Uczony, medialny, wierzący

foto: Villanova Law Library, licencja CC BY-SA 2.0 via Flickr.com
foto: Villanova Law Library, licencja CC BY-SA 2.0 via Flickr.com

W XX wieku żył pewien człowiek, który występował w radiu. Nie był to jednak zwykły prezenter. Mowa bowiem o katolickim biskupie i filozofie. A nazywał się Peter John Sheen.

Właściwie nazywał się Fulton John Sheen. Nikt nie spodziewał się, że stanie się znany na całe Stany Zjednoczone, a potem na cały świat. Urodził się 8 maja 1895 roku w El Paso w stanie Illinois. Jego rodzina nie była wyróżniająca się: ojciec, matka i czterech synów. To, co charakteryzowało rodzinę, to pobożność.

Wiara i rozum

Ojciec i matka nauczyli swoje dzieci, także Petera, odmawiać różaniec. Widać dzieciom się to spodobało, bowiem odmawiano go w domu państwa Sheen co wieczór. Rodzice i dzieci wspólnie modlili się na paciorkach za wstawiennictwem Matki Bożej w kraju, gdzie dominował, podobnie jak w stanie Illinois, protestantyzm.

Jednak to nie zrażało rodziny Sheenów. Peter został ministrantem w bardzo młodym wieku. Czy ten okres sprawił, że został kapłanem? Nie wiadomo. Jednak w 1963 roku w „The Priest is Not His Own” napisał: „Jakże owocną winnicą powołań jest zakrystia! Widok kapłana modlącego się przed Mszą świętą jest w stanie bardziej wpłynąć na powołanie ministranta niż lektura tysiąca pobożnych i inspirujących książek.”

Przyszły biskup, podobnie jak jego bracia, odznaczał się wyjątkową inteligencją. Nasz bohater rozwijał w sobie tę cechę. Po skończeniu szkoły średniej, wstąpił do seminarium duchownego w St. Paul. Potem kontynuował studia i obronił doktorat w Waszyngtonie. To jednak nie był koniec kariery naukowej. W 1919 roku przyjął święcenia kapłańskie, po których wyjechał kontynuować studia w Leuven w Belgii. Znajdował się tam wówczas prestiżowy uniwersytet. Na tejże uczelni zdobył – jako pierwszy Amerykanin – nagrodę kardynała Merciera za najlepszy traktat filozoficzny.

Nie bać się mediów

Arcybiskup Peter John Sheen był patriotą. Dlatego chciał służyć w swojej ojczyźnie. W jednym ze swoich późniejszych tekstów miał napisać, że „Patriotyzm jest formą pobożności, istnieją bowiem trzy podstawowe formy pobożności: miłość Boga, miłość bliźniego oraz miłość ojczyzny. Każda z nich oparta jest na sprawiedliwości.”

Powrócił więc do Stanów Zjednoczonych, do swojej rodzinnej diecezji Peoria. Oprócz tego, wykładał na uniwersytecie w Waszyngtonie. Szybko zyskał rozgłos. Wielu Amerykanów opowiadało o wielkim rekolekcjoniście, Fultonie Sheenie. Znano go jako wielkiego rekolekcjonistę, kaznodzieję oraz nauczyciela.

W 1930 roku zaczął prowadzić audycję radiową. Pod jej wpływem nawróciły się znane i ważne osobistości. W szczytowym momencie audycji arcybiskupa słuchały aż cztery miliony Amerykanów! Jednak to nie jedyne medialne przedsięwzięcie tego kapłana. W 1951 roku zaczął prowadzić co tydzień program telewizyjny po tytułem: „Życie jest warte przeżycia” (Live is Worth Living). Audycja ta była cyklem wywiadów na różne tematy, które arcybiskup prowadził na żywo.

Ten program także okazał się strzałem w dziesiątkę. Arcybiskup bił rekordy popularności w telewizji amerykańskiej. W dwóch seriach, program nadawany był w telewizji przez 15 lat. Święty Maksymilian Maria Kolbe mawiał: „Możemy wybudować wiele kościołów. Ale jeśli nie będziemy mieli własnych mediów, te kościoły będą puste.” Patrząc na arcybiskupa Sheena, nasz polski święty w niebie musiał pękać z dumy.

Niepoprawny politycznie, konkretny i ponadczasowy

W USA inaczej patrzono na Związek Radziecki niż u nas. Pod koniec II wojny światowej bolszewickie siedlisko zła uważano za naprawdę demokratyczne państwo. Większość Amerykanów widziała w ZSRR sojusznika. Ale nie Fulton. Gdy nawet duchowni chcieli wmawiać mu, że kraina bolszewików przemieniła się, odparł: „Spędziłem życie na studiowaniu komunizmu i jestem przekonany, że zamierzają zająć Europę Wschodnią.” Jak wiemy z perspektywy czasu, miał rację.

Ze względu na jego niepoprawność polityczną, która często idzie w parze z mówieniem prawdy, jego audycje były monitorowane.

Jego słowa odnosiły się także do kapłanów. W artykule „Those Mysterious Priests” w 1974 roku napisał: „Kapłan jest tym, który czyni Chrystusa widzialnym. Ludzie widzą w świątobliwym kapłanie Chrystusa i pragną nawet dotknąć jego szat, tak jak dotykali szat Chrystusa. Dzieci przychodzą do niego bez obaw; niekatolicy traktują go z szacunkiem, jakim rzadko darzą innych. Stopień, w jakim kapłan przywodzi dusze do Chrystusa jest również stopniem, w jaki może on odwodzić dusze od Chrystusa.” Jakże aktualne są jego słowa w odniesieniu do duchownych – także w Polsce – którzy rzucają sutannę oraz swoje przyrzeczenia, by głosić swoją własną naukę.

Zapewne ze względu na jego stanowczość i determinację w nazywaniu rzeczy po imieniu rzadko można o nim usłyszeć. Jego nauka, podobnie jak Chrystusa, jest nieraz trudna do przyjęcia. W racjonalny sposób podważa wiele „usprawiedliwień” dotyczących odrzucenia wiary, porzucenia patriotyzmu oraz pracy na rzecz innych.

Uczony błogosławiony

foto: Wikimedia Commons
foto: Wikimedia Commons

Do końca życia wygłaszał płomienne i konkretne kazania. Zachowało się też wiele nagrań jego nauk. Przez całe swoje życie napisał 66 książek i jeszcze więcej artykułów. Zdecydowaną większość można znaleźć w Internecie (także w tłumaczeniu na język polski). Nie przestał działać zarówno naukowo jak i również jako duszpasterz nawet wtedy, gdy zdiagnozowano u niego chorobę serca.

W 1979 roku, podczas wizyty papieża, Jana Pawła II, nazwany został „wiernym synem Kościoła”. Pan wezwał go do siebie w grudniu tego samego roku, gdy świątobliwy i uczony kapłan był w swej kaplicy przed Najświętszym Sakramentem.

W 2002 roku otwarto jego proces beatyfikacyjny. 10 lat później papież Benedykt XVI zatwierdził dekret o heroiczności cnót arcybiskupa Fultona Sheena. Od trzech lat więc przysługuje mu tytuł Czcigodnego Sługi Bożego.

Lubię ludzi konkretnych, którzy nie boją się prawdy i nazywają rzeczy po imieniu. Nawet, jeśli prawda jest bolesna, to lepsze jest to od miałkości i bylejakości. Na koniec więc słowa Czcigodnego Sługi Bożego Fultona Johna Sheena, które zawarł we „Wstępie do religii”: „Ateizm, w dziewięciu przypadkach na dziesięć, rodzi się z łona nieczystego sumienia. Niewiara rodzi się z grzechu, a nie z rozumu.”

Tekst ukazał się w Katolickim Miesięczniku dla Młodzieży „Wzrastanie”, nr 4 (312) 2015

Przekaż wieści dalej!

Dominik Cwikła

Rzymski katolik, mąż, dziennikarz, aktywny obrońca życia. Jestem założycielem i redaktorem naczelnym portalu Kontrrewolucja.net, prowadzę również programy w telewizji internetowej "Krul TV". Wydałem też Gazetę "Rycerstwo", prowadziłem audycję historyczno-rozrywkową "Tak było" oraz w Radiu Strefa Chwały audycję historyczną "Christian Story". Dotychczas pisałem na kilku portalach i w kilku gazetach, m.in. jako wicenaczelny wSensie.pl oraz dziennikarz nczas.com czy też Mediów Narodowych. Obrońca życia, monarchista, bezpartyjny.

Więcej artykułów autora - Strona autora

Śledź mnie na:
TwitterFacebookYouTube

Dominik Cwikła

Rzymski katolik, mąż, dziennikarz, aktywny obrońca życia. Jestem założycielem i redaktorem naczelnym portalu Kontrrewolucja.net, prowadzę również programy w telewizji internetowej "Krul TV". Wydałem też Gazetę "Rycerstwo", prowadziłem audycję historyczno-rozrywkową "Tak było" oraz w Radiu Strefa Chwały audycję historyczną "Christian Story". Dotychczas pisałem na kilku portalach i w kilku gazetach, m.in. jako wicenaczelny wSensie.pl oraz dziennikarz nczas.com czy też Mediów Narodowych. Obrońca życia, monarchista, bezpartyjny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.