Urzędnicy nie będą mogli ładować telefonów w pracy. Grożą wysokie kary

W wyniku kryzysu energetycznego, który zafundował nam warszawski rząd, władze desperacko próbują szukać oszczędności zarówno energii jak i pieniędzy, co wskazuje, że jest bardzo źle. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, wprowadzane są m.in. zakazy ładowania telefonów przez pracowników. Lokalne władze muszą zmniejszyć zużycie energii, zaś za niewykonanie planu centralnego samorządom grożą wysokie kary.

– Zakaz ładowania telefonów komórkowych przez pracowników, zmniejszenie liczby lodówek i czajników elektrycznych i ograniczenie sprzątania urzędów po godzinach pracy – to tylko niektóre sposoby lokalnych włodarzy na zmniejszenie zużycia prądu, do którego zobowiązani są od jutra – podaje DGP.

Jeśli samorządy nie zaoszczędzą co najmniej 10 proc. energii, decyzją prezesa Urzędu Regulacji i Energetyki mogą otrzymać karę w wysokości nawet 20 tys. zł.

– Resort klimatu i środowiska uspokaja, że oszczędności mają dotyczyć tylko urzędów, a nie np. oświetlenia ulicznego. Samorządowcy alarmują jednak, że w tym roku będzie to wyjątkowo trudne, choćby ze względu na nowe obowiązki – wypłaty dodatków węglowych, a przede wszystkim sprzedaż węgla mieszkańcom – podaje DGP.

businessinsider.com.pl

szkic zastrzeżony przez wydawcę kontrrewolucja.net

Przekaż wieści dalej!

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com. Jeśli chcesz na wesprzeć, możesz zrobić to za pomocą zrzutki w tym linku: https://zrzutka.pl/gkvmg5

Więcej artykułów autora - Strona autora

Śledź mnie na:
FacebookYouTube

Kontrrewolucja.net

Zespół portalu Kontrrewolucja.net. Kontakt: kontrrewolucja.net@gmail.com. Jeśli chcesz na wesprzeć, możesz zrobić to za pomocą zrzutki w tym linku: https://zrzutka.pl/gkvmg5

Jeden komentarz do “Urzędnicy nie będą mogli ładować telefonów w pracy. Grożą wysokie kary

  • 1 grudnia 2022 o 17:56
    Bezpośredni odnośnik

    Autor: Larry Romanoff

    Może Was zaskoczyć fakt, że miasto Londyn i City of London to dwie bardzo różne rzeczy,

    związane ze sobą głównie przez historyczny przypadek i geograficzną bliskość, a współistniejące dziś w dość skomplikowanym układzie sił, w którym City of London wydaje się chwalebnie zwycięskie.

    Po pierwsze, City of London, niewielki obszar o powierzchni około jednej mili kwadratowej, został założony jako przystań przez chazarskich “Żydów” podczas ich eksterminacji z Chazarii prawie 1000 lat temu, i został wówczas nazwany “Londynem”. Oczywiście, wiem, że Rzymianie byli tam pierwsi.

    Miasto Londyn – z mostem i Harrodsem, rybą z frytkami i ludźmi jeżdżącymi po “niewłaściwej” stronie drogi – powstało znacznie później, przyjęło tę samą nazwę i stopniowo powiększało się o nowych mieszkańców, aż całkowicie otoczyło żydowską enklawę City of London. Jego położenie i rozmiary można poznać z mapy.

    Kiedy czytasz o “The Lord Mayor of London” – nie czytasz o włodarzu miasta Londyn, ale o włodarzu City. City of London Corporation, ze swoją milą kwadratową bezpośrednio w centrum Londynu, oczywiście posiada kilka bardzo drogich nieruchomości, poza mnóstwem innych nieruchomości również w centrum miasta, ale to stanowi tylko być może 10 miliardów dolarów w sumie i, jak zobaczymy, jest błahostką.

    City of London jest faktycznie niezależnym miastem-państwem* istniejącym wewnątrz większego Londynu.[1] [2] [3] Jego natura jest jednak wyjątkowa i skomplikowana. Nie jest tak schludny i uporządkowany, jak na przykład Watykan, który jest oczywiście oddzielną suwerenną jednostką znajdującą się w obrębie miasta Rzym. Niemniej jednak, City of London posiada własny rząd i policję, ustanawia własne prawa i pobiera własne podatki. Ma swoją własną flagę, herb i siły zbrojne przeznaczone do ceremoniałów. Spotkałem się z informacją, że City ma również swój własny port. Nie udało mi się jednak znaleźć niezależnego potwierdzenia owego faktu, ale pasowałoby to do schematu, jako że City ma pewne uprawnienia dotyczące portów londyńskich, więc jest to prawdopodobne. Jeśli byłaby to prawda – byłoby to zdumiewające, ponieważ oznaczałoby to, że City mogłoby wwozić produkty każdego rodzaju, w tym walutę, metale szlachetne, kokainę, a także ludzi, bez zgody lub nawet wiedzy brytyjskich służb celnych i imigracyjnych lub rządu Wielkiej Brytanii.

    * Pewnego dnia, podczas dokonywania wyszukiwań, najpierw spotkałem się z informacją napisaną wielkimi literami, mówiącą mi “The City of London nie jest suwerennym państwem”, po czym nastąpiła mała lawina stron internetowych, które zajmują się “sprawdzaniem faktów” i “obalaniem dezinformacji”, zapewniających mnie, że City of London NIE jest niczym niezależnym. Trudno o bardziej pewny znak, że trafiliśmy na coś ważnego, kiedy 25 żydowskich stron internetowych wyskakuje, by oznajmić nam “Nie ma tu nic do oglądania”.

    City jest centrum i bazą macierzystą światowego sektora bankowego i ubezpieczeniowego. Jest siedzibą Banku Anglii (który został rzekomo sprywatyzowany, ale nadal jest własnością Rothschildów), siedzibą Lloyd’s of London,[4] [5] i dosłowna siedziba wielu głównych banków świata (niektóre z nich znacie, a o wielu nigdy nie słyszeliście). Nadal znajduje się w nim siedziba główna dawnej Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej,[6] [7] [8] , która zawsze była żydowską firmą chazarską i niewątpliwie największą organizacją przestępczą w historii świata – do dnia dzisiejszego – i której archiwa są nadal zamknięte dla świata z uzasadnionych powodów. City of London jest również siedzibą najstarszej świątyni masońskiej na świecie. Nasze podręczniki historii mówią nam, że początki masonów są zagubione w historii, ale to nie jest do końca prawda. Masoneria była żydowskim kultem, który został sformalizowany w City na początku lat 1700[9].

    Prawno-polityczne relacje między londyńskim City a Wielką Brytanią są nieco niejasne. Z jednej strony City przynajmniej teoretycznie podlega (lub może podlegać) niektórym przepisom prawa brytyjskiego, choć w praktyce rzadko, jeśli w ogóle ma to miejsce z powodów, które opiszę poniżej. Z drugiej strony, City jest tak bardzo suwerenne, że zarówno prawo brytyjskie, jak i prawo samego City zabraniają królowi Anglii nawet wjazdu do City of London bez uprzedniego uzyskania “specjalnego zaproszenia”, który to proces jest zbyt skomplikowany, by go omawiać. Ceremonia zaproszenia nie jest wymagana przez prawo, ale samo zaproszenie jest.[10]

    Czytelnicy mogą nie wiedzieć tego, że demokracje mogą mieć “aromaty”, a wersja brytyjska jest jedną z takich o bardzo wyraźnym aromacie. W tym przypadku, na podłodze parlamentu brytyjskiego, bezpośrednio naprzeciwko marszałka Izby, znajduje się specjalne krzesło[11].

    Wyobraźcie sobie, że jest to rodzaj tronu. Osobą zajmującą to krzesło jest przedstawiciel londyńskiego City, któremu towarzyszy sześciu prawników. Jego celem jest monitorowanie całej debaty w Parlamencie Brytyjskim i szczegółowe badanie wszystkich proponowanych i projektowanych aktów prawnych w celu określenia ich ewentualnego wpływu na “interesy” lub działania City of London, a także podjęcie odpowiednich działań, jeśli te interesy miałyby ulec naruszeniu. Owe “odpowiednie działania” nieuchronnie prowadzą do unicestwienia ustawy. Niekoniecznie odbywa się to siłą, ale poprzez coś, co możemy nazwać “lobbingiem”, czasami poprzez wymuszenia, a często po prostu poprzez wszechobecny wpływ na brytyjskich polityków.

    Dostępnych jest wiele artykułów informacyjnych na temat rodzaju i zakresu lobbingu prowadzonego przez City w celu zapewnienia sobie posłuszeństwa ze strony brytyjskiego parlamentu. Zespół usług finansowych należący do City wydaje grubo ponad 100 milionów dolarów rocznie na spotkania, kolacje, przekupywanie i zaspokajanie seksualne brytyjskich polityków i regulatorów. Jednym z miejsc, w którym można się stołować jest bogaty Guildhall, który nawet goście wysokiego szczebla opisują jako “odurzający” z powodu ogromnej mocy, jaka zasiada w tym pomieszczeniu.

    Istnieje znacznie ponad 100 różnych organizacji City i ponad 800 osób zaangażowanych w zapewnienie stabilności, tajności i nieopodatkowanego statusu dla działalności City.[12] [13] Grupy te wielokrotnie odnoszą sukcesy w obniżaniu podatków bankowych i ubezpieczeniowych, które pozwalają im zaoszczędzić miliardy. Odnoszą również znaczące sukcesy w eliminowaniu proponowanych przepisów dotyczących jakiegokolwiek rodzaju nadzoru lub działań “strażniczych”, które miałyby na celu nadzorowanie nie tylko działalności bankowej, ale również spółek notowanych na londyńskiej giełdzie. Udało im się nawet udaremnić plan emerytalny przeznaczony dla pracowników nisko opłacanych oraz tymczasowych. Nie mam pojęcia, jak i dlaczego taka proponowana ustawa mogłaby wpłynąć na “interesy” City, ale oni uznali, że tak jest i ustawa została odrzucona.[14] [15]

    Wielu uważa, że City stawia swoje interesy ponad interesami narodu i oczywiście mają rację, o czym świadczy długi ciąg takich legislacyjnych “zwycięstw” nad Parlamentem. “Przez prawie 1000 lat, City of London Corporation opierała się praktycznie każdej próbie monarchów, rządów czy poddanych, by ograniczyć jej ogromne bogactwo finansowe i wpływy. Taki jest polityczny i ekonomiczny wpływ Korporacji, że dziś niektórzy sugerują, że państwo brytyjskie, zamiast kontrolować Korporację, w rzeczywistości jest jej podporządkowane.”[16]

    Według Financial Times, “… ponieważ korporacja ma prawo do specjalnych przywilejów podatkowych i prawnych, czyni to z niej wyspę offshore wewnątrz Wielkiej Brytanii i raj podatkowy we własnym zakresie, i daje tym, którzy posiadają firmy w jej granicach, wyraźną przewagę nad wszystkimi innymi.”[17]

    Ale prawdą jest również, że Żydzi w City mają brytyjskich polityków tak bardzo w kieszeni, że nawet premier Wielkiej Brytanii będzie lobbował przeciwko wszelkim regulacjom, które mogłyby przeszkadzać przestępstwom finansowym City.[18] Brytyjska Partia Pracy próbowała swego czasu uzyskać elektorat wewnątrz City, by mieć władzę do naprawy pewnych ekscesów od wewnątrz, ale poniosła klęskę.[19]

    City, raje podatkowe i przepływy pieniężne

    Londyńskie City jest niewątpliwie “rajem podatkowym”. Nie jest to szczególnie istotne dla naszego głównego tematu, więc nie będę się nad tym rozwodził, poza stwierdzeniem, że żydowscy bankierzy, którzy zarządzają City, robią to w połączeniu z prawie wszystkimi rajami podatkowymi na świecie, a pieniądze przepływają przez owe labirynty w taki sposób, aby na zawsze ukryć źródło i właściciela funduszy.

    Nie jest tajemnicą wymagającą cichej dyskusji, że prawie wszystkie pieniądze pochodzące z handlu narkotykami na świecie wracają do City, gdzie są prane przez żydowskie banki, zwłaszcza HSBC, ale także inne. Podobnie, powszechnie wiadomo, że dyktatorzy, oligarchowie, legalni i nielegalni handlarze bronią, złodzieje bankowi, złodzieje klejnotów, bossowie niewolnictwa seksualnego i ogólnie przestępcy – w naturalny sposób kierują swoje pieniądze do żydowskich banków w City w celu ich wyprania, zapewnienia anonimowości oraz prywatności i bezpieczeństwa.

    Przez setki lat City było bezpiecznym depozytariuszem żydowskich funduszy uzyskanych z handlu niewolnikami,

    Oto kilka wzmianek, które opisują City of London jako ” Globalna pajęcza sieć oszustwa”[23], jedna autorstwa brytyjskiego Guardiana twierdząca, że “Redukcja City to jedyny sposób na powstrzymanie rozkwitu światowych przestępców w Wielkiej Brytanii”[24], oraz dwie inne interesujące[25].

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Kontrrewolucja.net