wysoka inflacja zapowiada się – jakby jej szczyt – w styczniu 2022. Ta inflacja jest w tej chwili podniesiona i spodziewamy się, że w styczniu 2022 r. do tego pułapu 7 proc., może trochę powyżej, może dojść. Od tego momentu będzie maleć (…) wszystko wskazuje na to, że po tej górce w styczniu ceny będą spadać – przekonywał Glapiński.

Do wypowiedzi prezesa NBP odniósł się na Facebooku ekonomista dr Sławomir Mentzen. Jego zdaniem, decyzje RPP oznaczają, że ta „panikuje z powodu inflacji, która wystrzeliła do poziomu 6,8% i wszystko wskazuje na to, że będzie dalej rosnąć”.

– Trwający obecnie cyrk zaczął się w marcu 2020 roku, razem z wybuchem paniki wirusowej. Wtedy to, nasz najlepszy na świecie prezes NBP Adam Glapiński w otoczeniu swoich dwóch uroczych asystentek po 60 tysięcy miesięcznie sztuka, powiedział nam, że PKB Polski urośnie o 2 proc.. Wszystko się wtedy waliło, ale modele NBP po prostu nie przewidywały możliwości recesji. Skończyło się na spadku PKB o 2,7 proc.. Zapytacie, czy po takiej wtopie, ktoś wymienił modele w NBP? Oj wy głupi. Prezes NBP dobrze wie, że wymienia się modelki, stare sprawdzone modele zostają te same, o czym zaraz się przekonamy – napisał ekonomista.

– Miesiąc później, w kwietniu 2020 roku Glapiński zaczął nas straszyć deflacją. Mówił, że nad polską gospodarką krąży nie widno inflacji, a deflacji. Inflacja miała być naszym ostatnim problemem. Z deflacją najlepiej walczy się, drukując pieniądze, dlatego Adaś odpalił swoją drukarkę i z gmachu NBP dobiegało głośne brrr brrrr brrrr. Miesiące leciały, drukarka się grzała, gospodarka wracała na właściwe tory – przypomniał dr Mentzen.

– Ludzie wiedzący cokolwiek o ekonomii ostrzegali, że to musi skończyć się inflacją. Ale Glapiński postanowił nie psuć sobie tym humoru i dalej udawał (albo i nie) głupiego. „Od dłuższego czasu nie rozumiem skąd takie zaniepokojenie obserwatorów rzekomą groźbą wybuchu inflacji. Dane tego nie potwierdzają, ani perspektywy rozwoju gospodarczego ani kształtowanie się cen światowych, ani dynamika płac i sytuacji wewnętrznej (…) Raczej wprost przeciwnie, jeśli zaniepokojenie można mieć, to przeciwnym trendem” powiedział w styczniu 2021. Nic się nie zmienia, dalej boimy się deflacji. Co więcej, nasze najlepsze modele wskazywały mu, że inflacja w 2021 roku będzie spadać.W marcu 2021 dowiedzieliśmy się od Glapińskiego, że szanse na podwyżki stóp są zerowe a inflacja w 2021 i 2022 roku będzie wynosiła 2,5 proc.. W czerwcu, gdy dobiliśmy z inflacją do 4,8 proc.: „Podwyżka stóp procentowych, nawet symboliczna, w obecnych warunkach nie miałaby sensu.”, ponieważ mamy już szczyt inflacji a ta w kolejnym roku się obniży. W lipcu: „inflacja nie ma negatywnego wpływu na zasobność portfeli Polaków”. Polacy mieli jednak na ten temat inne zdanie i coraz więcej ekonomistów dziwiło się, czemu RPP nie reaguje i wciąż utrzymuje stopy procentowe koło zera. Glapiński wiedział czemu – domaganie się podwyżek stóp procentowych jest w interesie funduszy, banków, inwestorów zagranicznych, którzy mają interesy rozbieżne z interesami polskiej gospodarki. We wrześniu zaś oświadczył, że podnoszenie stóp procentowych byłoby szkolnym błędem. Minął miesiąc i RPP popełniła ten szkolny błąd, podnosząc stopy. Minął kolejny i dziś podniosła je znowu, i to o 75 punktów, najwięcej od sierpnia 2000 roku – wyliczył ekonomista.

– Czy Glapiński przyznał się do błędu, do lekceważenia inflacji i zaniżania stóp procentowych? Nie. Ten Sasin polskiej bankowości wszystko robił dobrze, inaczej się nie dało. Nic to, że jego wszystkie oceny się zupełnie nie sprawdziły, a jego modele prognozują gorzej niż wróżbita Maciej. Jest super i będzie jeszcze lepiej, nasze oszczędności są w dobrych rękach. Nie bez powodu założenia do budżetu na 2022 rok zakładają inflację na poziomie 2,8%. Na pewno tyle będzie. Glapiński daje swoje słowo – wyśmiał szefa NBP dr Mentzen.

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com.

Więcej artykułów autora - Strona autora

Śledź mnie na:
FacebookYouTube

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Kontrrewolucja.net