36 rocznica śmierci doktora-mordercy

W historii III Rzeszy było bardzo wielu ludzi, którzy zasłużyli na miano okrutnych bestii. Wymieniając ich nazwiska i poznając historię tych ludzi, wielu odczułoby ogromny strach. Jedną z takich osób był Józef Mengele, który nosił tytuł doktora. Dziś mija 36 lat od jego śmierci.

Urodził się 16 marca 1911 roku w Gunzburgu. Pochodził z bardzo religijnej rodziny. W 1930 roku wyjechał do Monachium na studia medyczne i właśnie tam narodziła się jego fascynacja narodowym socjalizmem.

W styczniu 1937 roku zdobył pracę w Instytucie Dziedziczności, Biologii i Czystości Rasowej Trzeciej Rzeszy we Frankfurcie. Najbardziej interesowały go badania na bliźniętach. W maju tego samego roku wstąpił do NSDAP i szybko wspinał się po partyjnych szczeblach kariery. Rok później był już w SS, a w 1940 roku wstąpił do Wehrmachtu.

W maju 1942 roku rozpoczęła się jego historia jako lekarza w Auschwitz-Birkenau. Tam poznał dr Eduarda Wirhsa, który był znany z tego, że wypróbowywał na więźniach Auschwitz nowe leki o kryptonimach: B-1012, B-1O34,. B-1O36, 3582, P-111. Więźniowie byli najpierw zarażani, by później testować na nich środki zwalczające choroby. Większość osób poddanych eksperymentom umierało. Sponsorem i zleceniodawcą eksperymentów była firma Bayer.

Lekarz – morderca

Doktor Mengele w obozie koncentracyjnym zajmował się m.in. badaniem cygańskich dzieci chorych na raka wodnego. Jego „badania” polegały na uśmiercaniu ich i przeprowadzaniu na zwłokach histopatologii. Znane są przykłady wysyłania kończyn, głów i narządów dzieci do Akademii Medycznej w Grazie.

Kolejnym jego zainteresowaniem były osoby, które posiadały niecodzienne cechy fizyczne (np. karły, bliźnięta). Eksperymenty Mengelego były przeprowadzane bez znieczulenia, co wiązało się z nieludzkim cierpieniem dla osoby „badanej”. Należy wziąć pod uwagę również fakt, że taki „zabieg” mógł trwać nawet kilka godzin i bardzo często kończył się śmiercią „pacjenta”. Można też stwierdzić, że doprowadzanie do śmierci było podstawą rozpoczęcia strasznych eksperymentów i sekcji zwłok.

Innym przykładem bestialstwa tego człowieka była likwidacja całego obozu cygańskiego, przez co do komór gazowych trafiło 1987 osób. W 1944 roku w żydowskie święto Yom Kippur uśmiercił około tysiąca żydowskich dzieci.

Ucieczka przed sądem

17 stycznia 1945 roku Jozef Mengele musiał uciekać z Auschwitz, ponieważ do bram niemieckiego obozu zbliżała się Armia Czerwona. Swoje kroki skierował do Gross Rosen (okolice Wałbrzycha), a następnie ruszył w stronę zachodu, aż dotarł do Saaz w Sudetach. Tam został przyjęty do składu medycznego w zmotoryzowanym szpitalu polowym.

Po chwilowym pobycie ruszył dalej i dotarł aż do Bawarii, gdzie został pojmany przez Aliantów. Niemiecki doktor miał wtedy niebywałe szczęście, ponieważ z powodu braku tatuażu z grupą krwi (świadectwo przynależności do SS) został zwolniony.

W maju jednak jego nazwisko pojawiło się na liście poszukiwanych zbrodniarzy wojennych. Trafił do obozu, jednak szybko z niego uciekł. ONZ ścigało go praktycznie przez całe Niemcy. Ostatecznie Mengele zdołał się dostać na pokład statku North King i uciekł do Buenos Aires w Argentynie, gdzie się ustatkował. Poszukiwania „Anioła Śmierci” nie ustały i niedługo później znów musiał uciekać, tym razem do Paragwaju, a stamtąd do Brazylii.

Aryjskie miasto bliźniąt

O jego pobycie w Brazylii krążyło wiele plotek. M. in. miał tworzyć tam specyfiki mogące kształtować w łonach matek bliźnięta o cechach odpowiadającym rasie aryjskiej. Sytuacja dotyczyła niezwykłego czasu narodzin wielu dzieci w miasteczku Candido Godoi.

O niemieckim lekarzu wspomina co najmniej kilku mieszkańców, a jeden z farmerów potrafił bez problemów wskazać go na zdjęciu. Mówiono, że interesował się kobietami w ciąży, którym rzekomo podawał nieznane lekarstwa.

Archiwum narodzin wykazało, że bliźnięta w tymże miasteczku rodziły się częściej niż gdziekolwiek indziej.

Śmierć „Anioła”

Umarł będąc na wolności. W 1979 roku podczas kąpieli w rzece doznał udaru i utonął. Rolf, syn „Anioła Śmierci” mówił, że jego ojciec pod koniec życia wyglądał na osobę kompletnie załamaną.

Historia tego człowieka dobitnie wskazuje, do czego może doprowadzić człowieka chora ambicja i ślepe zapatrzenie w ideologię. Zastanawiające jest to, że ten zbrodniarz nigdy nie został osądzony za swoje czyny. Obecnie tym faktem zajmuje się Instytut Pamięci Narodowej (WIĘCEJ TUTAJ).

Źródło: Konflikty.pl, Newsweek.pl

Przekaż wieści dalej!

Marcin Szczęsny

Student dziennikarstwa w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Więcej artykułów autora

Śledź mnie na:
Facebook

Marcin Szczęsny

Student dziennikarstwa w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Kontrrewolucja.net