Antybakteryjny makijaż i 100 lat antymaseczkowej tradycji – „Wielkie zarazy ludzkości” (RECENZJA)

Przedstawiam państwu pozycję wydawnictwa Fronda, dzieło Macieja Rosalaka, które zabierze nas w pasjonująca opowieść o największych epidemiach w historii naszej cywilizacji. Po drodze dowiemy się wielu ciekawostek ze świata historii medycyny, nie jeden raz zadziwimy się zabiegami autora i nawet może troszkę uśmiejemy.
Pierwsze wrażenia

Do naszych rąk trafia przyciągająca uwagę książka, równe 350 stron papieru, zapełnionego literkami i obrazkami. Pierwsze wrażenie dotyczące wyglądu jest zdecydowanie pozytywne, sama okładka jest estetyczna.

Szczególną uwagę zwraca wariacja na temat obrazu „Dziewczyna z perłą” Jana Vermeera, z maseczką i krążącymi wokół niej wirusami. Naprawdę ciekawy zabieg. Grzbiet okładki prezentuje się mniej ciekawie, gdyż mamy tam do czynienia z nieciekawym układem kolorów, co zwyczajnie razi w oczy.

Czwarta strona prawie bez zarzutu. Prawie, bo połączenie białego z pomarańczowym jest dla niektórych nieczytelne. W zasadzie tyle o okładce.

Wartość zawartości

Zanim przejdę do oceny treści, warto zaznaczyć co sama książka zawiera. Przeczytamy o wpływie wielkich chorób na cywilizację ludzką, o rozwoju medycyny i przyjrzymy się największym pandemiom, z jakimi miał styczność nasz gatunek, czyli między innymi, dżuma, czarna ospa czy hiszpanka. Warto też zaznaczyć, że pozycja obejmuje towarzyszący nam obecnie Covid-19.

Styl Macieja Rosalaka jest bardzo przyjemny, książkę czyta się bez trudu. Jest to idealne połączenie sporej dawki wiedzy, ale podanej w przystępny, zorganizowany sposób. We wstępie już trafia do nas spora doza informacji. Jednak nie przytłacza to, wręcz przeciwnie. W ten sposób autor bardzo skutecznie zachęca do lektury, a wręcz wprowadza pewne napięcie, związane z oczekiwaniem na kolejny rozdział.

Samo podanie wiedzy jest wykonane na wysokim poziomie. Nie zostajemy zarzuceni mnóstwem dat. Nie występuje też lawina terminów. Dostajemy miły dla oka i przyjemny do czytania tekst, z wieloma humorystycznymi wstawkami. Jedyne, co drażni, to wartościowanie przez autora określonych badań historycznych. Dokładnie rzecz ujmując, zdarzyło się, że aby nieco złagodzić obraz jednego z wydarzeń, Rosalak przytacza drugie, o wiele gorsze wydarzenie. Zdecydowanie razi taki sposób działania, odbierający czytelnikowi możliwość wydania własnej opinii o opisywanym procederze. Na szczęście nie zdarza się to bardzo często, ale nadal czuć, że w większości dzieła, opinia wydawana jest za nas.

Czy jest to wielki problem? To już zależy od indywidualnego podejścia do tematu, ale mi przeszkadzało.

Zachwyca czy nie zachwyca?

Czas wreszcie rozstrzygnąć wartość książki. Czy jest dobrą lekturą na pandemiczne czasy? Zdecydowanie tak. Czy jest odpowiednia dla nastolatka, chcącego pogłębić swoją wiedzę historyczną? Jak najbardziej.
Czy jest odpowiednia dla epidemiologa, chcącego badać przebieg chorób cywilizacyjnych? Nie.

Jednak każdy, kto lubi czytać literaturę popularnonaukową, przedstawiającą historię w sposób prosty i przyjemny, powinien sięgnąć po „Wielkie Zarazy Ludzkości”.

Książka jest dostępna do zamówienia na stronie wydawnictwa Fronda

Przekaż wieści dalej!

Mikołaj Matuszyk

Mikołaj Matuszyk

Pianista, dyrygent, fan Beethovena, drugiej ligi żużlowej, japońskiej motoryzacji i szeroko pojętego zbiorkomu. W wolnych chwilach zamienia się w modelarza amatora, albo reżysera. też amatora. Gdy nikt nie patrzy lubi zająć się Lego, a gdy ktoś patrzy czyta

Więcej artykułów autora

Mikołaj Matuszyk

Mikołaj Matuszyk

Pianista, dyrygent, fan Beethovena, drugiej ligi żużlowej, japońskiej motoryzacji i szeroko pojętego zbiorkomu. W wolnych chwilach zamienia się w modelarza amatora, albo reżysera. też amatora. Gdy nikt nie patrzy lubi zająć się Lego, a gdy ktoś patrzy czyta

One thought on “Antybakteryjny makijaż i 100 lat antymaseczkowej tradycji – „Wielkie zarazy ludzkości” (RECENZJA)

  • Avatar
    18 grudnia 2020 at 01:51
    Permalink

    Świetna recenzja. Zwłaszcza ocena czwartej strony.

    Już 75 lat nieustannie czytamy, czytamy, dyskutujemy, analizujemy, ględzimy, kłócimy się i co? Większego syfu w naszych dziejach jeszcze nie było. Bo nie, bo bezkrwawa transformacja to żaden sposób na niepodległość! A teraz ktoś nam chce wstrzykiwać sobie tylko znany zajzajer.

    A dzielny ‚polski’ naród dostaje maślanych oczu i stuporu umysłowego!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Enable Notifications    OK No thanks