75 lat bitwy o Narwik

Samodzielna Brygada Podhalańska pod Narwikiem, foto: Wikimedia Commons
Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich pod Narwikiem, foto: Wikimedia Commons

Przed 75 laty hitlerowskie Niemcy poznały smak pierwszej militarnej porażki. Miało to miejsce w Narwiku, na północy Norwegii.

W kwietniu 1940 roku Hitler zdecydował się zaatakować kraje skandynawskie: Danię i Norwegię. Szwecja ogłosiła – podobnie jak w czasie I wojny światowej – neutralność. Natomiast Finlandia, odpierając sowiecką napaść w grudniu 1939, została zmuszona w marcu 1940 roku do podpisania traktatu pokojowego z ZSSR. Za cenę utraty części swojego terytorium i kontrybucji na rzecz sowieckiego agresora, uchroniła jednak swoją niepodległość.

Wobec militarnej potęgi Niemiec, przeciwnicy okazali się całkowicie bezradni. O ile Duńczycy praktycznie poddali się bez walki, o tyle armia norweska stawiała najeźdźcom dzielny opór. Wolę kontynuacji walki ogłosił król Haakon VII, który wraz z rządem znalazł się na emigracji w Wielkiej Brytanii. Potem, w ramach koalicji antyhitlerowskiej, aktywnie w walkach uczestniczyły 2 norweskie dywizjony lotnicze, marynarka wojenna i handlowa.

„Turyści Sikorskiego” w akcji

Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich została sformowana we Francji na mocy decyzji Naczelnego Wodza Wojska Polskiego gen. Władysława Sikorskiego 15 stycznia 1940 roku. W jej skład wchodziły cztery zmotoryzowane bataliony piechoty. Była wzorowana organizacyjnie na francuskiej brygadzie strzelców alpejskich. Brygadą dowodził gen. bryg. Zygmunt Bohusz-Szyszko. Liczyła ok. 5000 żołnierzy i była wyekwipowana w sprzęt francuski.

Żołnierze i oficerowie Brygady wywodzili się spośród oddziałów, które po klęsce wrześniowej zostały internowane w Rumunii i na Węgrzech. Stamtąd, różnymi drogami, przedostawali się via Bałkany na Bliski Wschód i potem do Francji. Goebbels złośliwie nazywał polskich żołnierzy „turystami Sikorskiego”, czego Niemcy w niedługim czasie mieli gorzko pożałować.

Norwegia zamiast Finlandii

Według zamysłu sztabowców francuskich, Brygada początkowo miała znaleźć się w ramach francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego i w jego składzie walczyć z Finami w tzw. wojnie zimowej przeciw ZSSR. Agresja sowiecka na Finlandię stała się jaskrawym przykładem imperialnej polityki „miłującego pokój” ZSSR. Stalin, ośmielony sukcesem Hitlera w Polsce, zapragnął mieć również swój własny „Blitzkrieg” i w grudniu 1939 wydał rozkaz napaści na Finlandię. Wojna okazała się „prestiżową” i militarną klęską ZSSR. Jako agresor 14 grudnia 1939 został usunięty z Ligii Narodów. Walki w warunkach surowej fińskiej zimy okazały się mordercze dla sowieckich armii i kompromitująco obnażyły ich organizacyjną słabość (powtórka nastąpi po 22 czerwca 1941).

Plany te pokrzyżowało poddanie się Finlandii. Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich została wysłana 8 maja 1940 roku do Norwegii i tam wzięła udział w walkach o Narwik.

Desant wojsk sprzymierzonych na północy Norwegii był dla Niemców niemiłą niespodzianką. Aliancki korpus ekspedycyjny miał przeciw sobie znacznie mniejsze siły niemieckie pod dowództwem gen. Dietla, które liczyły niewiele ponad 4 tys. żołnierzy. Głównym celem aliantów był niezamarzający port w Narwiku, który był głównym centrum przeładunkowym szwedzkiej rudy żelaza (korzystali z niej zarówno Niemcy, jak i Anglicy). Siły aliantów liczyły ponad 24 tysiące żołnierzy, wspierane były przez niezwyciężoną Royal Navy.

foto: Wikimedia Commons
foto: Wikimedia Commons

Udział Polaków

W przededniu inwazji na Norwegię, 8 kwietnia ok. godziny 11, okręt podwodny ORP „Orzeł” wykrył na wodach Morza Północnego statek płynący bez bandery. Niedokładnie zamalowana nazwa – „Rio de Janeiro” – i port macierzysty (Hamburg) wskazywały, że jest to niemiecki transportowiec. Statek w ramach operacji „Weserübung” – inwazji hitlerowskiej na Norwegię – przewoził ok. 400 żołnierzy niemieckich i sprzęt wojskowy, przeznaczony do desantowania w Bergen. Został jednak zatopiony przez ORP „Orzeł”, zaś wiadomość o przygotowania niemieckiego ataku na Norwegię została natychmiast przekazana dowództwu Royal Navy.

Na samym początku operacji lądowania w Narwiku, 4 maja 1940 roku pierwszą dotkliwą stratą było zatonięcie niszczyciela ORP „Grom” we fiordzie Rombaken. Mimo ognia przeciwlotniczego, okręt został trafiony bezpośrednio pojedynczą niemiecką bombą, która, wpadając przez komin, wybuchła w maszynowni. Zatonął w ciągu zaledwie kilku minut, zabierając za sobą na dno 59 marynarzy.

Kolejna ofiarą padł transatlantyk m/s „Chrobry”, który transportował oddziały brytyjskie do Norwegii. Pełniąc rolę statku flagowego konwoju, został 14 maja 1940 zbombardowany przez samoloty niemieckie w Vestfjord w pobliżu portu Bodø. Na pokładzie wybuchł gwałtowny pożar, którego nie udało się opanować. W pożarze zginęło wielu przewożonych żołnierzy i 12 członków załogi. Okręt, mimo wybuchów amunicji, utrzymywał się na wodzie. W końcu został zatopiony następnego dnia torpedą zrzuconą z brytyjskiego samolotu pokładowego startującego z lotniskowca HMS „Ark Royal”.

Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich toczyła walki z Niemcami, rozpoznając nieprzyjacielskie pozycje i przygotowując się do decydującego uderzenia. Sytuacja w trakcie działań uległa zmianie, ponieważ w tym samym czasie Hitler szykował się do napaści na Francję, zajmując wcześniej kraje Beneluksu. Mimo decyzji o ewakuacji i powrocie wojsk korpusu do Francji, zdobycie Narwiku stało się koniecznością. Atak rozpoczął się w nocy z 27 na 28 maja. Alianci po zażartych walkach zdobyli miasto i port w Narwiku. Miasto było w dużym stopniu zniszczone przez niemiecki ostrzał artyleryjski i naloty Luftwaffe. Polscy żołnierze mieli w tym zwycięstwie znaczący udział. Była to również okazja do swoistego rewanżu za wrzesień 1939. Po bitwie, dowodzący wojskami francuskimi gen. Bethouart, skierował do gen. Bohusza-Szyszko gratulacje i wyrazy uznania dla poświęcenia i bitności Polaków. W trakcie walk o Narwik zginęło 97 polskich żołnierzy, 189 zostało rannych, 28 zaginęło.

Obchody zwycięstwa w Narwiku

„Våre allierte, vår sikkerhet” (Nasi alianci, nasze bezpieczeństwo) – pod takim hasłem odbywały się w Narwiku obchody 75 rocznicy zdobycia miasta i portu przez połączone siły angielsko-francusko-polskie, przy współudziale żołnierzy norweskich.

W uroczystościach uczestniczyli, ze strony norweskiej następca tronu książę Haakon Magnus, minister obrony Ine Eriksen Søreide oraz burmistrz miasta Tore Nysæter. Stronę polską reprezentowała m.in. minister kultury Małgorzata Omilanowska. Łącznie w uroczystościach wzięło udział ponad 1,3 tys. gości, w tym także jeden z żyjących jeszcze polskich weteranów bitwy. W programie znalazły się elementy wojskowej musztry oddziałów norweskich, parada główną ulicą miasta i przemarsz orkiestr wojskowych, z udziałem naszej orkiestry Podhalan w charakterystycznych pelerynach i nakryciach głowy. Delegacje złożyły wieńce w kwaterach poległych żołnierzy oraz wzięły udział w okolicznościowym koncercie i spotkaniu w Muzeum Wojennym w Narwiku.

Wdzięczność dla polskich żołnierzy

Każdorazowo rocznicowe obchody walk o Narwik są okazją do kierowania pod adresem Polski oraz polskich bohaterów wielu słów uznania i sympatii. Przedstawicielka norweskiego rządu podkreśliła kluczową rolę, jaką polscy marynarze i żołnierze odegrali w walkach o miasto. Wyraziła też zadowolenie, że może przeżywać uroczystości rocznicowe w towarzystwie gości z Polski. W trakcie uroczystości książę następca tronu specjalnie ciepło pozdrowił jedynego żyjącego jeszcze polskiego weterana bitwy, 94-letniego Ottona Zygmunta Hulackiego, wręczając mu pamiątkowy medal.

W ocenie norweskich mediów, bitwa o Narwik urasta do symbolu jedności i siły sprzymierzonych państw. W czasie zacieśniania europejskiej współpracy wojskowej, słowa te nabierają szczególnego znaczenia. Również o tym wspomniała norweska minister obrony. – W Narwiku Norwegowie walczyli ramię w ramię z polskimi, francuskimi i brytyjskimi żołnierzami – powtórzyły słowa Ine Eriksen Søreide norweskie media. – To był początek solidarności, na której dziś opiera się NATO – wskazała norweska minister.

– Podczas II wojny światowej w Narwiku toczyły się wyjątkowo ciężkie walki. Nasze okolice to wysokie góry i głębokie doliny. Żołnierze walczyli tu bez przerwy, dzień i w nocy przez dwa miesiące. Ponad 8,5 tys. z 35 tys. walczących straciło życie – powiedział Ulf-Erik Torgersen z Muzeum Wojennego w Narwiku w wywiadzie dla portalu NRK.

Północ Norwegii była kluczowym miejscem realizacji planów Hitlera. Działania bojowe i walki wokół Narwiku zakończyły się niejednoznacznie. Mimo taktycznego zwycięstwa aliantów, Niemcy zachowali kontrolę nad północną Norwegią, co odegra również później rolę w walkach o Murmańsk i działaniach na wodach Arktyki przeciwko konwojom z uzbrojeniem i zaopatrzeniem wojskowym kierowanym z Wlk. Brytanii do Rosji Sowieckiej.

Źródła: Bjørn Bratbak – „Losy niezagubione” (oryg. „Polsk grinifange – norsk sjøkaptein”, wyd. Bellona, Warszawa, 2008, nrk.no, nrk.no, aftenposten.no

foto: Wikimedia Commons
foto: Wikimedia Commons

Przekaż wieści dalej!

Grzegorz Mucha

Z urodzenia Warszawiak, z zamiłowania historyk, z wykształcenia administratywista i politolog, z potrzeby serca publicysta, z przekonania prawicowiec

Więcej artykułów autora

Grzegorz Mucha

Z urodzenia Warszawiak, z zamiłowania historyk, z wykształcenia administratywista i politolog, z potrzeby serca publicysta, z przekonania prawicowiec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.