Poetycka podróż przez życie biskupa. Kim był prawdziwy święty Mikołaj? (RECENZJA)

Szósty grudnia, dla wielu także 24-ty dzień tegoż miesiąca kojarzą się jednoznacznie z prezentami, które z radością przynosi św. Mikołaj. Jednak na przestrzeni wieków jego wizerunek został wypaczony w znacznym stopniu. Zatem czas najwyższy powrócić do korzeni i odpowiedzieć sobie na pytanie kim był prawdziwy Święty Mikołaj.
Biskupia czerwień i format dla każdego

Gdyby zapytać setkę losowych ludzi „jakie kolory kojarzone są najczęściej ze świętami Bożego Narodzenia”, z pewnością większość odpowiedzi brzmiałaby „biały i czerwony”. Nic więc dziwnego że i książka o świętym, kojarzonym z tym dniem, jest utrzymana w takiej kolorystyce. Jest to przyjemna dla oka barwa, która nawiązuje do biskupiej czerwieni. W punkt. Samo przedstawienie świętego, czule trzymającego dłoń na głowie dziecka wyzwala w czytelniku pozytywne emocje, a przecież to dopiero okładka!

Wnętrze prezentuje się może nie aż tak kolorowo, ale i tu nie brak pięknych ilustracji. Sam tekst jest czytelny, także dla osób o słabszym wzroku, czy dzieci dopiero zaczynających czytelniczą przygodę. Treść podzielona jest na krótkie tematyczne rozdziały. W sam raz do autobusu lub na wieczorną opowiastkę.

Książka nie grzeszy rozmiarami, więc bez problemu zmieści się do torby, plecaka, bądź nauczycielskiej teczki.

Płynnie i poetycko

Wreszcie po prawie dwustu słowach czas na główne danie. A więc jak pisze Daniel Lord? Czy to jest biografia, czy bardziej opowieść? Lord dał radę połączyć obydwa gatunki, tworząc coś w rodzaju powieści biograficznej. Lecz nie operuje jedynie faktami. Szeroko opisuje także legendy, jakimi obrosła postać św. Mikołaja. Każdemu aspektowi jego życia, od dzieciństwa, przez dorosłe życie, aż po jego działalność jako patrona, nie tylko dzieci czy żeglarzy, lecz także lichwiarzy, a nawet… dziwnych ludzi. Każdy z tych rozdziałów jest osobną całością, jednocześnie zachęca do dalszego czytania. A że jest to lekka lektura, sprawia to dużo przyjemności.

Oczywiście nie tylko wewnątrz rozdziałów mamy do czynienia ze świetną spójnością stylu i treści. Język jakim operuje Lord jest wręcz magiczny, zdecydowanie odpowiedni do tematyki. Dobór słów, składni i ogółu narracji sprawia że niesamowicie łatwo można się zagłębić w podróż po życiu św. Mikołaja.

Puentą książki jest litania do św. Mikołaja, co stanowi (dla mnie przynajmniej) ogromny plus. Podsumowując mój elaborat o treści, jest to pozycja która nada się naprawdę da każdego. Możemy ją ze spokojem dać do czytania dziecku, które dopiero zaczyna swoją przygodę z czytaniem, ale z pewnością i osoba starsza z radością spędzi czas z tą pozycją.

Blisko ideału

No i tak właśnie dotarliśmy do końcowych wniosków. Czy Lord odpowiedział na pytanie, kim był naprawdę św. Mikołaj? Oczywiście, wykonał to zadanie wyczerpująco, opisując nie tylko życiorys biskupa Miry, lecz także najpopularniejsze legendy i podania, elementy tradycji i kultury na świecie z nim związane. Niestety nie obyło się bez małej usterki, mianowicie brakuje komentarza historycznego, gdyż książka wydana bardzo świeżo w Polsce, pisana była w Stanach Zjednoczonych w latach 50. XX wieku. Utrudnia to pełne zrozumienie przemian kulturowych opisywanych przez Daniela Lorda, co jest szczególnie istotne, jeśli książkę dostanie w ręce młody człowiek, dopiero odkrywający świat.

Nie zmienia to faktu, że jest to pozycja godna polecenia, a przede wszystkim warta przeczytania, by dowiedzieć się kim był naprawdę św. Mikołaj.

Książka jest dostępna do zamówienia na stronie Wydawnictwa 3DOM

Portal Kontrrewolucja.net jest patronem medialnym książki

Przekaż wieści dalej!

Mikołaj Matuszyk

Pianista, dyrygent, fan Beethovena, drugiej ligi żużlowej, japońskiej motoryzacji i szeroko pojętego zbiorkomu. W wolnych chwilach zamienia się w modelarza amatora, albo reżysera. też amatora. Gdy nikt nie patrzy lubi zająć się Lego, a gdy ktoś patrzy czyta

Więcej artykułów autora

Mikołaj Matuszyk

Pianista, dyrygent, fan Beethovena, drugiej ligi żużlowej, japońskiej motoryzacji i szeroko pojętego zbiorkomu. W wolnych chwilach zamienia się w modelarza amatora, albo reżysera. też amatora. Gdy nikt nie patrzy lubi zająć się Lego, a gdy ktoś patrzy czyta

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Kontrrewolucja.net